M. Balicki: MZ zwleka z decyzją o zmianach w psychiatrii

14 Grudnia 2016, 11:07

O największych problemach polskiej psychiatrii i o tym, w jaki sposób można byłoby je rozwiązać, a także dlaczego resort zdrowia zwleka ze zmianami w lecznictwie psychiatrycznym, rozmawiamy z dr Markiem Balickim, byłym ministrem zdrowia, obecnie kierownikiem Wolskiego Centrum Zdrowia Psychicznego w Szpitalu Wolskim w Warszawie. Dziś tematem kondycji polskiej psychiatrii zajmie się sejmowa Komisja Zdrowia.

PZ: Jakie są dziś największe problemy polskiej psychiatrii?

Marek Balicki: Po pierwsze, wciąż nie ma nowej edycji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Kolejną kwestią jest niedofinansowanie psychiatrii. To oczywiście nie budzi żadnych wątpliwości. Postulujemy, żeby na psychiatrię przekazywać przynajmniej 5 proc. kwoty, jaką NFZ przeznacza na finansowanie świadczeń. Dziś jest to mniej niż 3,5 proc. Ale nie tylko wysokość nakładów, lecz również archaiczna struktura naszego lecznictwa psychiatrycznego jest problemem. A także sposób finansowania świadczeń. Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego służy właśnie reformie psychiatrii.

PZ: W takim razie co konkretnie powinno się zmienić?

Marek Balicki: Dziś około 70 proc. środków przeznaczanych na psychiatrię, kierowanych jest na lecznictwo stacjonarne. Tymczasem powinno ono stanowić tylko część (jedna czwartą lub jedną piątą) ogółu wydatków. Zbyt wiele pieniędzy przeznaczamy na lecznictwo stacjonarne, a za mało na nowoczesne, pośrednie formy opieki, takie jak opieka środowiskowa, oddziały dzienne czy rozwinięta opieka ambulatoryjna.

PZ: Mówił Pan także o zmianie sposobu finansowania świadczeń. Jak to powinno wyglądać?

Marek Balicki: Dziś psychiatrię finansujemy płacąc za każdy dzień pobytu pacjenta w szpitalu. A dużo lepszym rozwiązaniem byłoby finansowanie centrów zdrowia psychicznego, które mają te wszystkie formy opieki i oddział szpitalny, albo umowę z dużym szpitalem położonym w pobliżu. Centra powinny otrzymywać globalny budżet tak, żeby same decydowały o tym, jaka forma opieki jest najlepsza dla jakiego pacjenta. Czyli chodzi o to, żeby pieniądze nie szły za pacjentem, ale żeby były przyznawane na opiekę nad określoną populacją np.: dzielnicy dużego miasta, dwóch dzielnic, gminy czy powiatu.

PZ: Dlaczego wciąż nie możemy się doczekać realizacji zmian w lecznictwie psychiatrycznym?

Marek Balicki: W ministerstwie specjalnie powołany zespół ekspertów zajmował się opracowaniem drugiej edycji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Zespół zakończył swoje prace 15 grudnia ubiegłego roku i przedłożył ministrowi gotowy projekt. Od tamtego czasu minął już rok. W maju został powołany drugi zespół do spraw pilotażu. I właśnie takim sposobem sprawdzenia jak w naszych warunkach wprowadzać budżet globalny byłby pilotaż w kilku lub kilkunastu miejscach w Polsce – tam gdzie są już przygotowane centra zdrowia psychicznego i tam, gdzie ludzie chcieliby to wykonywać. Namawiamy do tego Ministerstwo Zdrowia. Nie chodzi o to, żeby robić rewolucje i żeby na siłę zmieniać organizację psychiatrii, jeśli nie wszyscy są przygotowani czy przekonani do tego. Ale zacznijmy od tych miejsc, gdzie są warunki i gdzie są chętni. I tu wszyscy się zgadzają, ale na końcu niestety brakuje decyzji.

PZ: A może powód jest ten sam co zwykle? Na zmiany w psychiatrii zwyczajnie brakuje pieniędzy.

Marek Balicki: To jest jasne, że pieniędzy na psychiatrię powinno być więcej. Ale decyzja o rozpoczęciu pilotażu, to nie jest problem braku środków. Na razie słyszę tylko słowa, a już najwyższy czas przystąpić do dzieła. Ja rozumiem, że ministerstwo boi się na przykład tego, że duże szpitale psychiatryczne obawiają się reformy. To jest jasne, że takie obawy mogą się pojawiać. A będą tym większe, im dłużej ministerstwo nie powie dokąd zmierzamy. Zmiany należy wprowadzać stopniowo. Nie ma w Polsce potrzeby radykalnych pociągnięć tak, żeby czyjeś interesy nagle stały się zagrożone. Niedobrze jest kiedy władza nie podejmuje decyzji.

PZ: A może obawy szpitali psychiatrycznych jednak są słuszne? Jeśli lecznictwo szpitalne przestanie być potrzebne, być może część tych placówek zniknie z mapy szpitali?

Marek Balicki: Po pierwsze, bez szpitali psychiatrycznych się nie obejdziemy. Ani bez oddziałów przy szpitalach ogólnych. I to jest jasne. Po drugie program zakłada zmianę ewolucyjną, a po trzecie w pierwszej kolejności zmiany będą dotyczyły tych miejsc, gdzie reforma tak naprawdę już się zaczęła. Małopolska może być tutaj jednym z przykładów. Jeśli myślimy o interesie pacjenta, to musimy myśleć kategoriami zmiany struktury lecznictwa psychiatrycznego. Na całym świecie lecznictwo psychiatryczne idzie w kierunku takich form pomocy, które mogą być udzielane w środowisku pacjenta. Tak, żeby nie był on „wyrywany” z tego miejsca, w którym żyje i mieszka. Ale leczenie szpitalne będzie nadal potrzebne. I dla szpitali w tym Programie tez są przewidziane istotne zadania, takie jak opieka specjalistyczna dotycząca leczenia wybranych zaburzeń psychicznych, gdzie leczenie stacjonarne może się okazać skuteczniejsze, czy psychiatria sądowa, albo rola centrum zdrowia psychicznego dla lokalnej społeczności. Obawy są, ale jak spojrzymy na twarde fakty, to wydaje się, że byłoby je stosunkowo łatwo wyjaśnić. Ale jeśli będzie działanie. Bo jeśli nie ma działania, to wtedy niepokój rośnie. 

Rozmawiała Aleksandra Smolińska

Foto: Wikipedia

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz