B.minister zdrowia o pomysłach MZ: sprzeczne z dekomercjalizacją

20 Czerwca 2017, 13:59

Ostatnie działania ministerstwa zdrowia wzbudzają szeroką dyskusję i sporo kontrowersji. Projekt ustawy wprowadzającej możliwość pobierania przez szpitale publiczne opłat od pacjentów to najnowszy pomysł. W tle jest także dyskusja o płacach minimalnych. O komentarz w tych sprawach poprosiliśmy byłego ministra zdrowia w rządzie Jerzego Buzka, prof. Wojciecha Maksymowicza. 

PZ: Projekt ustawy o działalności leczniczej wprowadza mechanizm współpłacenia. Pojawiają się opinie, że to po prostu uregulowanie funkcjonującej praktyki, choć nie brak też głosów, iż to wprowadzanie do sektora publicznego patologicznego mechanizmu finansowania deficytu pieniędzmi z prywatnych kieszeni pacjentów. Jak Pan ocenia tę propozycję?

Prof. Wojciech Maksymowicz: To rozwiązanie stoi w sprzeczności z deklarowanym priorytetem resortu zdrowia, jakim jest dekomercjalizacja szpitali. Trudno mi dostrzec rzeczywisty kontekst wprowadzenia tego rozwiązania. Trzeba mieć świadomość, że to półśrodek rozwiązania problemu, który nie zastąpi poważnej debaty o systemie dodatkowych ubezpieczeń. Debaty, której kluczowym wątkiem byłby koszyk świadczeń gwarantowanych – a to temat trudny, niepopularny. W momencie przeniesienia przez premier Kopacz wszystkich świadczeń do koszyka sami skazaliśmy się na porażkę w obszarze budowania społecznej świadomości, że państwa nie stać na finansowanie wszystkich procedur. Dodatkowe ubezpieczenia to wyraz współodpowiedzialności za stan własnego zdrowia. To rozwiązanie praktykowane w wielu krajach i model, w którym sektor publiczny efektywnie koegzystuje z sektorem prywatnym. Gwarancja finansowania wszystkiego przez państwo to fikcja, ale obecna propozycja, aby pacjentom dać wybór stania w kolejce z NFZ albo sfinansowania swojego leczenia to też  nieporozumienie, a nawet ryzyko patologii. Ponadto mam obawy czy mechanizmy, które mają warunkować odpłatne leczenie pacjentów przy zagwarantowaniu analogicznej opieki dla osób finansowanych NFZ zadziałają. 

PZ: W proponowanej ustawie to nie jedyna rewolucyjna zmiana - usuwa się art. 26-27 i oddaje postępowania konkursowe zamówieniom publicznym. Oznacza to sformalizowanie postępowań, w ramach których wybiera się podmioty - z reguły prywatne - udzielające świadczeń na rzecz SPZOZ tj. tomografię komputerową czy dializy. Zakazuje się jednoczesnego udzielania świadczeń przez przyjmującego zamówienie na rzecz SPZOZ i dzierżawienia przez ten podmiot od SPZOZ mienia np. nieruchomości. Celem takich zmian jest uniemożliwienie, aby podmiot niepubliczny wykonywał świadczenia i zarabiał na mieniu publicznym. To dobry pomysł?

Prof. Wojciech Maksymowicz: Jestem tym zaskoczony. To niesystemowe podejście. Dotychczas funkcjonujący system był sumą doświadczeń kolejnych rządów i ministrów. Deficyt jest nierozerwalnie związany z systemem ochrony zdrowia. Realizacja części badań, diagnostyki przez zewnętrzne podmioty to z założenia próba optymalizacji kosztów, poprawy efektywności. Rozumiem, że mogły temu towarzyszyć w niektórych miejscach patologie, czy nadużycia, ale rozwiązywanie problemu poprzez likwidację jakiegoś obszaru to żadna rozwiązanie. Na system trzeba patrzeć całościowo a nie w kontekście pojedynczych problemów. Ich rozwiązywanie powinno być formą korekty a nie rewolucji całości.

PZ: Płace minimalne to temat wywołujący spore emocje. Jeśli obecne propozycje wejdą w życie oznacza to koszt 20 mld zł dla budżetu w najbliższych latach. Równocześnie min. Radziwiłł wskazuje, że w zdrowiu mamy nie tyle problem niskich płac, ale ich niesprawiedliwej struktury. Zmiana tego stanu rzeczy to wyzwanie dla dyrektorów placówek…

Prof. Wojciech Maksymowicz: Nie ma oryginalności w tym podejściu. Płace w systemie ochrony zdrowia - to wiecznie powracający temat. Scenariusz jest zawsze podobny – protesty, strajki, szantaż odejścia od łóżek pacjentów, negocjacje, a na koniec to dyrektorzy mają wziąć na siebie ciężar podziału zawsze za małych środków.

PZ: W kontekście ryczałtu i dużej presji płacowej należy się obawiać, że dyrektorzy będą podejmować decyzje o przeznaczaniu większych niż dotąd kwot na podwyżki?

Prof. Wojciech Maksymowicz: Ryzyko jest, ale pod presją są też zawsze kolejni ministrowie zdrowia – prof. M. Zembala, czy prof. Z. Religa. Ten ostatni był szczególnie zdeterminowany w pokazywaniu politykom długofalowych skutków i zagrożeń wynikających z braku finansowania systemu ochrony zdrowia. Równocześnie uważam, że rozwiązywanie problemu poprzez wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom konkretnych grup zawodowych np. pielęgniarek to działanie niesystemowe. Do finansowania służby zdrowia - tak jak powiedziałem trzeba podejść całościowo - a nie dotykać pojedynczych elementów. Dyskusję zacząłbym od pytania o stopień płynności finansowej szpitali.  Z mojej wiedzy dramatycznie się on pogorszył w ciągu kilku ostatnich lat. Dlatego przede wszystkim musimy oczekiwania zmierzyć z możliwościami. To co się proponuje obecnie to półśrodki, które nie pozwolą osiągnąć rzeczywistego celu, jakim jest poprawa  funkcjonowania systemu jako całości. 

Rozmawiała Lucyna Roszyk

Foto: UMW

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz