K. Sabiłło: trudno będzie przekonać EMA do Warszawy

16 Sierpnia 2016, 16:46

Z chwilą kiedy Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej, EMA będzie musiała opuścić Londyn. Ministerstwo Zdrowia chce, żeby Europejska Agencja Leków miała swoją siedzibę w Warszawie. Do takiej decyzji Unię Europejską chcemy przekonać względami logistycznymi i dobrą znajomością języka angielskiego wśród Polaków. MZ powołuje się także na zasadę proporcjonalności. Z 40 funkcjonujących w UE agencji, tylko jedna ma swoją siedzibę w Polsce. O komentarz do pomysłu ewentualnego przeniesienia siedziby EMA do Warszawy poprosiliśmy Katarzynę Sabiłło, prezes Fundacji Lege Pharmaciae. 

Byłoby to niezwykle prestiżowe dla Polski, gdyby Europejska Agencja ds. Leków zdecydowała się, aby jej nowa siedziba była zlokalizowana właśnie w naszym kraju. Jednak argumenty, którymi Ministerstwo Zdrowia chce przekonać EMA do przeprowadzki do Warszawy - moim zdaniem - nie są właściwe. Liczba połączeń lotniczych Warszawy z innymi europejskimi miastami, dobrze przygotowana baza hotelowa, czy powszechna znajomość języka angielskiego nie będą kluczowymi kwestiami, które mogłyby stanowić o przewadze Polski nad innymi krajami Wspólnoty i zdecydować o wyborze nowej siedziby EMA. Argumentem nie będzie też - wbrew pozorom – funkcjonujący z każdym rokiem coraz lepiej Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. EMA, z racji realizowanych przez nią zadań, to ogromna organizacja, o rozbudowanej strukturze. Zajmuje się ochroną i promowaniem zdrowia ludzi i zwierząt poprzez ocenę leków ludzkich i weterynaryjnych oraz nadzór nad nimi. Ocenia pod kątem naukowym wnioski o rejestrację leków w procedurze centralnej. Odgrywa również istotną rolę w promowaniu działalności innowacyjnej i badawczej w przemyśle farmaceutycznym, udzielając firmom porad naukowych oraz pomocy w kwestiach regulacyjnych w zakresie opracowywania nowych leków. 

Wydaje się, że szukając miejsca na swoją nową siedzibę, EMA będzie raczej brała pod uwagę dotychczasowe działania danego państwa członkowskiego, m.in. współpracę z Komisją Europejską, np. stosowanie się do jej decyzji czy też efektywne i terminowe wdrażanie dyrektyw unijnych, regulujących zasady funkcjonowania rynku farmaceutycznego. Niestety, fakty nie stoją po naszej stronie: opóźniona implementacja okresu ochrony danych rejestracyjnych (konieczność wdrożenia obowiązywała od momentu naszego wejścia do UE, a przepisy weszły w życie dopiero 1 maja 2010 r. z uwagi na grożące Polsce sankcje finansowe), opóźniona implementacja zasad refundacji leków (obowiązek wdrożenia dyrektywy przejrzystości od momentu akcesji, wejście w życie - 1 stycznia 2012 r.), czy brak terminowej implementacji przepisów dotyczących pobierania i przechowywania tkanek i komórek ludzkich. I nie są to wszystkie przykłady.

Ze stosowaniem się do decyzji Komisji Europejskiej też nie jest u nas najlepiej. Przykładem może być chociażby sytuacja związana z dopuszczeniem do obrotu w procedurze centralnej leku antykoncepcyjnego bez recepty. Wbrew postanowieniom zawartym w decyzji KE, Polska najpierw ograniczyła jego dostępność w aptekach, a następnie resort zdrowia zapowiedział zmianę zakresu decyzji KE, decyzjami wewnętrznymi. Jak widać, trudno będzie znaleźć argumenty, które mogłyby przekonać EMA do przeniesienia dotychczasowej siedziby do Polski, ale próbować zawsze można.

Komentarz Katarzyny Sabiłło, Fundacja Lege Pharmaciae

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz