Pielęgniarka zarobi więcej w supermarkecie niż w szpitalu?

11 Maja 2017, 10:00

W kwietniu minister Radziwiłł powołał zespołu ds. opracowania strategii na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce. Pracom zespołu ma przewodniczyć wiceminister zdrowia Józefa Szczurek - Żelazko. Czego od rządu oczekuje środowisko pytamy szefową Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Lucynę Dargiewicz. 

- Środowisko pielęgniarek i położnych oczekuje już działań, nie tylko spisania i wyliczenia problemów, ponieważ o nich mówimy już od kilkunastu lat, uważa Lucyna Dargiewicz. Problemy polskiego pielęgniarstwa są oczywiste, wiadomo że w systemie jest za mało pielęgniarek, a obciążenie pracą niemożliwe do udźwignięcia. - Nie może być tak, że jedna pielęgniarka, która ma statystycznie 50 lat odpowiada za trzydziestu pacjentów, to obciążenie musi się zmienić.

Lepiej zarabia się w supermarketach?

OZZPiP chce zachęcić absolwentki, które ukończyły studia wyższe do podjęcia pracy w Polsce. Z danych NIPiP wynika, że w roku 2015 studia ukończyło ponad 7 tys. pielęgniarek a zatrudniło się już tylko trochę ponad 1200. - Zatrudnia się więc co szósta, tą sytuacje należy poprawić, mówi Lucyna Dargiewicz i dodaje, że propozycje pracy dla pielęgniarek powinny być na tyle atrakcyjne, żeby te wolały pracować w swoim zawodzie, a nie w supermarketach.                - Słyszałam już, że panie tam zarabiają więcej niż pielęgniarki. Pracownice lepszych sieci mogą liczyć na dodatki, natomiast pielęgniarki nie specjalnie - mówi nam Przewodnicząca OZZPiP.

Niskie płace przy wysokim obciążeniu pracą

- Rozporządzenie ministra Zembali dało pielęgniarkom w ostatnim okresie 1600 zł podwyżki, to jest ok 1000 zł, na rękę, jednak nie wyrównuje ono zaszłości, zawód ten nigdy nie był dowartościowany finansowo i dlatego nie ma chętnych jego do wykonywania. My już nie chcemy tylko deklaracji, będziemy pracować, by poprawić sytuację tej grupy. To nie jest już czas na zbieranie pomysłów, to moment na działanie i zdecydowane kroki. Podstawą systemu jest lekarz i pielęgniarka, jeśli zabraknie tych dwóch grup zawodowych, to ochrona zdrowia nam się zawali i to nie z powodu długów - tłumaczy Przewodnicząca OZZPiP.

Obciążenie pielęgniarek jest ponad ich siły, nie jest możliwe by zadania pielęgniarek były należycie wykonane, zagrożone jest w ten sposób bezpieczeństwo pacjenta, człowieka w chorobie. - Nie można wymagać, by jedna osoba zajęła się trzydziestoma pacjentami, bo to nakładanie zadań, już na samym początku nie możliwych do zrealizowania. Media regularnie donoszą, że pielęgniarka nie dala sobie rady a jak mogła to zrobić? Pyta Dargiewicz. - To jest uwłaczające a winę za to ponoszą zarządzający systemem ochrony zdrowia w Polsce, puentuje.

Kształcenie w systemie szkolnictwa wyższego

Niewątpliwie, by poprawić sytuację pielęgniarstwa w Polsce trzeba przyjąć pewne priorytety. Konieczne jest kształcenie pielęgniarek w systemie szkolnictwa wyższego.  - Wymagania co do osób, które pracują są bardzo duże i dobrze, bo jako pacjenci oczekujemy od profesjonalistów medycznych wysokich kwalifikacji. Jest sprzęt, który trzeba umieć odsługiwać, informatyzacja systemu, to wszystko wymaga wiedzy na dużym poziomie. Kończymy studia wyższe i chcemy pracować w zawodzie, natomiast przeciążenie pracą i płace to elementy, które do niej nie zachęcają, uważa Przewodnicząca OZZiP.

W zawodzie nie ma zastępowalności

Średnia wieku pielęgniarek w Polsce to 50 lat. Negatywnym zjawiskiem jest  brak zastępowalności, młode dziewczyny kończą studia, ale nie decydują się na pracę w zawodzie, Lucyna Dargiewicz stanowczo sprzeciwia się także tworzeniu programów dla Ukrainek, które miałyby zastąpić polskie pielęgniarki. Przewodnicząca podkreśla, że dysponujemy doskonale wyszklonymi osobami, to dla nich należy tworzyć rozwiązania, bo w te osoby włożyliśmy wiedzę na poziomie europejskim a teraz nie mamy dla nich propozycji pracy.

Dramatyczne statystyki

Pielęgniarek w systemie brakuje, widać to chociażby na przykładzie szpitali zgłaszających ogromne zapotrzebowanie na ten personel. Absolwentki pielęgniarstwa, doskonale wyszkolone i znające język decydują się na emigrację, by godziwie zarabiać i służyć zachodnim pacjentom. Ubiegłoroczne dane NIPiP wskazują, że w Polsce na 1000 pacjentów przypada średnio jedynie 5,2 pielęgniarki. Nowsze dane wskazują już na wartość 4,8 a w Wielkopolsce np. mamy do czynienia z liczbą 3,8 pielęgniarek na 1000 mieszkańców. W dużo mniejszej Szwajcarii jest ich 16, w Danii 15, w Czechach 8 na 1000. Intensyfikacja działań w tym obszarze jest konieczna, by nie doprowadzić do zapaści systemu. Wielu ministrów jednak nie poradziło sobie z problemem. Kluczowe, więc decyzje nie powinny być odraczane, bo problem jest doskonale znany, potrzebne jest zatem podjęcie natychmiastowych działań.

Anna Grela

Źródło: NIPiP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Buba Piątek, 12 Maja 2017, 16:27
Dodam jeszcze, ze supermarkety sa w wiekszosci zamkniete w nocy. Za wyjatkiem moze kilku
w stylu Tesco 24 h w duzych miastach.
W wielkie swieta koscielne i dni panstwowo wolne od pracy tez sa zamkniete i wszystko zmierza do tego, ze beda tez nieczynne w Niedziele.
Nie da sie tego porownac z nocnymi 12 h dyzurami lub 12 h dyzurem w Boze Narodzenie lub Nowy Rok.
Dlatego nie dziwie sie pielegniarka, ze szukaja lepszej pracy i placy, bo zamilowaniem do zawodu nie wykarmia rodziny i nie zrekompensuja czasu jaki mogly by np. w swieta spedzic z rodzina.
Od pracownikow medycznych sie wymaga poswiecenia i pracy 24 h najlepiej 7 dni w tygodniu a popracy jeszcze pomocy i porad wszystkim sasiadkom i znajomym w zakresie medycznym a cala reszta ma myslenie praca od pon - pt 8:00 - 16:00 i ani minuty dluzej swieta wolne oczywisie no i weekend najlepiej jeszcze jak firma da dodatkowy wolny dzien i mamy wtedy dluuugie weekendy.