Kardiolodzy: Każdy wypalony papieros przybliża nas do zawału

17 Listopada 2016, 13:24

Pacjenci po zawale serca powinni bezwzględnie rzucić palenie. Jak przekonują kardiolodzy, to właśnie tytoń jest sprzymierzeńcem wielu chorób układu krążenia. Dlaczego więc mamy tylu palaczy?

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Rzucania Palenia. Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia w 2005 roku 5,4 miliona osób zmarło z powodu chorób odtytoniowych. Eksperci przewidują, że w roku 2030 liczba ta wzrośnie do 8,3 mln.

Dlaczego palimy?

W Polsce systematycznie spada liczba palaczy. W 2011 roku było paliło 31 proc. Polaków. Dziś liczba ta spadła do 24 proc. Wciąż jednak statystyki nie są zadowalające. - U osoby będącej pod wpływem działania substancji psychoaktywnej podnosi się poczucie własnej wartości i samooceny. W sytuacji braku odpowiedniego poziomu nikotyny w organizmie pojawiają się stany przygnębienia, poczucie winy i wyrzuty sumienia związane z jej używaniem. Na zasadzie błędnego koła, osoba uzależniona stara się zniwelować to negatywne samopoczucie, a w jej ocenie, najszybszym i najskuteczniejszym sposobem jest ponowne zapalenie papierosa. Mechanizm ten nazywamy nałogowym regulowaniem emocji. Bardzo często osoba uzależniona od tytoniu w automatyczny, nawykowy sposób sięga po kolejnego papierosa- wyjaśnia dr Katarzyna Olszewska, psycholog kliniczny z Zakładu Psychologii Lekarskiej Katedry Psychiatrii Collegium Medicum UJ w Krakowie.

Osoby po zawale serca muszą rzucić palenie

Palenie tytoniu stymuluje rozwój miażdżycy w obrębie naczyń krwionośnych, co jest bardzo istotnym czynnikiem zwiększającym ryzyko zawału serca. Dla osób po zawale serca, zaprzestanie palenia tytoniu jest zadaniem podstawowym i najważniejszym. Zmniejsza śmiertelność i ryzyko kolejnego incydentu sercowego, czy udaru mózgu. Osoba po zawale, która nadal pali tytoń jest dwukrotnie bardziej narażona na ponowny zawał serca, niż osoba, która rzuciła palenie po zachorowaniu. Samo palenie tytoniu przyspiesza natomiast zawał serca o 10 do 15 lat. - Ryzyko wystąpienia pierwszego zawału serca wzrasta liniowo wraz z liczbą wypalanych papierosów. Osoby, które wypalają około 20 papierosów na dobę mają czterokrotnie zwiększone ryzyko wystąpienia zawału serca. Osoby, które wypalają dwie paczki, czyli około 40 papierosów na dobę mają to ryzyko zwiększone ośmiokrotnie! Z drugiej strony osoby, które wypalają do 5 papierosów dziennie mają zwiększone wystąpienie zawału serca, ale i udaru mózgu o około 50 proc. - ostrzega kardiolog, prof. Piotr Jankowski.

Osoba uzależniona potrzebuje coraz większych ilości nikotyny

Dr Olszewska podkreśla, że podczas palenia nikotyna przyłącza się do nikotynowych receptorów w mózgu powodując wydzielanie się neuroprzekaźnika – dopaminy i poprzez tzw. szlak przyjemności subiektywnie poprawia nastrój i zwiększa wydajność osoby palącej. Elementem zespołu uzależnienia od tytoniu jest wytworzenie z czasem tolerancji na substancję psychostymulującą. W efekcie osoba uzależniona potrzebuje coraz większych ilości nikotyny w celu uzyskania pożądanego przez nią stanu. W sytuacji braku nikotyny lub niewystarczającej jej ilości pojawiają się objawy zespołu abstynencyjnego, m. in.  silnego głodu nikotynowego. Osoba uzależniona dąży w takiej sytuacji do jak najszybszego zdobycia kolejnego papierosa. Zespół odstawienia nikotyny charakteryzuje się znaczną ilością objawów. W grupie symptomów związanych ze sferą emocjonalną wymienić należy wzrost drażliwości, złości i frustracji, poczucie niepokoju i niecierpliwości oraz depresyjny nastrój. W zakresie funkcjonowania poznawczego częstym objawem są trudności z koncentracją uwagi. W zakresie procesów fizjologicznych pojawić się mogą kłopoty ze snem oraz bezsenność, zwiększony apetyt, a w konsekwencji przyrost masy ciała. Te wszystkie czynniki powodują, że rzucenie palenia nie jest procesem łatwym.

Zerwanie z nałogiem ma zbawienny wpływ na zdrowie

Okazuje się, że samo rzucenie palenia może mieć na nasze zdrowie i życie ogromny wpływ. Już po 20 minutach od zgaszenia ostatniego papierosa tętno obniża się i ciśnienie tętnicze krwi powoli wraca do normy. Z biegiem kolejnych godzin bez papierosa zwiększa się stężenie tlenu we krwi, a tlenku węgla maleje. W ciągu pierwszej doby abstynencji nikotynowej ryzyko ostrego zawału serca znacznie się zmniejsza. Po około 3 miesiącach poprawia się kondycja fizyczna, co wiąże się m. in. ze wzmocnieniem układu krążenia. Po 12 miesiącach abstynencji nikotynowej o połowę spada ryzyko zachorowania na chorobę niedokrwienną serca, a po 10 latach będzie ono podobne, jak u osoby nigdy nie palącej tytoniu.

Paulina Walczak

Polecamy także: 

  • O tym, że papierosy pali coraz mniej Polaków pisaliśmy tutaj
  • O tym, że coraz trudniej wyleczyć się z nałogu za publiczne pieniądze piszemy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz