D. Patecki: mamy do czynienia z wyzyskiem młodych lekarzy

29 Grudnia 2016, 12:59

Porozumienie Rezydentów OZZL wysłało do premier Beaty Szydło list. To już kolejna prośba młodych lekarzy o spotkanie z szefową rządu. 

- Rozwiązanie problemu niskich wynagrodzeń lekarzy rezydentów niestety nie leży tylko i wyłącznie w gestii Ministerstwa Zdrowia. Brak zgody na podwyżki ze strony Ministerstwa Finansów doprowadzi w niedługim czasie do paraliżu opieki zdrowotnej związanej z brakiem pracowników. Proszę Panią Premier o interwencję w tej sprawie – pisze do Beaty Szydło szef Porozumienia Rezydentów OZZL Damian Patecki.

Ochrona zdrowia jest niewdzięcznym tematem

- W ciągu ostatniego roku zostało przez nas wysłanych wiele listów, w których prosiliśmy o spotkanie. Za każdym razem odpowiedź była dokładnie taka sama: przekazanie problemu do Ministra Zdrowia. Mamy świadomość tego, że ochrona zdrowia jest niewdzięcznym tematem, ale celowo prosimy o spotkanie z Panią Premier. Minister Radziwiłł twierdzi, że ze względu na sprzeciw Ministerstwa Finansów nie może spełnić naszych postulatów. Minister Pinkas zapowiedział, że do końca kadencji nie możemy liczyć na podwyżki – pisze Damian Patecki.

Wkrótce nie będzie nas miał kto leczyć

W chwili obecnej płacimy lekarzom po studiach, tyle co osobom bez żadnych kwalifikacji. Jest to zwyczajnie niesprawiedliwe i niegodziwe – komentuje obecną sytuację szef PR OZZL i dodaje, że kontynuowanie tej polityki sprawi, że w przyszłości nie będzie miał kto leczyć, a już brakuje lekarzy w wielu szpitalach, zwłaszcza powiatowych. - Głębokim smutkiem napawa mnie fakt, że rozmowy z politykami, sygnalizowanie problemu i inne pokojowe działania, nie odnoszą żadnego rezultatu. Ja to nawet rozumiem, politycy wszystkich ugrupowań nie chcą zajmować się tak niewdzięcznymi problemami, w ich mniemaniu ochrona zdrowia, to worek bez dna, gdzie marnotrawi się pieniądze, a pracownikom jest ciągle mało. Lepiej zajmować się innymi rzeczami – podsumowuje Patecki.

Mamy do czynienia z wyzyskiem młodych lekarzy

- Niestety niewydolna ochrona zdrowia dotyka nas wszystkich i jest takim problemem, przed którym nie da się uciec. Pogarsza jakość życia i powoduje ludzkie tragedie.  Przypomnę tylko, lekarz stażysta zarabia pensje minimalną, lekarz w trakcie specjalizacji 3170 złotych brutto. W Niemczech lekarz w trakcie specjalizacji zarabia pięć - sześć razy tyle, a różnica jaka powinna wynikać z tego, że Niemcy są bogatszą gospodarką powinna być co najwyżej dwukrotna. Widać z jak dużym wyzyskiem, mamy do czynienia – wskazuje szef Porozumienia Rezydentów OZZL.

Lekarze przypominają wyborcze obietnice PiS

Młodzi lekarze od wielu miesięcy walczą o podwyżkę wynagrodzeń i poprawę warunków pracy. W specjalnie zmontowanym filmie przypominają wyborcze obietnice Prawa i Sprawiedliwości, w których politycy deklarowali, że problem niskich płac i zbyt małych nakładów na ochronę zdrowia zostanie wkrótce rozwiązany. Jest też pismo, w którym ówczesny prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł postulował o to, aby płaca lekarzy rezydentów wzrosła do dwóch średnich krajowych. Tak było w 2006 roku. - Postanowiliśmy przypomnieć politykom o ich deklaracjach, bo ten rząd spełnia swoje obietnice wyborcze. Mamy nadzieję, że te skierowane do nas również spełni - podkreśla Damian Patecki. 

Film przygotowany przez Porozumienie Rezydentów OZZL można obejrzeć tutaj

Aleksandra Smolińska

Foto: manifestacja PR OZZL, czerwiec 2016 r.

Polecamy także:

  • O tym, że ustawa o płacach minimalnych w ochronie zdrowia stoi pod znakiem zapytania pisaliśmy tutaj
  • O tym ile chcą zarabiać pracownicy medyczni pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

3 komentarze

ml2403 Piątek, 13 Stycznia 2017, 13:02
"Postanowiliśmy przypomnieć politykom o ich deklaracjach, bo ten rząd spełnia swoje obietnice wyborcze". No koń by się uśmiał. Jakież to obietnice wyborcze spełnia ten rząd. On kupuje sobie głosy za publiczne pieniądze. jeżeli nie będziecie w znaczącej liczbie głosów wyborczych to pies z kulawą nogą się o was nie zatroszczy jak nie zrobicie tego sami. Tak zresztą robiły wszystkie rządy z PRL-owskimi włącznie. Oni wiedzą, że lekarze zainwestowali tak dużo w naukę i nie będą palić opon, że trudno im się będzie wycofać i graja tym cynicznie. Dopóki nie zrozumiecie, że każda władza to nasz wróg nic nie osiągniecie. A tak podliczając lekarzy jest ok 120 tys, pielęgniarek i położnych ponad 300 tys, pozostałego personelu medycznego kolejne 100 tys. Jak do tego dodać rodziny to jest to poważna siła wyborcza ale jest rozproszona, skłócona i politycy tym grają. Gdyby przed wyborami powstał spójny projekt wynagrodzeń w ochronie zdrowia za którym opowiedziałyby się wszystkie środowiska medyczne to wszyscy politycy by się przestraszyli i na poważnie musieli do niego odnieść. A tak to każdy sobie rzepkę skrobie, a pan Kaczyński z panią Szydło się cieszą i olewają kolejne grupy medyczne.
Wściekła pacjentka Poniedziałek, 09 Stycznia 2017, 18:22
Dla wszystkich polityków pensja lekarza po studiach. Rozliczane delegacje krajowe i zagraniczne. Korzystanie z środków komunikacji miejskiej. W związku z zanieczyszczeniem środowiska i smogiem we wszystkich polskich miastach, zakaz poruszania się tymi wspaniałymi limuzynami. Żadnych trzynastek, czternastek i piętnastek. Tylko goła pensja. Jak zachoruje, do przychodni. Tam, gdzie leczą się zwykli Polacy. Wtedy zobaczymy kto będzie walczył o te stołki i kto tam zostanie. Uzależniam pójście na wybory od poprawy sytuacji w służbie zdrowia. Lekarze i pielęgniarki powinni dobrze zarabiać. Wtedy będą należycie dbać o pacjenta. Będę agitować do takiego stanowiska wszystkich już zdeterminowanych znajomych i całą również zdeterminowaną moją rodzinę. Wszystkie moje składki, na tzw ZUS zostały rozkradzione w majestacie prawa. Mam już tego dosyć.
ja Piątek, 30 Grudnia 2016, 0:54
To ja może powiem tak: zaproponowano mi w pracy poza zawodem, w której wymagano w zasadzie wykształcenia średniego i znajomości języka obcego innego niż angielski na poziomie B2, o 500zł na rękę więcej niż pensja rezydenta, do tego prywatną opiekę zdrowotną, bajecznie tanią kartę sportową i parę innych takich. Nie kokosy, no ale wciąż lepiej niż proponuje się na rezydenturze, którą zdaniem Ministerstwa Zdrowia powinniśmy traktować jak jakiś dopust Boży i mannę z nieba. Ludzki pan.

Języka nauczyłam się w dwa lata, dostanie PWZ zajęło mi siedem, no i w pracy lekarza jednak odpowiedzialność jest nieporównanie wyższa, poziom stresu z tym związany również.

Zrezygnowałam. Lubię medycynę, szkoda mi tych lat. Jednak ciężko mi rozwijać się za pieniądze, na które mogę jako lekarz, o jakimś normalnym życiu rodzinnym i osobistym, które moi rówieśnicy o podobnym poziomie wykształcenia mają - nie wspominam. Zawsze pozostaje wybór: albo nie będę miała na nie czasu, albo pieniędzy.

Dało mi to do myślenia. Widać Ojczyzna mnie nie potrzebuje. A w każdym razie nie potrzebuje nieprzemęczonych, niesfrustrowanych, niewypalonych, zawsze będących na bieżąco z aktualną wiedzą medyczną (bo kiedy), zadowolonych lekarzy.

Uczę się nowego języka.