B. Poliński: stanowiska AOTMiT decydują o życiu i śmierci tysięcy Polaków

28 Lipca 2016, 13:57

Bacznie przypatrując się działaniom AOTMiT wielokrotnie mieliśmy - jako organizacja pozarządowa - poważne wątpliwości dot. niezależności tej instytucji. W naszej ocenie agencja powinna być podmiotem stricte merytorycznym i eskperckim, opierającym swoje stanowiska na fundamencie nauki oraz medyny opartej na faktach. Wielokrotnie agencja swoimi stanowiskami sprawiała ważenie podmiotu, który realizuje polityczne zamówienia i bieżącą agendę administracji rządowej. Tak nie powinno być – stanowiska rady przejrzystości często decydują o życiu i śmierci tysięcy Polaków – mówi w rozmowie z Polityką Zdrowotną Bartosz Poliński, prezes Fundacji Alivia.

PZ: Czy w Polsce pacjenci maja wystarczający dostęp do nowych terapii?

Bartosz Poliński: W mojej ocenie polscy pacjenci mają niewystarczający dostęp do nowych terapii onkologicznych. Walka z rakiem jest przedmiotem działań podejmowanych przez setki znaczących ośrodków naukowych na całym świecie. Postęp w dziedzinie leczenia raka jest bardzo dynamiczny – świadczą o tym rosnące wskaźniki skuteczności leczenia. Niestety polski pacjent jest w wielu przypadkach pozbawiony dostępu do leczenia zgodnego z obecną wiedzą medyczną. Wiele analiz wskazuje na fakt, że Polska odstaje od innych krajów europejskich pod względem ilości refundowanych leków onkologicznych, poziomu zużycia leków dostępnych oraz czasu jaki mija od rejestracji leku do momentu, w którym jest objęty refundacją w naszym kraju. Niestety w/w wskaźnikom towarzyszą jedne z najgorszych wskaźników skuteczności leczenia raka.

PZ: W takim razie nie można powiedzieć, że pacjenci onkologiczni są leczeni z zastosowaniem takich samych terapii jak w innych, wysokorozwiniętych krajach?

Bartosz Poliński: Krótka odpowiedź na to pytanie brzmi: nie. Wprawdzie w ciągu ostatnich miesięcy w Polsce do refundacji weszło kilka nowych leków, ale po pierwsze na rynku pojawiły się nowe substancje, a po drugie od krajów rozwiniętych dzieli nas przepaść.

PZ: Co jest teraz największym problemem pacjentów onkologicznych? Brak dostępu do innowacyjnego leczenia, brak refundacji niektórych terapii, leczenie według wskazań z ChPL?

Bartosz Poliński: Pacjenci onkologiczni na co dzień spotykają się z całym szeregiem problemów, które bywają ze sobą powiązane skomplikowanymi sieciami zależnościami. W mojej ocenie najważniejsze z nich to leczenie o niskiej skuteczności, brak dostępu do terapii zgodnych z obecną wiedzą medyczną, brak odpowiedniej koordynacji leczenia oraz przeciążenie ośrodków onkologicznych. Te problemy są symptomem złej organizacji i zarządzania systemem ochrony zdrowia w obszarze onkologii. Od wielu lat wskazujemy jako Fundacja Alivia na ważny aspekt związany z wydatkowaniem na polską onkologię ogromnych publicznych środków, sięgających wielu miliardów złotych. Obecnie fundusze te są przekazywane tzw. „świadczeniodawcom” w sposób, który w normalnych warunkach byłby nie do pomyślenia – otóż strona przekazująca środki nie wymaga od strony, która te środki otrzymuje osiągnięcia jakichkolwiek, istotnych z punktu widzenia pacjenta lub polityki państwa, wskaźników – takich jak przeżywalność, satysfakcja pacjenta, ilość zakażeń szpitalnych, itp. Wszystkie one stanowią miernik skuteczności i jakości podejmowanych działań medycznych. Wygląda na to, że w chwili obecnej nikogo - poza pacjentami - te kwestie nie obchodzą. W centrum uwagi są za to pieniądze. Ogromne środki finansowe pochodzące z publicznych danin są de facto rozdawane za realizację przez „świadczeniodawców” określonych w dokumentach NFZ procedur, ale nikt nie pyta i nie wymaga, aby te działania skutkowały faktyczną poprawą zdrowia pacjentów. Do głowy przychodzi mi stare polskie powiedzenie: „operacja się udała, ale pacjent zmarł”.

PZ: Jak ocenia Pan pracę AOTMiT? Czy kryteria stosowane przez Agencję przy ocenie technologii są właściwe? Czy najważniejsza powinna być kosztowa efektywność leków?

Bartosz Poliński: Działalność AOTMiT jest niezwykle potrzebna i ważna. Niestety, moja ocena działalności tej instytucji jest negatywna. Bacznie przypatrując się działaniom AOTMiT wielokrotnie mieliśmy - jako organizacja pozarządowa - poważne wątpliwości dot. niezależności tej instytucji. W naszej ocenie agencja powinna być podmiotem stricte merytorycznym i eskperckim, opierającym swoje stanowiska na fundamencie nauki oraz medyny opartej na faktach (evidence based medicine). Wielokrotnie agencja swoimi stanowiskami sprawiała ważenie podmiotu, który realizuje polityczne zamówienia i bieżącą agendę administracji rządowej. Tak nie powinno być – stanowiska rady przejrzystości często decydują o życiu i śmierci tysięcy Polaków. Również sposób współpracy agencji z organizacjami pacjenckimi jest dalece niezadowalający. AOTMiT buduje wizerunek instytucji hermetycznej, nieprzejrzystej i głuchej na argumenty strony społecznej. Przykładowo udział organizacji pacjenckich w posiedzeniach Rady Przejrzystości  został sprowadzony przez szefów agencji do możliwości krótkiej wypowiedzi telefonicznej oraz odpowiedzi na pytania osób, które fizycznie biorą udział w posiedzeniu. Nie ma możliwości udziału organizacji pozarządowych w posiedzeniu Rady. Dodatkowo kryteria stosowane przez AOTMiT do oceny technologii medycznych są niejasne co prowadzi do możliwości bardzo poważnych nadużyć. Sytuacja ta powinna być jak najszybciej zmieniona. Obecnie AOTMiT nie jest podmiotem, który negocjuje ceny leków z ich producentami. Robi to Ministerstwo Zdrowia. Zatem zupełnie niezrozumiałe jest dla mnie dlaczego AOTMiT dokonuje oceny efektywności kosztowej, nie będąc w posiadaniu finalnej oferty producenta. Albo Agencja powinna przejąć kompetencje Komisji Ekonomicznej, albo powinna się wycofać z ocen ekonomicznych.

PZ: A jak Pana zdaniem powinien być rozstrzygany dylemat czy refundować koszty leku, który tylko przedłuża życie pacjentom, czy za te same pieniądze lepiej dopłacić do terapii, dzięki której pacjent ma szansę wyzdrowieć?

Bartosz Poliński: Przede wszystkim, dylemat ten powinien być rozstrzygany na bazie opracowanego algorytmu oceny leku, który brałby pod uwagę szereg cech leku związanych z jego skutecznością, bezpieczeństwem i ew. ceną. Sposób działania takiego systemu oceny (ratingu) powinien być w pełni jawny dla wszystkich interesariuszy (w tym pacjentów i producentów leków). W mojej ocenie system taki powinien silnie preferować cechy leków takie jak możliwość trwałego wyzdrowienia lub niezaspokojona potrzeba medyczna (np. brak jakiegokolwiek leku na daną chorobę).

PZ: Czy w Polsce wydatki na leki są zbyt małe? Czy ceny leków są zawsze adekwatne do spodziewanego efektu ich stosowania?

Bartosz Poliński: W mojej ocenie wydatki na leki są rzeczywiście zbyt małe. Pogląd ten bazuje na czynniku wewnętrznym i zewnętrznym. Pierwszy z nich, to niskie wskaźniki skuteczności leczenia raka w Polsce, na które w moim zdaniem składają się problemy z finansowaniem współczesnych terapii. Oczywiście nie jest to jedyny faktor. Czynnik zewnętrzny to porównanie do innych krajów europejskich. Wydatki na leki w Polsce są znacznie niższe niż w większości tych krajów.

PZ: Jak Pan ocenia propozycję resortu zdrowia dotyczącą utworzenia specjalnego funduszu na leczenie ratunkowe? Czy 10 mln zł, które MZ chce przeznaczyć na fundusz to kwota, która zmieni sytuację pacjentów, którym z różnych powodów nie przysługuje refundowane leczenie?

Bartosz Poliński: Doceniam starania resortu. Moim zdaniem jest to ruch w dobrą stronę, jednak alokowana kwota 10 mln zł powoduje, że na razie projekt można oceniać jedynie jako działanie z obszaru public relations. Wysokość środków nie będzie miała realnego wpływu na żadną istotną grupę chorych. Nie ulega jednak wątpliwości, że systemowo pacjenci potrzebują mechanizmu nadzwyczajnego dostępu do leków, który obejmowałby różne sytuacje formalne i kliniczne (w tym np. użycie leków off-label, leków z negatywną oceną lub nawet leków nierefundowanych lub niezarejestrowanych). Mechanizm taki powinien być oparty na zasadach transparentności oraz precedensu – utworzony powinien być ogólnodostępny rejestr, w którym znalazły by się wszystkie zanonimizowane wnioski oraz decyzje odnoszące się do nich.

PZ: Czy są technologie, które AOTMiT oceniła pozytywnie, a resort zdrowia zwleka z ich refundacją?

Bartosz Poliński: Niestety nie wiemy tego, a jako organizacja pozarządowa chcieliśmy znaleźć odpowiedź na to i inne pytania, zwracając się w kwietniu 2016 z prośbą do Ministerstwa Zdrowia o udostępnienie takich danych w trybie dostępu do informacji publicznej. Niestety resort odmówił nam przekazania listy leków, co do których w Ministerstwie rozpoczęła się procedura administracyjna polegająca na rozpatrzeniu wniosku o refundację. Pracownicy Ministerstwa argumentowali swoją decyzję przetworzonym charakterem żądanej informacji oraz potencjalnym „paraliżem” działań Departamentu Polityki Lekowej, który miałby być spowodowany przygotowaniem informacji dla Fundacji Alivia. Pozostawię tę sprawę bez komentarza, ale dosyć dobrze oddaje ona atmosferę współpracy organizacji pacjenckich z organami administracji rządowej.

PZ: Jak widzi Pan dalszy kierunek zmian w polityce lekowej państwa? Czego oczekują od rządu pacjenci onkologiczni?

Bartosz Poliński: Oczekiwania pacjentów są bardzo proste - pacjenci (nie tylko onkologiczni) oczekują, że będą skutecznie leczeni w godnych warunkach. Tylko tyle i aż tyle. Niestety obecnie nikt nie zwraca uwagi czy leczenie jest skuteczne ani czy pacjent jest zadowolony z tego jak jest traktowany w przychodni lub szpitalu. Pozostaje fundamentalne pytanie – czy zmiana obecnego paradygmatu w ogóle jest możliwa? Czy jest taka wola polityczna? Czy dysponujemy zasobami (kadrowymi i finansowymi), które są w stanie doprowadzić do takiej zmiany? Czy obecni beneficjenci systemu na taką zmianę pozwolą?

Aleksandra Smolińska

Foto: Fundacja Alivia

Artykuł publikowany w ramach cyklu edukacyjnego „Skuteczność kliniczna i efektywność kosztowa świadczeń – co jest ważniejsze przy podejmowaniu decyzji o ich finansowaniu?”.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz