MZ rezygnuje ze standardów w opiece okołoporodowej?

12 Grudnia 2016, 14:09

Za dwa lata przestaną obowiązywać medyczne standardy łagodzenia bólu porodowego, opieki okołoporodowej oraz opieki nad kobietą w ciąży powikłanej, które do tej pory określał resort zdrowia. Ministerstwo chce, by opisem procedur zajmowały się towarzystwa naukowe. 

Zgodnie z czerwcową nowelizacją ustawy o działalności leczniczej, Minister Zdrowia nie będzie już określał standardów opieki okołoporodowej. Resort uważa, że tworzeniem szczegółowego opisu procedur medycznych powinny się zajmować towarzystwa naukowe.

Fundacja Rodzić po Ludzku nie kryje oburzenia

- Jesteśmy oburzone i czujemy się oszukane – podkreślają przedstawicielki Fundacji Rodzić po Ludzku. Minister Zdrowia okazał się Ministrem Lekarzy, który interesy tej grupy zawodowej przedkłada nad dobro pacjenta – twierdzą i zapowiadają, że „nie oddadzą standardów bez walki”.

Zdaniem Fundacji, nowelizacja likwiduje wypracowane w ciągu ostatnich lat przez zespół ekspercki standardy medyczne dotyczące porodu fizjologicznego, a także standardy dotyczące łagodzenia bólu w trakcie porodu, postępowania w ciąży powikłanej, określonych patologiach i niepowodzeniach położniczych. 

To efekt poprawek, które do projektu nowelizacji ustawy o działalności leczniczej trafiły na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej. Jak twierdzi Fundacja Rodzić po Ludzku, nie były one konsultowane z żadnym środowiskiem zaangażowanym w opiekę okołoporodową, a co więcej – zostały wprowadzone do ustawy już po konsultacjach społecznych. - Ministerstwo Zdrowia zataiło informacje o zmianach w ustawie przed zespołem ekspertów, w skład którego wchodzili Krajowi Konsultanci do spraw ginekologii i położnictwa, perinatologii, neonatologii, pielęgniarstwa ginekologicznego i położniczego, epidemiolodzy, prawnicy i przedstawiciele organizacji pozarządowych – czytamy w oświadczeniu Fundacji.

Co zataiło Ministerstwo Zdrowia?

Rzecz idzie o Art. 22 ust.5 ustawy o działalności leczniczej, który przed zmianami brzmiał: "Minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy postępowania medycznego w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą, kierując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakość świadczeń zdrowotnych”.  W zmienionym zapisie zastąpiono „standardy postępowania medycznego” „standardami organizacyjnymi opieki zdrowotnej”. Standardy w niezmienionej wersji będą obowiązywały co najwyżej do 31 grudnia 2018 roku.

Przypomnijmy, że prace nad standardami opieki okołoporodowej rozpoczęły w 2007 roku, kiedy ministrem zdrowia był prof. Zbigniew Religa. Celem powołanego wtedy zespołu ekspertów było ograniczenie nadmiernej medykalizacji porodu fizjologicznego, przestrzeganie praw pacjenta, stosowanie zasad trójstopniowej opieki perinatalnej i zwiększenie satysfakcji pacjentek z opieki okołoporodowej. To wszystko w zgodzie z wytycznymi WHO, zasadami medycyny opartej na dowodach naukowych i dostosowane do systemu ochrony zdrowia w Polsce.

Co ta zmiana oznacza dla kobiet?

Chodzenie, swoboda przyjmowania wygodnych pozycji, możliwość korzystania z wanny lub prysznica, intymna sala do porodu, wybór sposobu parcia, możliwość picia w trakcie porodu, nieprzerwany kontakt matki z dzieckiem po porodzie, wsparcie w laktacji będą zależały od decyzji konkretnego lekarza w konkretnym szpitalu. Likwidacja Standardu pozbawi kobiety możliwości wniesienia skargi, ponieważ nie będą miały do czego się odwołać. Jakość opieki, jaką otrzyma rodząca, będzie zależna od decyzji ordynatora lub lekarza, zwyczajów i rutyn panujących w danej placówce. Tego wszystkiego obawia się Fundacja Rodzić po Ludzku.

- To wszystko cofa nas do ponurych lat opresyjnego położnictwa drugiej połowy XX. wieku, pełnego przemocy, odhumanizowanej opieki i korupcji. To również przekreśla lata pracy nad poprawą warunków rodzenia zarówno naszej organizacji, jak i wielu innych środowisk, w tym także działań samego Ministerstwa Zdrowia i Departamentu Matki i Dziecka – twierdzi Fundacja i podkreśla, że wzięcie pod uwagę tylko głosu Naczelnej Rady Lekarskiej pokazuje, że Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł jest ministrem lekarzy, który interesy swojej grupy zawodowej przekłada nad dobro pacjentów.

Co na to samorząd lekarski?

Samorząd lekarski już rok temu w apelu do ministra Konstantego Radziwiłła przekonywał, że standardy te nie mogą mieć charakteru powszechnie obowiązujących przepisów, a jedynie zaleceń i wytycznych. Zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej standardy należą do autonomicznego obszaru nauki i wiedzy medycznej. Izba podkreślała również, że nie jest możliwe stworzenie standardów, które regulowałyby wszystkie występujące w praktyce przypadki. - Lekarz powinien mieć możliwość korzystania z rekomendacji, zaleceń i wytycznych określających najlepsze sposoby postępowania, jednak w sytuacjach, w których należy postąpić inaczej, nie powinien obawiać się, że narusza przepisy powszechnie obowiązujące – przekonywał samorząd. 

Standardy potrzebne bo na oddziałach wciąż brakuje empatii?

Obecne standardy opieki okołoporodowej zostały przyjęte pod koniec 2012 r. Wskazano w nich m.in., że personel medyczny powinien szanować prywatność i poczucie intymności kobiety oraz omówić z nią sposoby radzenia sobie z bólem. Po porodzie kobieta i dziecko mogą przez dwie godziny przytulać się do siebie w kontakcie "ciało do ciała", a potem otrzymywać rzetelne rady dot. karmienia piersią. 
W połowie tego roku weszły w życie także standardy opieki okołoporodowej w ciąży z powikłaniami. Określają one m.in. postępowanie w przypadku poronienia, urodzenia dziecka niezdolnego do życia oraz obarczonego letalnymi schorzeniami. Są to również sytuacje, gdy kobieta spodziewa się urodzenia chorego dziecka. W standardach zapisano m.in., że po przekazaniu kobiecie informacji o śmierci lub ciężkiej chorobie dziecka lekarz powinien dać jej czas na możliwość oswojenia się z tą sytuacją. Na życzenie pacjentki należy jej też umożliwić wsparcie psychologiczne i wsparcie bliskich. Zaznaczono, że kobieta, która straciła dziecko, nie powinna przebywać w sali razem z innymi ciężarnymi lub kobietami, które urodziły zdrowe dzieci. 

Przed trzema miesiącami weszły w życie także standardy postępowania w łagodzeniu bólu porodowego. Miały one poprawić dostępność do znieczulenia podczas porodu, dzięki zmianie wymogów dotyczących bezpośredniego nadzoru anestezjologa. Określają one m.in., jakie farmakologiczne i niefarmakologiczne metody łagodzenia bólu porodowego mogą być stosowane podczas porodu, a także wskazują osoby odpowiedzialne za opiekę nad rodzącą i zakres ich obowiązków. 

NIK: nie wszystkie szpitale przestrzegają standardów

Z opublikowanego w lipcu raportu NIK wynika, że część oddziałów położniczych nadal ma problemy z przestrzeganiem standardów okołoporodowych. Nie wszystkie skontrolowane oddziały położnicze zapewniały pacjentkom i noworodkom świadczenia medyczne odpowiedniej jakości. Zastrzeżenia kontrolerów dotyczyły głównie pomieszczeń leczniczych i ich wyposażenia, a także zabezpieczenia niezbędnego personelu medycznego. Tylko 8 z 29 zbadanych przez NIK oddziałów spełniało wszystkie wymogi dotyczące wyposażenia. W 16 szpitalach niektóre sale porodowe i gabinety badań zorganizowano w sposób, który nie gwarantował pacjentkom prawa do intymności. Działały tam np. wielostanowiskowe sale porodowe, rozdzielane jedynie parawanami.

Niewiele lepiej zorganizowane są także sale poporodowe – wynika z raportu NIK. W przeszło połowie skontrolowanych oddziałów położniczych matki mogły co prawda przebywać na salach poporodowych razem z dziećmi, jednak w aż siedmiu szpitalach wszystkie sale były przeznaczone dla więcej niż dwóch matek. W skrajnych przypadkach sale były pięcio - a nawet siedmiołóżkowe. Nie były one także wyposażone w sprzęt umożliwiający mycie i pielęgnację noworodka.

Zastrzeżenia NIK dotyczą także obsady kadrowej. W większości skontrolowanych oddziałów położniczych zatrudniono wymaganą przez NFZ liczbę personelu medycznego. W praktyce jednak obsada kadrowa była niewystarczająca w stosunku do potrzeb. W większości skontrolowanych szpitali podczas dyżuru był np. tylko jeden anestezjolog. W ten sposób pacjentki miały utrudniony dostęp do znieczulenia.

Aleksandra Smolińska

Źródło: Fundacja Rodzić po Ludzku, Wirtualna Polska

Polecamy także:

O wynikach kontroli NIK dot. oddziałów ginekologiczno-położniczych pisaliśmy tutaj

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz