Ratownicy: chcemy być wynagradzani tak samo jak pielęgniarki

17 Marca 2017, 14:06

Wczoraj ratownicy medyczni spotkali się z wiceministrem Markiem Tombarkiewiczem. O ustaleniach, jakie zapadły w trakcie tych rozmów oraz oczekiwaniach środowiska wobec rządu, rozmawiamy z szefem Komisji Krajowej Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, Romanem Badachem-Rogowskim. 

- Jeżeli do wakacji nie otrzymamy gwarancji podwyżki na takim poziomie, jak teraz otrzymują pielęgniarki, to już w maju rozpoczynamy akcję protestacyjną – deklaruje Roman Badach, przewodniczący KZZPRM i podkreśla, że postulaty ratowników wspiera również NSSZ Solidarność i OPZZ.

PZ: Jakie są ustalenia z wczorajszego spotkania z wiceministrem Tombarkiewiczem? Dogadaliście się?

Roman Badach-Rogowski: Spotkanie przebiegło w przyjemnej atmosferze, chociaż nie brakowało ostrych słów. Skupiliśmy się na naszych trzech najważniejszych postulatach, czyli podwyżce wynagrodzeń, upaństwowieniu ratownictwa medycznego i jak najszybszym wdrożeniu dużej nowelizacji ustawy o PRM. W sprawie upaństwowienia systemu poszliśmy na niewielkie ustępstwo. Minister chciał, żeby prywatne karetki zniknęły dopiero za trzy lata, a my – za pół roku. Ostatecznie wspólnie ustaliliśmy, że stanie się tak do lipca 2018 roku. Takie zapisy mają się znaleźć w ustawie.

PZ: Dlaczego tak bardzo zależy Wam na tym, żeby z systemu zniknęły prywatne karetki?

Roman Badach-Rogowski: Ratownictwo medyczne powinno być służbą państwową. Chodzi przede wszystkim o ochronę obywateli, co jest przecież obowiązkiem państwa. To najważniejsza sprawa. Ale równie istotną sprawą jest to, że podmiot prywatny po to jest w ratownictwie, że widzi w tym jakiś interes i chce zarobić. A my jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami tego, żeby zarabiano na ratownictwie medycznym. Podmiot prywatny musi wykazać zyski, a może to zrobić albo oszczędzając na pacjentach albo na pracownikach czy wyposażeniu.

PZ: Więc jakiego systemu chcieliby ratownicy?

Roman Badach-Rogowski: Każdy z nas jest czynnym zawodowo ratownikiem medycznym pracującym w systemie. W naszym związku nie ma etatowych związkowców, którzy nie mają pojęcia o pracy systemu. Wiemy więc co dla nas najlepsze. A najlepsze dla nas byłoby docelowo powołanie szesnastu wojewódzkich stacji ratownictwa medycznego plus Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Chcemy właśnie czegoś takiego, tak jak jest szesnaście wojewódzkich komend policji czy straży pożarnej. Chcielibyśmy utworzenia służby publicznej ratownictwa medycznego.

PZ: Prywatne podmioty w ratownictwie, to nie jest zdaje się jedyny problem systemu?

Roman Badach-Rogowski: Nie.Chcielibyśmy też wyrwać ratownictwo z objęć szpitali, szczególnie powiatowych. W tej chwili środki, które są przeznaczane na zespoły ratownictwa medycznego nie są dotacją celową tylko wpadają do jednego wielkiego worka środków szpitalnych. I szpital robi z tymi pieniędzmi co chce – albo spłaca długi, albo dofinansowuje oddziały. Dla ratownika medycznego, a de facto dla pacjenta obsługiwanego przez system oznacza to, że szpital na nich oszczędza. Efektem są niskie zarobki ratowników, gorszy sprzęt, brak leków itd.

PZ: Ministerstwo nie zgadza się z tymi argumentami?

Roman Badach-Rogowski: Minister Tombarkiewicz przyznał nam rację i zgodził się z nami, że w tej chwili ratownicy medyczni zarabiają na żenującym poziomie, poniżej poziomu przyzwoitej egzystencji. Zauważył też niesprawiedliwość polegającą na tym, że jedna grupa zawodowa – w tym przypadku chodzi o pielęgniarki – otrzymała jakieś środki, a inna nie. Podkreślam, że pielęgniarkom te podwyżki się należały i jeśli je sobie wywalczyły, to dobrze, bo bez tego dodatku zarabiałyby tak samo źle jak my. Ale teraz dochodzi do takich sytuacji, że siedzi obok siebie dwóch dyspozytorów medycznych, gdzie jeden jest ratownikiem, a drugi pielęgniarką lub pielęgniarzem i za tę samą pracę dostają różne wynagrodzenia.

PZ: Dlaczego ratownicy nie wywalczyli dla siebie podwyżek wtedy, kiedy zrobiły to pielęgniarki?

Roman Badach-Rogowski: Zawsze mamy pecha. Kiedyś dodatkowe środki obiecała nam jeszcze premier Kopacz. Nie dostaliśmy ich. Teraz, gdy Sejm pracował nad ustawą budżetową, jedna z poprawek miała dotyczyć dodatkowej kwoty na ratownictwo medyczne. Chodziło o 90 mln zł. Ale w Sejmie była wtedy blokada, głosowanie odbyło się w Sali Kolumnowej i nie zgłoszono żadnych poprawek. Znowu oberwaliśmy.

PZ: Poprosiliście o pomoc premier Beatę Szydło. Czyli na ustępstwa ze strony MZ nie można już liczyć?

Roman Badach-Rogowski: Niestety ani minister Tombarkiewicz ani Radziwiłł nie mają wpływu na decyzje finansowe. To nie jest w ich zasięgu, a MZ nie ma takich środków, żeby nam zapewnić podwyżki. Dlatego nasz list otwarty trafił do premier Beaty Szydło. Tylko premier może odpowiednio zareagować na nasze postulaty. Ale MZ obiecało nam za to, że konferencja uzgodnieniowa w sprawie dużej nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym odbędzie się już pod koniec kwietnia. Chcemy jak najszybciej wiedzieć na czym stoimy. Zmian jest bardzo dużo i oczekujemy na to, które z nich wejdą w życie, a które nie.

PZ: Czyli będzie protest ratowników medycznych czy nie?

Roman Badach-Rogowski: Komitet Protestacyjny Ratowników Medycznych istnieje i w tej chwili dołączają do niego kolejne związki. Jeżeli do 14 kwietnia nie będziemy mieli pozytywnej odpowiedzi z Kancelarii Premiera, ratownicy są gotowi do protestu. Nawet jeśli z naszych trzech postulatów, rząd nie zrealizuje tylko tego jednego, dotyczącego podwyżek. Dla zwykłego ratownika medycznego, który nie zajmuje się polityką, inne kwestie nie są aż tak istotne. On musi zarobić na chleb.

PZ: Jak dziś wygląda praca ratownika medycznego? Dlaczego potrzeba tak pilnych zmian?

Roman Badach-Rogowski: W tej chwili rośnie ogromne zagrożenie dla pacjentów ze względu na przepracowanych, sfrustrowanych i wypalonych zawodowo ratowników medycznych. W takiej sytuacji łatwo może dojść do niewłaściwej interpretacji badań, podania złego leku czy innego błędu. Ten się nie myli, kto nic nie robi, a przepracowany ratownik tym bardziej jest narażony na pomyłkę. Praca ratownika medycznego jest bardzo ciężka, odpowiedzialna i wyczerpująca. Wymaga ogromnej wiedzy teoretycznej i praktycznej oraz obsługi całej masy sprzętu. Mamy też potężne uprawnienia do podawania leków. Nie jest tak, że ratownicy jeżdżą tylko do złamanej nogi.

PZ: W takim razie ile powinien zarabiać ratownik medyczny?

Roman Badach-Rogowski: Jeżeli nie otrzymamy gwarancji podwyżki na takim poziomie jak teraz otrzymują pielęgniarki, to już w maju rozpoczynamy akcję protestacyjną. Docelowo chcemy dostać 1600 zł podwyżki. To kwota brutto brutto, więc na rękę jest to suma znacznie mniejsza. Chcemy być wynagradzani równolegle z pielęgniarkami i na tych samych zasadach. Jesteśmy jednak na tyle honorowi, że nie będziemy się domagać wyrównania wstecz. 

Rozmawiała Aleksandra Smolińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

Przeładuj

3 komentarze

gdak Wtorek, 21 Marca 2017, 20:58
Dobry wieczór Koleżanki i Koledzy Ratownicy.
Pytanie: a jaką to odpowiedzialność ma pielęgniarka (zespoły s) która pracuje pod nadzorem lekarza i wykonuje tylko jego polecenia i dla czego nie mamy zarabiać więcej za tak odpowiedzialną pracę na samodzielnych stanowiskach ratownicy 1 , ratownicy kierowcy.
z pozdrowieniami
marek ratownik Niedziela, 19 Marca 2017, 23:15
Z wynagrodzeniem nie mam zamiaru porownywac sie do pielegniarek ale jedno pytanie mam...dlaczego pielegniarki i pielegniarze pracujacy w systemie rm nie musza sie doksztalcac jak My????ich edukacja skonczyla sie na zakonczeniu studium/ow i koniec????? A my sie cofamy w rozwoju zeby miec mudiec zbierac punkty????
J Sobota, 18 Marca 2017, 19:45
RATOWNIK w czynnej słóżbie zapraszam Panią premier na Dyżór .