Zakaz outsourcingu - zysk czy strata dla szpitali?

10 Lipca 2017, 16:46

W ostatniej, zaproponowanej przez ministerstwo zdrowia nowelizacji ustawy o działalności leczniczej likwiduje się partnerstwo placówek publicznych i prywatnych, zakazując podmiotom współpracy w zakresie dzierżawy pomieszczeń czy kupowania przez szpital części usług z zewnątrz. W asyście równie kontrowersyjnego zapisu dotyczącego dopłat pacjentów do świadczeń, propozycja trafiła jednak z powrotem na biurko ministra zdrowia. Pytamy przedstawicieli szpitali publicznych, prywatnych placówek, lekarzy i pacjentów co sądzą o propozycji MZ. 

Najwyższa Izba Kontroli w 2016 r., w pokontrolnym wniosku uznała, że kwoty przeznaczone na taką współpracę stanowią poważną część budżetu szpitala, co nie koniecznie wiąże się z właściwą polityką placówki w zakresie finansów i jakości. Ministerstwo propozycję zakazu outsourcingu tłumaczyło niską jakością usług zabezpieczanych przez zewnętrznych realizatorów oraz wyciekiem publicznych pieniędzy, część zarządzających szpitalami broni jednak współpracy. - To redukuje koszty działalności placówki, twierdzą zgodnie.

Laboratorium w szpitalu - jakość na miejscu

- Nasz szpital sam wykonuje wszystkie rzeczy, ma swoje laboratorium, pracownie czy personel sprzątający, a przez to własne zadanie. Dlaczego jeżeli firmie taka działalność ma się opłacać to szpitalowi nie? Mam przez to wpływ na jakość świadczonych przez szpital usług. Jestem pewna, że badania wykonywane w szpitalu są dobre, kierując personelem. Jedyne usługi jakie zlecam zewnętrznym podmiotem to pranie i żywienie. Mam realny wpływ na jakość usług, tylko wtedy, gdy są one świadczone w mojej placówce i pod moim nadzorem. To szpital mając takie zasoby powinien świadczyć usługi innym placówkom nie odwrotnie - tłumaczy Regina Tokarz, dyrektor Szpitala Powiatowego w Zakopanem.

- Wiele szpitali korzysta z usług outsourcingowych z prostej, ekonomicznej przyczyny, gdyż podyktowane jest to gospodarnością. Zatrudnienie i utrzymanie np. personelu sprzątającego wymaga nakładu środków, prościej jest gdy możemy skorzystać z usług firmy zewnętrznej. W zakresie pozamedycznym placówki decydują się na taką współpracę. Trzon usług medycznych powinien zaś zostać w gestii szpitala. Nasz szpital zapewnia wszystkie usługi, które jako placówka ochrony zdrowia powinniśmy i tutaj nie odważylibyśmy się skorzystać z żadnych zewnętrznych podmiotów, choć wiem, że niektóre szpitale w ten sposób działają. Na miejscu mamy duże laboratorium, co stanowi zaletę tego rozwiązania. Wyniki badań otrzymujemy bardzo szybko, z zewnętrznym laboratorium byłoby sporo problemów logistycznych, nie moglibyśmy sobie na to pozwolić w trybie jakim działamy, o tym nie ma mowy. Posiadanie własnego laboratorium nawet w małych jednostkach uważam za przewagą nad usługami outsourcingowymi - uważa Dorota Sobczyk, Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego im. Jana Pawła II.

Dzierżawa pomieszczeń nie dla wszystkich?

- Szpital Powiatowy w Chrzanowie, jak wiele innych placówek służby zdrowia, współpracuje z podmiotami prywatnymi w zakresach, w których samodzielne ich realizowanie jest utrudnione (np. ze względu na ograniczenia sprzętowe, personelowe). Współpraca taka przebiega bez zakłóceń, umożliwiając szpitalowi kompleksową realizację pewnych rodzajów świadczeń, na odpowiednim poziomie jakościowym. Nie bez znaczenia jest fakt, że dzierżawa prywatnym świadczeniodawcom niewykorzystywanych pomieszczeń szpitalnych stanowi dodatkowy dochód dla szpitala. Całkowity zakaz kontynuowania takiego rodzaju współpracy oznaczałby dla szpitala konieczność poniesienia dodatkowych kosztów na organizację udzielania świadczeń, które nie mogłyby być wykonywane w ramach umów podwykonawczych lub też zaprzestania ich udzielania - uważa Waldemar Stylo, Dyrektor Szpitala Powiatowego w Chrzanowie.

- Jeśli chodzi zaś o kwestię wynajmu wolnych przestrzeni prywatnym podmiotom należy określić jakim. Nas ta sprawa nie dotyczy, ale domyślam się że są w szpitalach miejsca niewykorzystane. Jeśli miałaby to być apteka czy sklep medyczny i jeśli miałoby to służyć pacjentom i nie generować konfliktu interesów to nie widzę w tym nic złego. Konflikt mogłoby generować podnajem gabinetu np. prywatnej przychodni, to oczywiście nie wygląda dobrze. Na terenie publicznej placówki gdzie płatnikiem jest NFZ, mogłoby to być odebrane przez pacjentów negatywnie, z całą pewnością takie rozwiązanie nie jest stosowne - twierdzi Zastępca Dyrektora ds. Lecznictwa Krakowskiego Szpitala Specjalistycznego.

Konkurencja na rynku daje możliwość wyboru jakości i ceny

- O jakości outsourcingu decydują wymogi szpitala. W naszej placówce dzierżawimy pomieszczenie, w której znajduje kuchnia. Zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie także w kwestii świadczeń medycznych, wynajmując pomieszczenia na pracownię tomografii i rezonansu czy dzierżawiąc grunt pod stacje dializ. Modernizując szpital nie było nas stać na zabezpieczenie tych wszystkich usług. Jeśli zaproponowane przepisy miałyby wejść w życie szpital musiały znaleźć pieniądze, aby zakupić wspomniany chociażby tomograf. Wtedy spotkalibyśmy się z limitami, gdyż przyjmowani byliby pacjenci na podstawie ubezpieczenia  a urządzenia mogłyby nie być w pełni wykorzystywane. Firma sprzedaje nam usługi i wykonuje je także odpłatnie. Dla szpitala dobrze jest mieć swój sprzęt, ale to także problem zabezpieczenia kadr - uważa Krystyna Zaleska, Dyrektor Specjalistycznego Szpitala Miejskiego w Toruniu. Zabraniając takiej współpracy musielibyśmy także sami zagospodarować kuchnię  a to odbyłoby się zapewne kosztem środków na świadczenia. My skupiamy się na podstawowej działalności leczniczej a wyspecjalizowane usługi, jeśli mamy możliwość zakupić to z tego korzystamy. Moim zdaniem rozwiązanie nie jest dobre. Szpitale zostaną pozbawione dodatkowych przychodów z dzierżawionych pomieszczeń. Usługi outsourcingowe wymagają bardzo ścisłego nadzoru szpitala, który tą usługę kupuję. Nasza placówka zyskała na jakości. Jeżeli pomysł ma służyć jakości to się z nim nie zgodzę a jeśli finansom to trzeba by to policzyć - podsumowuje Dyrektor.

- Oczywiście, że najważniejsze są jakość usług świadczonych pacjentom i profesjonalizm zespołu pracowników, a nie kryterium własnościowe - publiczne czy prywatne. Dlatego odgórny, ustawowy zakaz współpracy szpitali z podmiotami prywatnymi oceniam negatywnie - przyznaje  dr Maciej Hamankiewicz, Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej i dodaje - Dyrektorzy placówek powinni mieć swobodę wyboru takiej opcji, która pozostanie najkorzystniejsza dla pacjentów oraz dla sytuacji finansowej szpitala. Trudno sobie wyobrazić, by przy obecnym poziomie zadłużenia oraz ogólnego niedofinansowania opieki zdrowotnej wymuszać na szpitalach korzystających z outsourcingu organizowanie od podstaw np. laboratoriów.

Kto skontroluje jakość świadczeń w szpitalu gdy wyeliminuje się zewnętrzne podmioty?

- Pacjenci zwracają uwagę, że nie jest racjonalne zakazanie szpitalom publicznym outsourcingu i że szpital nie będzie mógł w tym mechanizmie pozyskiwać środków ratujących budżet szpitala, co sprawi że będzie mógł liczyć jedynie na dodatkowy strumień środków pochodzący z kieszeni pacjentów, co także założyła wycofana nowelizacja ustawy i działalności leczniczej. Minister Tombarkiewicz wyjaśnił wprost, że przyczyna tego rozwiązania leży w obawie, że to outsourcing przyczynia się do niskiej jakości badań laboratoryjnych oferowanych przez sieci laboratoriów. Nie wskazano jednak w ustawie żadnych mechanizmów kontrolujących czy poprawiających jakość świadczeń w placówkach publicznych w warunkach gdy zniknie z rynku główny konkurent w postaci placówek prywatnych - podkreśla Ewa Borek, Prezes Fundacji MY Pacjenci.

- Dla pacjenta jest kwestią obojętną tytuł własności laboratorium (prywatne czy publiczne), liczy się dostępność do badań wykonywanych z zachowaniem norm jakości, co ma kluczowe znaczenie dla prawidłowego wyniku badania, na podstawie którego podejmowane są dalsze decyzje terapeutyczne. Tu uważam leży sedno problemu - w zapewnieniu jakości, a nie w odgórnej regulacji i zakazach.  Z naszego rozeznania i rozmów z ekspertami wynika, że część szpitali owszem ma wysoce wyspecjalizowane laboratoria własne, i nie korzysta z zewnętrznych dostawców. Dla części placówek model outsourcingu jest optymalny - po pierwsze ekonomicznie, po drugie ze względu na ograniczenia kadrowe oraz ilości wykonywanych badań. Placówki, które nie wykonują dużej ilości konkretnych badań nie mają doświadczenia w ich realizacji i korzystniej jest zlecić je podmiotom wyspecjalizowanym. Zagrożeniem są oferty zgłaszane przez firmy, które zaniżają znacznie ceny, nie gwarantując jakości badań. Aby uniknąć takiej sytuacji konieczne jest zawieranie kryteriów jakościowych w postępowaniach przetargowych, nie tylko cenowych - wyjaśnia Beata Ambroziewicz, Prezes Zarządu Fundacji Wygrajmy Zdrowie

- Nie widzę natomiast przesłanek do całkowitego zakazu outsourcingu, każda placówka powinna decydować o sposobie organizacji działalności, biorąc pod uwagę dobro pacjentów – podsumowuje Prezes Wygramy Zdrowie.

Outsourcing standardem w branży medycznej  

- Zapisy wycofanego projektu ustawy o działalności leczniczej zostały przez rynek odebrane jako zmierzające do całkowitego usunięcia podwykonawców ze szpitali – mówi Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED. - Doprowadziłoby to do pogorszenia jakości udzielanych świadczeń. Po pierwsze, w skali całego kraju potrzebne byłyby inwestycje w wysokości kilku miliardów złotych aby odtworzyć potencjał sprzętowy zapewniany dotychczas przez podwykonawców. Nie każdy szpital byłoby na to stać, w wyniku czego z części szpitali mogłaby zniknąć zaawansowana diagnostyka -  zarówno obrazowa - rezonanse czy tomografy, jak i laboratoryjna. Po drugie, pogorszyłoby to wykorzystanie personelu medycznego. Przykładowo, podwykonawca działający w wielu lokalizacjach może zatrudnić kilku radiologów wyspecjalizowanych w określonych dziedzinach, dzięki czemu dane badanie trafi do osoby posiadającej największe doświadczenie z danym schorzeniem. Nie da się zapewnić takiej możliwości, jeżeli każdy szpital zorganizuje takie świadczenia samodzielnie. Poza tym, jeżeli szpital sam zorganizuje np. diagnostykę, niezależnie czy chodzi o diagnostykę obrazową czy laboratoryjną, to nie będzie to tańsze niż gdyby robił to podwykonawca, który posiada wieloletnie doświadczenie, dokonuje dużych zakupów sprzętu, pracuje na zaawansowanych systemach informatycznych i w efektywny sposób korzysta z pracy personelu – mówi Anna Rulkiewicz.

- W rezultacie, pomysł usunięcia podwykonawców jest bardzo niefortunny – szpitale będą musiały wydać kilka miliardów na odtworzenie sprzętu, nie wszędzie uda się zachować wszystkie świadczenia, a tam gdzie one pozostaną, będą świadczone nie tylko drożej, ale i nie uda się utrzymać tak dobrej jakości jak dotychczas. Dla pacjentów przełoży się to na gorzej wyposażone szpitale, mniejsze ośrodki pozbawione zaawansowanej diagnostyki, konieczność podróżowania do większych miast, a w efekcie wzrost nierówności w zdrowiu i wydłużające się kolejki. Ustawodawca powinien odróżnić sytuacje, kiedy to podzlecanie może prowadzić do wypływów pieniędzy ze szpitala, które zdarzają się sporadycznie, od sytuacji, kiedy podwykonawca jest dla szpitala partnerem dokonującym znaczących inwestycji, umożliwiających pacjentom korzystanie z najnowocześniejszej diagnostyki. Trudno wyobrazić sobie sprawne działanie systemu ochrony zdrowia bez zachowania możliwość współdziałania w tym drugim scenariuszu – podkreśla prezes Grupy LUX MED.

Outsourcing w zdrowiu nie jest polskim wynalazkiem

- Proponowane rozwiązanie oprócz otwarcia furtki dla działalności komercyjnej publicznych placówek medycznych ma również zakazać oddawania w dzierżawę, najem, użytkowanie i użyczenie aktywów trwałych. Można się domyślać genezy tych zapisów. Prawodawca chce wyeliminować przypadki, w których aktywa operacyjne lub nawet pracownicy szpitala byli przesuwani do firm zewnętrznych w celu pozyskania chwilowego zastrzyku gotówki kosztem przyszłych lat. Pomysł jednak może doprowadzić do „wylania dziecka z kąpielą” i skierowany jest dokładnie w przeciwnym kierunku niż trendy rynkowe w Polsce i na świecie. Szpitale staną przed koniecznością odbudowy w ramach własnych struktur takich funkcji jak kuchnia, ochrona czy też archiwum - przekazuje nam Konrad Rochalski, Prezes Zarządu ArchiDoc z Grupy OEX.

- Podstawowym celem outsourcingu w każdej branży - także medycznej - jest redukcja kosztów oraz usprawnienie danego obszaru działalności. Zewnętrzni dostawcy usług specjalizujący się w obsłudze danego obszaru, dzięki know-how, odpowiedniej infrastrukturze i efektowi skali są w stanie realizować te same procesy znacznie taniej i efektywniej niż podmiot medyczny we własnym zakresie. Dodatkowo outsourcerzy w ramach usług często udostępniają własne zasoby - infrastrukturę, technologię czy pracowników, co eliminuje konieczność ponoszenia takich inwestycji przez placówkę medyczną. Szpitale, które zdecydowały się skorzystać z takiego modelu po pierwsze więc realizują określone czynności taniej, a z drugiej strony mogą się skupić na swoich kluczowych zadaniach - uważa.

- Outsourcing w branży medycznej od lat jest stosowany w większości krajów rozwiniętych na świecie. W Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej jest to rynek znacznie bardziej dojrzały niż w Polsce. Globalnie rośnie o około 10 proc. rocznie i do 2021 roku osiągnie wartość 276 mld USD. Chcąc usprawnić działanie placówek medycznych i podnieść jakość obsługi pacjentów powinniśmy zmierzać w kierunku zwiększania usług zewnętrznych w tym sektorze. Ważnym krokiem prowadzącym do tego celu była nowelizacja ustawy o prawach pacjenta z grudnia 2015 roku, która doprecyzowała kwestie przetwarzania danych osobowych medycznych przez firmy zewnętrzne. Obecnie dzięki temu coraz więcej szpitali, przychodni i uzdrowisk decyduje się na outsourcing w obszarze archiwizacji i digitalizacji dokumentów. Oczywiście dostawca takiej usługi jest zobowiązany do zapewnienia właściwej ochrony danych osobowych. Korzystanie rozwiązań outsourcingowych nie może też w żaden sposób zakłócać udzielania świadczeń zdrowotnych, a dokumentacja medyczna i zawarte w niej dane muszą być dostępne bez zbędnej zwłoki. Branża medyczna w Polsce stosunkowo niedawno otworzyła się na outsourcing. Wzorce zachodnie pokazują, że to kierunek który korzystnie wpływa na efektywność pracy placówek i samych lekarzy, którzy chociażby dzięki mniejszej ilości obowiązków administracyjnych zyskują więcej czasu dla pacjentów. Zawrócenie z tej drogi niekorzystnie odbije się przede wszystkim właśnie na osobach korzystających ze służby zdrowia - podsumowuje K. Rochalski.

Jaki był cel ministerialnej propozycji?

Ministerstwo zdrowia już kilka miesięcy temu zadeklarowało zakaz wyprowadzania laboratoriów ze szpitali, tłumacząc swoją decyzję niską jakością badań wykonywanych przez prywatne podmioty oraz wskazując, iż taka działalność powinna leżeć w gestii szpitala. Współpraca szpitali z firmami zewnętrznymi na wielu płaszczyznach uchodzi za korzystne dla obu stron rozwiązanie. Szpital przymuszony prawem do adaptacji stacji dializ czy laboratorium zostanie postawiony w patowej sytuacji a, by móc sprawnie funkcjonować będzie musiał szybko dostosować placówkę do wymaganego stanu. Wprowadzenie tak restrykcyjnych przepisów jak te, które zaproponowało ministerstwo mogłoby zaburzyć wypracowany dotąd porządek oraz pogłębić zadłużenie placówek. W perspektywie zmian, w finansowaniu szpitali owy zabieg może się zwyczajnie nie udać. Zakazując współpracy szpitalom z firmami z zewnątrz uznać można, że placówki miałyby stać się „publiczne bardziej” niż do tej pory, będąc samowystarczalnymi dla siebie ośrodkami. Zadziwiająca była zatem ujęta w tej samej nowelizacji propozycja dopłat pacjentów, która wprowadza do szpitala prywatne środki, tyle że chorych…

Anna Grela

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Kazik Wtorek, 11 Lipca 2017, 11:28
I bardzo dobrze. Przestaną funkcjonować różne dziwne placówki lecznicze , będące działającym na ich terenie zlepkiem różnych firm, których jedynym wspólnym interesem było nie leczenie chorego ale zarabianie jak najtańszym kosztem jak największych pieniędzy.