Raport: Polska w ogonie Europy we wdrażaniu e-zdrowia

07 Kwietnia 2017, 14:50

Elektroniczna recepta wejdzie w życie na początku przyszłego roku, e-skierowania w październiku 2018 r., elektroniczna dokumentacja medyczna rok później. Tak wygląda kalendarz ministerstwa zdrowia. Nawet jeśli uda się go zrealizować, wciąż będziemy w ogonie Europy pod względem wdrażania nowych rozwiązań w zakresie e-zdrowia. Dowodem na to jest najnowszy raport analityków z Polityki Insight.

Kiedyś wydawaliśmy na zdrowie znacznie mniej niż dziś. W latach siedemdziesiątych średnio w Europie było to 4 proc. PKB. Teraz jest to kwota niemal dwa razy wyższa. Jednak wydatki na zdrowie w Polsce są wciąż znacznie niższe, niż w innych europejskich krajach. Pod tym względem jesteśmy piątym od końca państwem według rankingu Euro Health Consumer Index. To przekłada się również na możliwości implementowania w zdrowiu rozwiązań technologicznych, które od dawna z powodzeniem funkcjonują w innych krajach. W tej chwili zajmujemy pod tym względem trzecie miejsce od końca w Europie. Ale niewystarczające finansowanie to nie jedyny problem w rozwijaniu polskiego e-zdrowia. O innych przeszkodach i czekających na nas wyzwaniach dyskutowali dziś eksperci podczas debaty Polityki Insight.

Czeka nas wielka informatyczna rewolucja

- Jesteśmy u progu wielkiej rewolucji systemów ochrony zdrowia związanej z informatyzacją – mówił dziś Michał Boni, europoseł, były minister cyfryzacji. – Po pierwsze pojawiają się nowe urządzenia i sposoby służące do diagnozowania i leczenia. Te urządzenia będą zmieniały system ochrony zdrowia. Nadal najważniejszy pozostanie kontakt lekarza z pacjentem, ale zwiększy się wiedza medyczna. W o wiele większej skali nastąpi przejście z reagowania na chorobę, na prewencję. Wiele się jeszcze musi zmienić, zanim to nastąpi, ale stoimy przed wielkim wyzwaniem i powinniśmy na nie patrzeć całościowo – podkreślił Boni.

Informatyzacja oznacza oszczędności

Według wyliczeń analityków, którzy przygotowywali raport, nawet najbardziej kosztochłonne rozwiązania w e-zdrowiu przynoszą oszczędności najdalej po 5 latach od inwestycji. Gdybyśmy wprowadzili kompleksowe rozwiązania w tym zakresie, wydatki na zdrowie w większości krajów w Europie spadłyby o ok. 0,5 proc. – najbardziej tam, gdzie e-zdrowie jest w tej chwili najsłabiej rozwinięte. W Polsce, według optymistycznych wyliczeń, pozwoliłoby to na oszczędności rzędu 0,35 proc. Bardziej pesymistyczne prognozy mówią o połowie niższych oszczędnościach, ale nadal są to miliardy złotych, które można byłoby wydać lepiej. Jak podkreślali uczestnicy dzisiejszej debaty, rozwijanie e-zdrowia może być też receptą na coraz większy problem z brakiem kadr medycznych. Informatyzacja pozwoliłaby na zwiększenie liczby konsultacji o 2,5 proc. przy takiej liczbie pracowników medycznych, jaką dysponujemy w tej chwili.

Jak to się robi w innych krajach?

Okazuje się, że w informatyzacji ochrony zdrowia wyprzedzają nas nie tylko bogate unijne kraje. Jesteśmy też daleko w tyle np.: za Turcją i Macedonią, które eksperci stawiają za przykład przeprowadzenia sprawnej informatyzacji w zdrowiu. Oba te kraje wprowadziły centralny system wymiany informacji między placówkami medycznymi, pod który kolejno podłączane były inne funkcjonalności, takie jak e-recepta, e-rejestracja, system podstawowej opieki zdrowotnej, gromadzenie i przetwarzanie danych epidemiologicznych itd. Eksperci podkreślali dziś, że przyczyną sukcesu w obu tych krajach było zaczynanie od prostych rozwiązań, a dopiero potem przyłączanie do nich kolejnych funkcjonalności. U nas jest odwrotnie – podkreślali.

- My projektujemy pewne rozwiązania przez pryzmat tego, co chcemy zbudować. Czy będzie to rejestr, platforma, czy inne rozwiązanie. Nie planujemy tych rozwiązań pod kątem tego, jaki problem chcemy rozwiązać – wskazuje Jakub Szulc, były wiceminister zdrowia, teraz ekspert w dziedzinie zdrowia EY. – Nie dość, że porwaliśmy się na wielki projekt informatyczny, to jeszcze skazaliśmy się na raportowanie do Unii Europejskiej na temat poszczególnych etapów realizacji tego projektu, bo Unia go finansuje – mówi Jakub Szulc. Tymczasem, jak wskazuje ekspert EY, projekt P1 można było podzielić na przynajmniej czterdzieści mniejszych projektów i w ten sposób zwiększyć szansę na ich sprawne wdrożenie. Szulc przypomniał również, że planowany termin oddania wszystkich funkcjonalności w ramach P1 upłynął w lipcu 2014 roku. Do tej pory polscy pacjenci nie mogą korzystać z żadnego z projektowanych rozwiązań.

Co powinniśmy zrobić, żeby u nas też się udało?

Jak wskazują eksperci przede wszystkim powinniśmy brać przykład z tych, którym już się udało i korzystać z doświadczeń zarówno sektora prywatnego, jak i publicznego. Ważne jest też aby zadbać o standaryzację rejestrów medycznych w Unii Europejskich i ułatwić korzystanie z danych medycznych w UE do badań realizowanych przez naukowców. Potrzebna jest też większa świadomość społeczeństwa na temat bezpieczeństwa danych osobowych. Jak pokazują najnowsze badania, w Polsce zaufanie pacjentów do przetwarzania danych zdrowotnych przez placówki medyczne jest nadal niskie w porównaniu z innymi krajami i oscyluje na poziomie 58 proc.

Co na to MZ?

Kalendarz wdrażania nowych rozwiązań w e-zdrowiu potwierdził dziś wicedyrektor Centrum Systemów Informacyjnych w Ochronie Zdrowia przy MZ, Kajetan Wojsyk. Ale zastrzegł, że to są tylko plany i pewne prognozy. – Do tej pory roztaczaliśmy wizje, nie patrząc na to, że aby mogły zostać wdrożone, trzeba spełnić też pewne warunki, np.: ekonomiczne – mówił wiceszef CSIOZ. – Teraz Centrum zajmuje się koordynacją tego procesu – dodał.

Miejmy nadzieję, że tym razem ministerstwu uda się dotrzymać zadeklarowanych terminów na wdrożenie pierwszych rozwiązań w polskim e-zdrowiu i że faktycznie pacjenci na nich skorzystają, tak jak się to stało w krajach, w których informatyzacja ochrony zdrowia jest już na o wiele wyższym poziomie niż u nas. – Korzystam z płatnej służby zdrowia, nie dlatego, że mam za dużo pieniędzy, ale dlatego, że na wizytę w publicznym systemie mógłbym się nie doczekać – powiedział dziś wiceszef Centrum Systemów Informacyjnych. Oby od dawna oczekiwany sukces w polskim e-zdrowiu sprawił, że te słowa za jakiś czas będą już tylko żartem. 

Aleksandra Smolińska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz