Prof. Czauderna: składka w górę o 1,2 pkt. proc.

12 Września 2017, 11:46

- Wzrost składki zdrowotnej o 1,2 pkt. proc. w skali roku przyniósłby już wymierne efekty. Moim zdaniem możliwy byłby scenariusz, że każdy daje po 1/3: 1/3 pracodawcy, 1/3 obywatele i 1/3 budżet państwa - mówi Polityce Zdrowotnej prof. Piotr Czauderna, koordynator Sekcji Ochrony Zdrowia prezydenckiej Narodowej Rady Rozwoju. Jak podkreśla, to jego autorski pomysł, a nie oficjalne stanowisko Kancelarii Prezydenta.

Jakie są teraz kluczowe wyzwania w systemie ochrony zdrowia?

Kluczowe są dwie rzeczy. Po pierwsze wzrost finansowania, a po drugie uporządkowanie systemu. Chodzi o opanowanie fragmentacji systemu, doprowadzenie do koordynacji poszczególnych segmentów opieki zdrowotnej. I co również ważne, niezbędne jest prowadzenie tych działań w sposób ewolucyjny, czyli tak, żeby były one rozłożone na kilka lat, i to najlepiej w warunkach zgody społeczno-politycznej, co jednak może się okazać trudne do osiągnięcia. Celem ostatecznym jest zwiększenie dostępności świadczeń medycznych. Oczywiście powyższy zarys nie wyczerpuje całości niezbędnych działań naprawczych.

Skąd wziąć pieniądze? Rząd planował likwidację systemu ubezpieczeniowego i wprowadzenie budżetowego, ale są obawy, że środków może być wtedy wręcz mniej.

Osobiście mam wątpliwości co do powrotu do systemu budżetowego. Mimo najlepszych zabezpieczeń i dobrych chęci będą pojawiały się dyskusje miedzy ministerstwem finansów i ministerstwem zdrowia co jest pilniejsze i jakie są główne potrzeby budżetu państwa. I to nawet nie tyle w sensie przeznaczenia jakiejś określonej kwoty na przyszły rok, tylko w sytuacji generowania wzrostu tej sumy. W systemie obecnym – składki zdrowotnej – ten wzrost jest generowany automatycznie. Jak rosną płace, to automatycznie rośnie składka zdrowotna i Fundusz był w stanie w ciągu roku zwiększać i modyfikować swój budżet.  Ten mechanizm zniknie w systemie budżetowym i będzie to każdorazowo oparte na negocjacjach ministra zdrowia z ministrem finansów. A minister zdrowia ma zawsze słabszą pozycję od ministra finansów i trudno się dziwić.

Wpływy ze składek do NFZ rosną, ale nie aż tak szybko by można poprawić dostęp do świadczeń. Wręcz przeciwnie, m.in. ze względu na starzenie się społeczeństwa, kolejki rosną. Gdzie znaleźć pieniądze na świadczenia?

To, co prezentuję poniżej, to jest mój autorski pomysł. Nie jest to w żadnym razie oficjalne stanowisko Kancelarii Prezydenta czy samego Pana Prezydenta. Myślę, że jest teraz po stronie społeczeństwa wola (pokazują to pewne badania opinii), żeby zwiększyć finansowanie kosztem nawet własnego wkładu, ale za coś konkretnego. To jest najważniejsze – to musi być kontrakt społeczny. Podzielmy się zdrowiem. Dajemy więcej pieniędzy, ale na konkretne rzeczy, których brak w systemie najbardziej boli.

Wzrost składki zdrowotnej?

Wzrost o 1,2 pkt. proc. w skali roku przyniósłby już wymierne efekty. Moim zdaniem możliwy byłby scenariusz, że każdy daje po 1/3: 1/3 pracodawcy, 1/3 obywatele i 1/3 budżet państwa. 

Łącznie daje to ogromną kwotę rzędu 9 mld zł. Wyeliminowanie kolejek w endoprotezach to koszt około 4 mld zł, a sprawę tę należy załatwić, m.in. dlatego, że osoby czekające rok czy dwa na operację generują wysokie koszty dla NFZ i ZUS. Dlatego trzeba też myśleć o funkcjonalnej integracji NFZ i części ZUS, co pozwoliłoby dodatkowo zaoszczędzić wiele pieniędzy, np. na kosztach rehabilitacji, zwolnień lekarskich, rent czy zasiłków. Może się wręcz okazać, że utrzymywanie kolejek na zabiegi planowe jest całościowo droższe niż szybkie wyleczenie wymagających tego pacjentów. 

Musimy jeszcze pamiętać o tym ogromnym wyzwaniu, jakim jest demografia i szybkie starzenie się polskiego społeczeństwa, które generuje coraz wyższe koszty dla systemu ochrony zdrowia. Od tego nie możemy uciec. Dlatego musimy w perspektywie kilkunastu lat zwiększać finansowanie systemu, bo inaczej dostępność świadczeń medycznych jeszcze się obniży. 

Jeżeli opisany powyżej model podnoszenia wydatków na zdrowie się sprawdzi, to jest to coś, co można po jakimś czasie kontynuować. Przypominam, że składka zdrowotna w większości krajów europejskich wynosi od 11 do 14 proc.

Podwyżka, o której mówimy, to jest kilka, kilkanaście złotych miesięcznie na osobę, zależnie od zarobków. W przypadku pojedynczego obywatela, który zarabia 2000 zł, czyli płacę minimalną, mówimy o dodatkowych 7 zł miesięcznie, a w przypadku osób zarabiających średnią krajową, czyli 4500,- zł, mówimy o 15 złotych na miesiąc. Dla osób samozatrudnionych bedzie to podwyżka rzędu 13 zł, czyli mam na myśli niespecjalnie odczuwalne kwoty! A bogaci będą wtedy płacić więcej. Więc jest tutaj też element solidaryzmu, podobnie jak w systemie emerytalnym.

Rozmawiała Aleksandra Kurowska

Foto: Gdański Uniwersytet Medyczny

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

Michał Środa, 13 Września 2017, 17:19
'...Myślę, że jest teraz po stronie społeczeństwa wola (pokazują to pewne badania opinii), żeby zwiększyć finansowanie kosztem nawet własnego wkładu..'. Tiaaa:/. Chciałbym zobaczyć te badania.
Magdalena Wtorek, 12 Września 2017, 20:44
Ja mam płacić więcej, do lekarza chodzę raz w roku lub wcale, a jak chce skorzystać z usług specjalisty to najbliższy termin za rok. Kpina, a z mojej kasy korzystają menele a i Ci co z wyboru nie pracują. Nie pracujesz nie płacisz to nie powinieneś korzystać
Bartosz Dybowski Wtorek, 12 Września 2017, 19:35
1/3 pracodawcy, 1/3 obywatele i 1/3 budżet państwa

Czyli 1/3 ja, 1/3 ode mnie i 1/3 z moich podatków