W USA opieka zdrowotna jak w Singapurze?

13 Marca 2017, 12:07

Wśród krajów rozwiniętych to właśnie w USA i w Singapurze udział prywatnych wydatków na zdrowie przekracza 50 proc. O ile amerykański system uważany jest za najdroższy na świeci, o tyle singapurski należy do najtańszych.

W USA, jako alternatywę dla Obamacare, proponuje się obywatelom, tzw. zdrowotne konta oszczędnościowe, na których każdy indywidualnie miałby odkładać środki na ubezpieczenie zdrowotne. To rozwiązanie wywołuje jednak spore kontrowersje. Zdaniem krytyków, na leczenie znów stać byłoby tylko najbogatszych, którzy będą w stanie odłożyć większe sumy. Osoby uboższe, zostaną ochrony zdrowia pozbawione.

Jak opieka zdrowotna działa w Singapurze

Podobne rozwiązanie funkcjonuje w Singapurze. W opinii ekspertów system ten jest interesujący, a kraj z ochroną zdrowia radzi sobie całkiem nieźle. W Singapurze 69 proc. wydatków na ochronę zdrowia stanowią środki prywatne. Panuje tam opinia, że powszechny i nieograniczony dostęp do usług medycznych jest nieskuteczny i prowadzi do stałego wzrostu kosztów. W tym celu zdecydowano się na wprowadzenie obowiązkowych kont, na których obywatele zobowiązani są odkładać środki na wydatki związane z ochroną zdrowia, tzw. Medisave. Stawkę stopniowo podnoszono, obecnie wynosi procent z pensji w zależności od wieku.

Pieniądze na koncie Singapurczyków są oprocentowane. By wzmocnić poczucie bezpieczeństwa pacjentów wprowadzono rozwiązanie umożliwiające finansowanie z własnego konta Medisave wydatków medycznych także najbliższej rodziny. Rozwiązaniem dla procedur, których koszt przewyższa zgromadzone środki są funkcjonujące dobrowolne ubezpieczania MediShield, które mają służyć udźwignięciu wysokich kosztów drogiego leczenia. Opłaca je ponad 90 proc. Singapurczyków. Jeśli środki z obydwu kont nie są wystarczające, w takim przypadku można skorzystać z funduszu Medifun, na którym zgromadzone są środki budżetowe, o które mogą ubiegać się osoby będące w trudnej sytuacji. W efekcie funkcjonuje system, który wywiera na obywatelach presję dbania o zdrowie.

Aby wzmocnić jakość i konkurencję singapurskie Ministerstwo Zdrowia na swojej stronie publikuje koszty najbardziej popularnych zabiegów, to w konsekwencji prowadzi do konkurowania o pacjenta, bo ten ma pełną swobodę wyboru świadczeniodawcy. Rozwiązanie to pozwoliło redukować forsowane przez szpitale wyceny niektórych procedur medycznych.

Obamacare miała służyć wszystkim

Sztandarowy projekt Baraca Obamy miał naprawić luki systemu ochrony zdrowia w Ameryce, gdzie ubezpieczenie zdrowotne było dobrowolne. Chodziło o to, by ubezpieczeniem objąć Amerykanów do tej pory nie posiadających polis. Z dniem 1 stycznia 2013 r. reforma weszła w życie, a wykup ubezpieczeń stał się obowiązkowy. Kto nie zdecydował się na zakup miał zapłacić karę. Dla osób, którzy nie mogli pozwolić sobie na opłacanie składki państwo przygotowało pomoc - państwowe ubezpieczenie Medicaid. Firmy ubezpieczeniowe nie mogły od tej pory odmawiać przyjęcia do ubezpieczenia osobom chorym, starszym ani także podnosić składki, co odbijało się na ich kondycji finansowej. Już w trakcie forsowania reformy przez obóz Baraca Obamy, Republikanom nie podobał się obowiązek ubezpieczeniowy. Teraz kiedy to oni decydują, z pewnością na reformie Obamy nie zostawią suchej nitki.

Czas na Trumpcare

Donald Trump chce definitywnie zrezygnować z założeń Obamacare reformując ochronę zdrowia w Ameryce. Nowy system opierać się ma na zasadach wolnego rynku i konkurencji. W założeniu ma służyć ma wszystkim. Jednak planowane zniesie obowiązkowych polis, kolejny raz może odebrać Amerykanom bezpieczeństwo zdrowotne. Rewolucja Trumpa nie ominie także rynku farmaceutycznego. Tam prezydent planuje zwiększyć dostęp do tanich leków, poprzez otwarcie importu medykamentów z innych krajów.

Anna Grela

Źródło: PIU

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz