Darmowy dostęp do POZ zachętą do oszustw?

02 Stycznia 2017, 13:38

Od 1 stycznia wszyscy Polacy mieli uzyskać darmowy dostęp do lekarza rodzinnego. Jednak nieubezpieczonych przyjmie on za darmo, tylko jeśli skłamią, że ubezpieczenie mają.

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zapowiadał, że od 1 stycznia darmowy dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) będą mieli także nieubezpieczeni. Ministerstwo uzasadniało, że zmiana ustawy zdrowotnej „wyeliminuje sytuacje, w których pacjent nie skorzystał ze świadczeń POZ z obawy przed poniesieniem kosztów”. Leczenie w poradniach specjalistycznych i szpitalach nadal miało być płatne.

Kto skorzysta na zmianach?

Ubezpieczenia zdrowotnego nie mają dziś głównie zatrudnieni na „umowach śmieciowych”. Według szacunków resortu zdrowia to ponad 2 mln osób (6 proc.). W systemie eWUŚ, elektronicznej bazie ubezpieczonych, wyświetlają się na czerwono jako osoby bez prawa do darmowego leczenia. Na ogół lekarze rodzinni biorą za poradę tyle, ile płaci im NFZ za cudzoziemca – ok. 50 zł. Inne usługi (np. zastrzyk, EKG, recepta) są płatne osobno. Za leki nieubezpieczony płaci 100 proc.

W eWUŚ świecą na czerwono także nazwiska kilkuset tysięcy osób, które mają prawo do darmowego leczenia, ale w bazie ich nie ma. Są to często pracujący studenci i dzieci, których rodzice zapomnieli zgłosić. W takiej sytuacji można było złożyć oświadczenie o posiadaniu ubezpieczenia i lekarz przyjmował nas gratis. Potem NFZ sprawdzał, czy rzeczywiście tak było w dniu wizyty. Jeśli nie, żądał zwrotu 50 zł i dopłaty do leków na receptę.

Lekarze rodzinni rozczarowani

– Myśleliśmy, że skoro od 2017 r. mamy przyjmować za darmo wszystkich, to eWUŚ po prostu zniknie z naszych poradni, a my otrzymamy dodatkowe pieniądze za leczenie nieubezpieczonych – mówi Gazecie Wyborczej dr Jacek Krajewski, szef Porozumienia Zielonogórskiego.

Jednak eWUŚ i oświadczenia pozostały. „Zmiana w ustawie zdrowotnej nie znosi obowiązku potwierdzenia prawa do świadczeń” – wyjaśnia „Wyborczej” Milena Kruszewska, rzeczniczka resortu zdrowia. Ale są trzy nowości. Oświadczenie będzie ważne już nie trzy miesiące, lecz sześć miesięcy. Będzie też można najpierw uzyskać poradę za darmo, a potem zacząć płacić składkę zdrowotną. Tyle że wizyta w poradni rodzinnej kosztuje 50 zł, a składka osoby opłacającej ją dobrowolnie to 390 zł na miesiąc. Wreszcie: jeśli ktoś fałszywie oświadczył, że jest ubezpieczony, to NFZ nie zażąda już zwrotu pieniędzy za poradę lekarza rodzinnego. Ale nadal będzie się domagał zwrotu za leki.

Zachęta do oszustw?

„Dla systemu mniejszym kosztem są wydatki na wizyty w POZ niż koszty dochodzenia roszczeń za ich udzielenie oraz ewentualne późniejsze koszty leczenia specjalistycznego, którym można zapobiec na etapie POZ” – tłumaczy Kruszewska. Za nieubezpieczonych lekarze rodzinni nie dostaną dodatkowych pieniędzy. Jeśli więc osoba nieubezpieczona przyzna, że nie płaci składek, to lekarz ją przyjmie za pieniądze. Ale jeśli skłamie, że ma ubezpieczenie – wizyta będzie za darmo.

– Wygląda to na zachęcanie do oszukiwania – mówi były prezes NFZ Andrzej Sośnierz (klub PiS). Dr Krajewski: – W małych miejscowościach lekarze znają pacjentów, więc oszukać będzie trudno. Co innego w dużych miastach. Miał być dostęp do lekarza rodzinnego dla wszystkich, ale nic się nie zmieniło.

 

AS

Źródło: Gazeta Wyborcza

Polecamy także:

  • O powszechnym dostępie do POZ pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj