Ze sklepów i stacji benzynowych zniknie większość leków?

23 Stycznia 2017, 14:36

Producenci leków bez recepty i handlowcy protestują przeciwko ograniczeniu pozaaptecznej sprzedaży leków. Jak mówią, sami na tych ograniczeniach niewiele stracą. Najbardziej ucierpią pacjenci. Szczególnie ci, zamieszkujący najmniejsze miejscowości.

Jutro kończą się konsultacje do projektu rozporządzenia, w którym resort zdrowia znacznie ogranicza katalog leków, które będzie można kupić w ogólnodostępnych sklepach i na stacjach benzynowych. W obrocie pozaaptecznym dostępne będą także mniejsze opakowania i mniejsze dawki leków, niż obecnie.

Zaskakujące efekty dialogu z MZ

Planowane przez Ministerstwo Zdrowia zmiany  nie podobają się producentom leków bez recepty, ale także organizacjom, reprezentującym sprzedawców i hurtowników. Tym bardziej, że – jak twierdzą – ustalenia z resortem zdrowia były zupełnie inne w porównaniu do projektu, który ostatecznie został skierowany do konsultacji publicznych. – Liczę na to, że dialog z MZ zostanie utrzymany. Wciąż liczymy na rozmowę z resortem, w których obszarach jest jeszcze pole do dyskusji, a w których nie. Rozmawiamy z Ministerstwem od roku, a projekt rozporządzenia wygląda zupełnie inaczej, niż nasze ustalenia. Ale wciąż wierzę w zdrowy rozsądek – podkreślała Ewa Jankowska, prezes Polskiego Związku Producentów Leków bez Recepty (PASMI) na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej.

90 proc. leków nie spełni nowych wymogów

Producenci podkreślają, że tylko niewielki procent leków bez recepty jest sprzedawany poza apteką. Wartościowo to blisko 400 mln zł, czyli 3 proc. ogólnej sprzedaży leków OTC. – Od wielu lat ten rynek jest stabilny. Obserwuje się nawet niewielki spadek jego wartości – o 2-3 proc. - mówi Ewa Jankowska. Według analiz PASMI, 90 proc. leków OTC, które są dziś dostępne w sklepach i na stacjach benzynowych, nie spełni nowych wymogów resortu zdrowia. Dotyczy to na przykład leków przeciwbólowych. Ze sklepów całkowicie znikną natomiast leki na przeziębienie i problemy żołądkowe. Nie ma ich na nowym wykazie resortu zdrowia.

Pogorszy się dostęp do leków

Tymczasem 80 proc. sprzedaży pozaaptecznej odbywa się za pośrednictwem małych sklepów. Marża z handlu tymi preparatami nie przekracza tam 840 zł rocznie. Ale gwarantują one dostęp do leków tym pacjentom, którzy mieszkają w małych miejscowościach, gdzie nie ma apteki ani punktu aptecznego. – W każdym województwie są takie miejsca – podkreślała prezes PASMI i jako przykład podała województwo zachodniopomorskie, gdzie ponad 50 proc. rejonów nie zapewnia łatwego dostępu do leków. – Jeżeli projekt rozporządzenia wejdzie w tej formie w życie, znacząco utrudni wszystkim Polakom, a szczególnie tym mieszkających na wsi i w mniejszych miejscowościach, dostęp do doraźnej pomocy medycznej oraz zwiększy jej koszty – mówił dziś Maciej Ptaszyński, Dyrektor Generalny Polskiej Izby Handlu. Podobnego zdania jest Renata Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. – Proponowane rozwiązania w znaczny sposób ograniczą dostęp do produktów leczniczych pierwszej pomocy, co będzie szczególnie dotkliwe dla osób starszych i żyjących na terenach mniej zurbanizowanych. Spodziewany wzrost cen leków uderzy w osoby najuboższe – uważa Juszkiewicz. Ogranicza się dostęp do leków tym konsumentom, którzy w przypadku wystąpienia nagłego bólu, czy zwykłego przeziębienia, pierwsze kroki kierują do najbliższego sklepu – dodała prezes POHiD.

Przemysł paliwowy również przeciwny zmianom

Przeciwko zaproponowanym przez resort zdrowia zmianom protestuje także przemysł paliwowy. – Naszym zdaniem każda wprowadzana do polskiego porządku prawnego nowelizacja istniejących przepisów, powinna być dokonywana w sposób wyważony, wraz z poszanowaniem zasady proporcjonalności zmian wdrażanych danym aktem prawnym w stosunku do dobra publicznego, jakie akt ten powinien chronić – mówiła dziś Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jej zdaniem projekt resortu zdrowia jest bardzo dotkliwy także dla branży paliw, ponieważ w wyniku ingerencji w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, rażąco ogranicza dostęp do produktów farmaceutycznych.

Producenci leków OTC proponują kompromis

Zdaniem producentów leków bez recepty na rynku pozaaptecznym konieczna jest równowaga między potrzebami pacjentów, a możliwościami przedsiębiorstw. Dlatego PASMI proponuje zwiększenie opakowań leków, które będą mogły być sprzedawane poza apteką do 10 sztuk w opakowaniu w przypadku leków przeciwbólowych, 12 sztuk w opakowaniu w przypadku leków na gardło czy 30 sztuk w nikotynowej terapii zastępczej. To więcej niż proponuje resort zdrowia, ale mniej niż można dziś kupić w sklepach i na stacjach benzynowych. PASMI domaga się także pozostawienia w obrocie pozaaptecznym leków stosowanych przy problemach z żołądkiem i leków przeciwbólowych stosowanych miejscowo i leków na ból gardła.

Producenci chcą także wprowadzenia 6 miesięcznego okresu przejściowego dla siebie i dla hurtowników. Zapisany w projekcie resortu zdrowia okres przejściowy dotyczy tylko sprzedawców detalicznych i wynosi 12 miesięcy.

Czego oczekują pacjenci?

Według raportu Federacji Konsumentów z 2015 roku, 66 proc. badanych twierdziło, że leki bez recepty powinny być dostępne także w sklepach i na stacjach benzynowych. Wśród powodów respondenci wymieniali m.in. większą dostępność zarówno ze względu na lokalizację (brak apteki lub punktu aptecznego w pobliżu miejsca zamieszkania lub pracy) oraz dłuższe godziny otwarcia.

Taki punkt widzenia pacjentów na sprzedaż leków poza apteką potwierdzają też najnowsze badania. W styczniu tego roku ARC Rynek i Opinia przeprowadziło ankietę, według której aż 92 proc. badanych opowiedziało się za dostępnością leków pierwszej potrzeby w sklepach i na stacjach benzynowych.

Aleksandra Smolińska

Polecamy także:

  • O tym, że MZ ogranicza sprzedaż pozaapteczną leków pisaliśmy tutaj
  • O tym kto popiera zmiany w pozaaptecznym obrocie lekami pisaliśmy tutaj
Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz