Leczenie raka pełne wad?

22 Sierpnia 2017, 15:19

Działanie pakietu onkologicznego pokazane przez pryzmat ostatnich danych statystycznych w sposób bezwzględny weryfikuje to, czym od dawna nasz system ochrony zdrowia niechlubnie się charakteryzuje. Jest to brak dyscypliny w realizowaniu kolejnego planu stworzonego w szczytnym przecież celu, skrócenie kolejek, poprawieniu wyników leczenia pacjentów z chorobami nowotworowymi oraz tzw. szybka terapia onkologiczna. No i mamy kolejne starcie rzeczywistości z planem przygotowanym naprędce pod dyktando decydentów, o podłożu politycznym. Czy to jeszcze kogokolwiek dziwi?

A przecież było już wielu ekspertów z dziedziny onkologii, na co dzień borykających się z problematyką leczenia onkologicznego, głośno krytykujących założenia pakietu, punkt po punkcie uzasadniających swoje racje.

Pakiet naszpikowany jest wręcz koniecznością czasochłonnego wypełniania przez lekarzy biurokratycznych procedur, np. tzw. ‘zielonej karty’, zamiast żeby byli przy chorych. Nie mówiąc już o mnożeniu kosztownych etatów administracyjnych potrzebnych do obsługi pakietu. Cele tego pakietu są szczytne, bez dwóch zdań, jednakże utopijne w założeniach, a miejscami nawet absurdalne, co podkreślało wielu utytułowanych lekarzy, z którymi wystarczyło to skonsultować. I tak po raz kolejny decydenci wydali niemałe przecież pieniądze publiczne na stworzenie czegoś, co nie działa. Bo trudno nazwać sukcesem poprawę jakości leczenia, jeśli jak podaje Najwyższa Izba Kontroli (NIK), tylko 1,89% przychodni specjalistycznych z umową na realizację pakietu zapewniało dostęp jednocześnie do badań laboratoryjnych oraz do tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego czy badań endoskopowych. Jakkolwiek by się nie pastwić nad statystykami oraz absurdami związanymi z funkcjonowaniem pakietu onkologicznego, należy zwrócić uwagę na parę bardzo ważnych kwestii mających fundamentalne znaczenie dla faktu, dlaczego ten czy inny pakiet nie będzie działać nawet, gdyby wszystkie placówki wzniosły się na wyżyny swoich możliwości.

Jeśli dalej będziemy przeznaczać najmniej pieniędzy w Unii Europejskiej na leczenie pacjenta onkologicznego i będziemy mieć najniższy wskaźnik 5-letnich przeżyć raka, to nie możemy liczyć na to, że jakikolwiek pakiet onkologiczny diametralnie zmieni ten trend. Wskaźnik 5-letnich przeżyć raka, używany jest na całym świecie do oceny skuteczności leczenia. W Polsce wynosi on 42%, oznacza to, że 42 osoby na 100 przeżywa z rakiem 5 lat lub więcej podczas gdy np. w krajach skandynawskich wskaźnik przeżyć  5-letnich kształtuje się już na poziomie ponad 60%. Pokazuje to, że przeżywa tam o 20 chorych więcej, którzy w Polsce umierają, generalnie rzecz ujmując z powodu niedofinansowania systemu oraz złej jego organizacji.

Profilaktyka praktycznie nie istnieje, wskaźniki zgłaszalności pacjentów w ramach programów badań przesiewowych na przykład na kolonoskopię w kierunku raka jelita grubego nie przekraczają 17% wg Ministerstwa Zdrowia (MZ), a organizacje pacjentów mówią o nawet 7%. Polska odnotowuje najwyższą dynamikę liczby zachorowań na ten nowotwór w Europie. Diagnostyka trwa długo, do tego niekończące się kolejki do lekarzy, których paradoksalnie mamy najmniej w UE bo średnio przypada 2,3 lekarza na 1000 mieszkańców, podczas gdy standard europejski to 3,5. Te 20% w liczbach bezwzględnych w Polsce to 30 000 osób, które umierają rocznie, choć poziom wiedzy medycznej pozwala na ich uratowanie. Jak dodamy do tego ograniczony dostęp do nowoczesnych leków i fakt, że mamy pogłębiający się deficyt wyspecjalizowanych lekarzy radioterapeutów, to nie trudno zrozumieć skąd wynikają te ponure dane.

Edukacja studentów na wydziale lekarskim zdawkowo podchodzi do radioterapii. W strukturach wydziałów lekarskich rzadko funkcjonują zakłady radioterapii, co przekłada się na brak możliwości zapoznania studentów z najnowocześniejszymi osiągnięciami technologicznymi w radioterapii. To z kolei powoduje brak zainteresowania tą specjalizacją. Tak więc przypisywanie całej winy za takie a nie inne wyniki leczenia onkologicznego tylko źle funkcjonującemu pakietowi nie jest do końca uczciwe. Problem jak widać jest o wiele bardziej złożony i żeby można było oczekiwać lepszych rezultatów musi dojść do szybkich zmian w wielu obszarach, takich jak edukacja, zarówno personelu jak i pacjentów, w rozwiązaniach systemowych oraz prawnych dotyczących dofinansowania leczenia onkologicznego, czy wreszcie w samej strategii koordynacji działań.

Specjaliści są zgodni co do tego, że stworzenie sieci szpitali onkologicznych doprowadziłoby do racjonalizacji zarządzania skąpymi zasobami, jakimi budżet MZ dysponuje. Nie jest to wcale nowy koncept, w Stanach Zjednoczonych taki system sprawdził się doskonale. Placówki w ramach sieci współpracują ze sobą na wielu płaszczyznach. I liczy się tylko dobro nadrzędne, ocalenie ludzkiego życia. We wszystkich najbardziej rozwiniętych krajach świata dostrzeżono korzyści wynikające z koncentracji świadczeń wysokospecjalistycznych. U nas leczy się wszystko i wszędzie. W Czechach  doszło do poprawy wyników leczenia chorób nowotworowych w związku z powstaniem Narodowego Programu Onkologicznego przy równoczesnym stworzeniu kompleksowych centrów onkologicznych. Celem była kontrola nad skutecznością leczenia, która nierozerwalnie przekłada się na wyniki. I tak pomimo większej liczby zachorowań na nowotwory w tym kraju, śmiertelność jest niższa niż w Polsce. Centra onkologiczne dają pacjentom dostęp do nowoczesnego i kompleksowego leczenia, a kolejki do badań diagnostycznych to rzadkość. Ale w Czechach jest też więcej lekarzy specjalistów w przeliczeniu na liczbę mieszkańców.

A może korzystając z doświadczeń holenderskich powinniśmy oprzeć finansowanie o wyniki leczenia. W Holandii w ramach opieki skoordynowanej lekarz rodzinny jest przewodnikiem, koordynatorem chorego w systemie leczenia. Tak czy inaczej, dopóki nie zastąpimy pozorowanego działania ze strony kolejnych ekip rządzących w kwestiach zdrowotnych, dopóty pacjenci i my wszyscy będziemy zakładnikami źle funkcjonującego systemu trwoniącego pieniądze podatników.

Robert Żywczyk

Dyrektor ds. Rozwoju w ZARYS International Group
Ekspert w dziedzinie innowacyjnych rozwiązań na rynku wyrobów medycznych

 

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz