MZ wycofuje się ze zmian na rynku suplementów diety?

12 Maja 2017, 14:46

Do tej pory za zmiany na rynku suplementów diety w MZ odpowiadał wiceminister Krzysztof Łanda. Wygląda jednak na to, że po jego odejściu z MZ, resort nie zamierza realizować wcześniejszych zapowiedzi. Obecna na wczorajszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu do spraw regulacji rynku farmaceutycznego przedstawicielka MZ nie potrafiła powiedzieć, nad jakimi rozwiązaniami w sprawie suplementów pracuje obecnie ministerstwo. 

MZ wycofuje się z pomysłów Łandy?

Suplementy diety miały być specjalnie oznakowane. Za takim rozwiązaniem opowiadał się były już wiceminister Krzysztof Łanda. Wtedy MZ pracowało także nad opłatami za wprowadzenie do obrotu, wyeliminowaniem fałszywych treści w reklamach oraz ograniczeniami w sprzedaży aptecznej suplementów. Na wczorajszym spotkaniu w Sejmie zainteresowane środowiska zwróciły uwagę na problemy, które wymagają interwencji MZ. Wygląda jednak na to, że MZ rezygnuje z pomysłów Łandy i na razie nie wie co dalej zrobić z suplementami. Obecna na zespole przedstawicielka resortu nie potrafiła nic na ten temat powiedzieć. - Mamy przygotowane projekty, jednak nie możemy rozmawiać o konkretnych propozycjach, bo nie zostały przedstawione ministrowi zdrowia do akceptacji - poinformowała przedstawicielka Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji.

Nowe propozycje resortu

Za dużą nowelizację prawa farmaceutycznego i zmiany na rynku aptek odpowiedzialny był wiceminister Krzysztof Łanda. Łanda opowiadał się także za zmianami w refundacji wyrobów medycznych. Wielokrotnie także podkreślał, że w reklamach zostaną ograniczone nieprawidłowe treści, a za publikowanie fałszywych informacji będą nakładane wysokie kary finansowe.

Nowy podział kompetencji spowodował wiec, że prace nad uregulowaniem rynku przedłużą się, a osoby odpowiedzialne w MZ za temat suplementów diety dopiero zaproponują nowe rozwiązania. W wywiadzie dla nas wiceminister Tombarkiewicz, który przejął nadzór nad całą polityką lekową w MZ powiedział, że potrzebuje czasu na zastanowienie co dalej z tymi projektami. Wygląda na to, że dotyczy to również suplementów diety, a zmiany są potrzebne i oczekiwane. Opublikowany w lutym raport NIK wskazał duże zaniedbania na rynku suplementów diety. W Polsce spożywa się ich coraz więcej a cześć ogóle nie powinno zostać wprowadzonych do obrotu z uwagi na zawartość niedozwolonych składników. Kontrola wykazała, że w Polsce nie zapewnia się właściwego poziomu bezpieczeństwa suplementów. Wskazano także na zaniechania w prowadzonej edukacji żywieniowej dotyczącej badanych produktów. Dużym problemem jest także wprowadzenie klienta w błąd - reklamując suplement przypisuje się mu właściwości lecznicze. W tej sprawie wielokrotnie apelował także Prezes UOKiK.

Pierwszą próbą regulacji chaotycznego rynku suplementów było stworzenie kodeksu dobrych praktyk reklamy suplementów diety. Kodeks wprowadza niespisane do tej pory standardy oraz reguluje wiele problematycznych kwestii, związanych z reklamom czy przypisywaniem efektu leczniczego Jak zadeklarowali uczestnicy wczorajszego spotkania pod założeniami podpisało się 80 proc. przedsiębiorców.

Problemy na rynku suplementów

Paulina Sosin-Ziarkiewicz, dyrektor Departamentu Prawnego GIF wyjaśniała, że MZ zdiagnozowało problem. Głównie chodzi o to, że klienci aptek nie odróżniają leku od suplementu diety a  przekazy reklamowe wprowadzają pacjentów w błąd, sugerując działanie lecznicze suplementu. GIS zwrócił uwagę na ograniczone możliwości jakie ma instytucja w kontroli, nie chodzi tu o instrumenty prawne a środki finansowe, które są niewielkie. W Czechach za to samo co w Polsce odpowiada kilkaset osób więcej, stąd mogą wynikać problemy, choć zadeklarowano, że większość próbek spełnia wymogi a zgodnie z ustawą to przedsiębiorca bierze odpowiedzialność za skład, który deklaruje. Podczas dyskusji przywołano przykład włoskiego ministerstwa, które również miało podobny problem kilka lat temu. Tam postanowiono na edukację - rozgraniczanie tych produktów, a przed wszystkim nie zastępowanie leków suplementami.

Na posiedzeniu poruszono także problem sprzedaży internetowej suplementów, która stanowi obecnie duże niebezpieczeństwo, a znacznie ciężej jest jej przeciwdziałać - klienta wprowadza się błąd i promuje efekt leczniczy, którego w praktyce nie ma. 20 proc. suplementów sprzedawanych jest poza aptekami. Grzegorz Hudzik, zastępca GIS zauważył, że obrót internetowy to problem Europy i świata, do tego dochodzą iluzoryczne kary dla przedsiębiorców. Fachowcy przyznali, ze warto byłoby także pomyśleć o pobieraniu opłaty za wprowadzenie produktu na rynek, a docelowo wykluczyć z rynku produkty wprowadzające w błąd.

Anna Grela

Źródło: Sejm

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

tytus Sobota, 13 Maja 2017, 8:46
to ministerstwo zdrowia nie dba i nie chce dbać o nasze zdrowie bo jakość tych suplentów jest zła NIK raport dał nadzoru nad tym nikt nie prowadzi bo nie chce
serek Sobota, 13 Maja 2017, 8:23
ot i cały resort zdrowia który jak widać wcale nie dba i nie chce dbać o zdrowie obywatelu to po co taki resort ministerstwa urzędników istnieje?'NIK opublikował raport dotyczący szkodliwych rzeczy w suplementach die minuster zdrowia muał sie tym zająć i co nie chce girmy dalej będą do obrotu wpuszczać te szkodliwe produkty sanepidy tylko sprawdzą podczs kontroli datę czy produkt nie jest po terminie i cacy a co jest w środku ? jak widać nikogo z min zdrowia to nie obchodzi
reto Piątek, 12 Maja 2017, 21:14
no pewnie ci co mają zyski z wpowadzania do obrotu ty h szkodliwych suplementów diet nie chcą zmian na czele z głównym inspektoratem sanitarnym który twierdzi że te preparaty są zdrowe co innego czytaliśmy w rapircie NIK ?'tak jak sanepudy i pan główny inspektor twierdzi iż żywność uzdatniana konserwantami uzdateniaczami itp jest zdrowa !'no i kto to mówi? kompromitacja resortu zdrowua!