Ewolucja zamiast rewolucji

19 Października 2015, 15:19

O programie wyborczym PO i innych partii oraz o tym co się zmieniło przez ostatnie 10 lat w Sejmie w debacie o systemie ochrony zdrowia rozmawiamy z Beatą Małecką-Liberą, posłanką PO, pełnomocnikiem rządu do spraw projektu ustawy o zdrowiu publicznym oraz byłą wiceprzewodniczącą sejmowej komisji zdrowia.

PiS proponuje likwidację NFZ i powrót do budżetowego finansowania systemu ochrony zdrowia. To rewolucyjna zmiana, jakie mogą być jej konsekwencje?

Ja jestem absolutnie przeciwna budżetowemu systemowi. Taki system jeszcze pamiętam z czasów, kiedy sama zarządzałam i absolutnie nie zgadzam się z centralnym rozdziałem środków finansowych.

NFZ wymaga zdecydowanie poprawy funkcjonowania i innego podejścia na proces kontraktowania. Zawsze uważałam, że całą politykę zdrowotną powinien wyznaczać resort zdrowia. Natomiast po stronie NFZ powinno być po prostu kupno dobrej jakości świadczeń zdrowotnych dla pacjenta.

W mojej ocenie wymaga to jeszcze wielu zmian, które powinny się pojawić. Jestem na przykład zwolennikiem dodatkowych ubezpieczeń, które zasilą system, ale też stworzą chociażby po części jakieś zasady rynkowe. Jest wiele rzeczy do zrobienia i poprawienia, ale na pewno nie idźmy w kierunku budżetowania.

Dodatkowe ubezpieczenia były już w programie wyborczym PO, są też teraz w programie i nadal nie zostały wprowadzone, dlaczego?

Społeczeństwo obawia się takich zmian i jest do tego jeszcze odpowiednio straszone, że będziemy je dzielić na lepszych i gorszych. Konieczny jest otwarty dialog, który na ten temat powinien być ze społeczeństwem przeprowadzony.

Prof. Czapiński, prezentując wstępne wyniki diagnozy społecznej, stwierdził, że Polacy zupełnie nie rozumieją systemu ochrony zdrowia, a politycy z kolei ograniczają się tylko do mówienia o pieniądzach i postulowaniu wzrostu składki. Czy wzrost składki jest lekiem na całe zło?

Największą bolączką są oczywiście kolejki i dostępność do lekarzy specjalistów. To nie jest kwestia tylko finansowania, to jest kwestia liczby lekarzy, roli, jaką powinien spełniać lekarz rodzinny plus naszej świadomości, bo Polacy nie chcą się leczyć u lekarza rodzinnego. Polacy chcą się leczyć u specjalistów i w szpitalach, a to są najdroższe formy leczenia. To jest po prostu cały system naczyń powiązanych.

Być może wpływa na to również poziom zaufania pacjentów do lekarzy. Jaka jest rola samorządów lekarskich w przeprowadzeniu tych zmian?

Rola izb lekarskich jest ogromna. Począwszy od kształcenia lekarzy, nawet od naboru na studia poprzez cały system kształcenia i później cały system współpracy między lekarzami. Myślę, że teraz też już nadszedł czas na taką szeroką debatę – w jaki sposób powinny przebiegać studia medyczne, w jaki sposób powinniśmy dobierać kandydatów? Czy na pewno konkurs świadectw maturalnych jest wystarczający? Rola izb lekarskich jest tu kluczowa i konieczna jest także współpraca z Ministerstwem Zdrowia.

Jest Pani posłanką od 2005 r., wiele lat w komisji zdrowia, także jako wiceprzewodnicząca. Jak Pani ocenia ostanie 10 lat dyskusji o zdrowiu w Sejmie. Co się zmieniło?

Komisja zdrowia jest moim zdaniem jedną z najtrudniejszych komisji i najbardziej kontrowersyjną. Często bywa trudno, bo ze względu na tematykę obrady są często bardzo emocjonalne. Wiele problemów związanych ze zdrowiem wymaga zaangażowania i pewnej wrażliwości. Nie wszystkie problemy jesteśmy przecież w stanie rozwiązać w 100 procentach, ale we wszystkich decyzjach musimy kierować się dobrem pacjenta.

W komisji jest spora liczba lekarzy, co niewątpliwie ułatwia rozmowy. Prowadząc swoje komisje, zawsze starałam się wypowiadać merytorycznie, a nie politycznie, uważam bowiem, że to jest właśnie taka komisja, gdzie tej polityki powinno być jak najmniej lub wcale. Ale niestety komisja zdrowia często jest zdominowana taką populistyczną, polityczną dyskusją, która jest zupełnie zbędna.

Z moich wieloletnich doświadczeń wnioskuję, że powinniśmy zmienić kształt prac komisji. Komisje stały się bardzo często forum dyskusyjnym, które nie zawsze przynosi rozwiązania. Uważam, że doświadczenia posłów, którzy w niej zasiadają, powinny umożliwiać wypracowanie pewnych rozwiązań i że taka komisja powinna być ciałem doradczym, a nie polem do politycznych dyskusji.

Jakie zmiany w systemie wprowadzone przez rząd PO w ciągu ostatnich 8 lat były Pani zdaniem najważniejsze.

Kilka zmian było bardzo ważnych z punktu widzenia funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Przede wszystkim ustawa pozwalająca na przekształcenia szpitali w podmioty działalności leczniczej – to ustawa zdecydowanie niedoceniona. Może dlatego, że wprowadzała zmianę fakultatywną i wiele samorządów i organów założycielskich nie zdecydowało się na ten typ przekształcenia. Ja jednak jestem gorącym zwolennikiem przekształcenia szpitali i uważam, że to jest zupełnie inny typ zarządzania. Oczywiście ustawa refundacyjna także była bardzo rewolucyjna. Wzbudziła dużo emocji, ale ostatecznie przyniosła wiele korzyści: uporządkowała system w wielu obszarach i doprowadziła do znaczącego spadku cen leków w Polsce. Ale też ustawa o in vitro, pakiet onkologiczny czy ustawa o fizjoterapeutach to także ogromnie ważne dokumenty.

No i teraz taką historyczną zmianą jest ustawa o zdrowiu publicznym, która nie budzi wielkich emocji, ale ma i będzie miała niebagatelny wpływ na system ochrony zdrowia i przede wszystkim zdrowia Polaków.

Program PO jest programem kontynuacji. Nie ma w nim zapowiedzi żadnych rewolucji. Najbardziej konkretnym punktem jest kolejna zapowiedź wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń. Czy kontynuacja jest wystarczająca, żeby poprawić system? Bo wszyscy są zgodni, że trzeba go zmieniać i poprawiać.

Jestem przeciwna rewolucjom. Tyko poprzez ewolucyjne, przemyślane zmiany systemowe możemy doprowadzić to tego, że system będzie coraz bardziej wydajny i przyjazny dla pacjenta. Teraz na przykład pojawia się kilka rzeczy zupełnie nowych –  zwracamy ogromną uwagę na tzw. kompleksowe leczenie pacjenta. I tu nie chodzi tylko o to, żeby był on leczony w jednym budynku czy w jedynym szpitalu, tylko żeby pacjent czuł się bezpieczny i wiedział, że jeden lekarz prowadzący nadzoruje i koordynuje jego cały proces leczenia.

To kompleksowe leczenie jest ogromnie ważne pod względem wszystkich elementów, czyli nie tylko tych związanych z samym leczeniem choroby, ale i dalej – z rehabilitacją i przywróceniem pacjenta do pracy zawodowej i do własnego środowiska. W kardiologii na przykład doskonale radzimy sobie w przypadku interwencji w ostrych stanach, czyli np. w przypadku zawału, ale brakuje nam kolejnego etapu, czyli wsparcia pacjenta w dochodzeniu do zdrowia, w przywracaniu go do społeczności i do pracy. Wymaga to często od pacjenta zmiany stylu życia, a od lekarza – lepszej kontroli lekarskiej. Więc to jest dla nas wyzwanie i to niewątpliwie będzie jeden z ważniejszych obszarów, którymi powinniśmy się teraz zająć.

Druga rzecz to są wyzwania związane ze starzejącym się społeczeństwem. Zaczęliśmy już prace nad tym, jak ma wyglądać docelowo opieka zdrowotna dla seniorów. W jaki sposób pacjent ma być leczony i czego może oczekiwać od systemu. Kładziemy bardzo duży nacisk na profilaktykę, dlatego rozmawialiśmy o nowej poradzie edukacyjno-profilaktycznej, która jest postulowana przez wiele środowisk, mówiliśmy także o badaniach profilaktycznych 60-latka, aby osoba, która wkracza w wiek senioralny, została dobrze zdiagnozowana. To ogromnie ważne, aby ewentualne choroby, które, co jest rzeczą naturalną, z wiekiem mogą się pojawiać, jak najwcześniej wykrywać i aby każdy z nas mógł jak najdłużej cieszyć się dobrym zdrowiem. Bo żyjemy coraz dłużej, dlatego warto, aby jeszcze jakość naszego życia była jak najlepsza.

Jak Pani ocenia sytuację zdrowotną u siebie w regionie? Co się udało zmienić na Śląsku i co zostało jeszcze do zrobienia?

Województwo śląskie to z jednej strony region, w którym mamy fantastyczną medycynę, wiele ośrodków, którymi się szczycimy w całym kraju. Jest tu duża liczba fantastycznych lekarzy. Więc pod względem medycyny klinicznej i fachowców jesteśmy w czołówce. Z drugiej jednak strony stoimy przed ogromnymi wyzwaniami, chociażby związanymi z zanieczyszczonym środowiskiem. I dlatego też zmagamy się z dużą liczba zapadalności na nowotwory, np. w Zagłębiu. Mamy też zwiększoną liczbę schorzeń, takich jak zawały serca i udary –  z całą pewnością jest to związane ze środowiskiem i dlatego teraz bardzo dużo uwagi będziemy poświęcać właśnie tym problemom. Już rozpoczęły się rozmowy między Ministerstwem Zdrowia a Ministerstwem Środowiska na ten temat, już mówimy o wspólnych planach badań epidemiologicznych stanu powietrza, wody i gleby na naszym terenie, ale przede wszystkim będziemy badać oddziaływania powietrza na nasze zdrowie. To jest tak naprawdę pierwszy tego typu program, gdzie oddziaływanie środowiska będzie zdecydowanie powiązane z czynnikami epidemiologicznymi. To jest kolejne wyzwanie, które już w najbliższym czasie będziemy realizować.

Rozmawiała: Agnieszka Gołąbek

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz