Zakażenia RSV: za mały dostęp do uodpornienia, skok hospitalizacji wcześniaków

20 Września 2017, 13:14

W Polsce 6-7 urodzonych dzieci to wcześniaki, czyli poniżej 37 tygodnia ciąży. Są bardziej narażone na choroby i powikłania. Jednym z poważnych zagrożeń dla ich rozwoju, a nawet życia jest wirus RS. Nie ma na niego szczepień, ale możliwa jest immunizacja bierna, czyli podawanie dziecku gotowych przeciwciał. Refundowaną ją mają jednak tylko wcześniaki urodzone przed 28 tygodniem ciąży i wszystkie dzieci z dysplazją oskrzelowo-płucną. 

Potrzeby są znacznie większe. Eksperci rekomendują by poszerzyć tę grupę przynajmniej do 33 tygodnia ciąży oraz o niemowlęta z wadami serca.

Dwa razy więcej hospitalizacji, minimum sześć zgonów

Jak wynika z danych przedstawionych dziś na konferencji prasowej, aż dwukrotnie wzrosła liczba wcześniaków hospitalizowanych z powodu zakażeń wirusem RS (w sezonie 2016/2017 w porównaniu do poprzednich lat). Ponad 80 proc. hospitalizowanych niemowląt nie ukończyło 6. miesiąca życia, a do zakażeń dochodziło najczęściej między 5. a 16. tygodniem życia dziecka – wynika z „Raportu dotyczącego zakażeń wirusem syncytium nabłonka oddechowego (RSV) w sezonie 2016/17” opracowanego przez Krajowy Nadzór Neonatologiczny.

-Najczęściej dotyczyło to dzieci z ciąży zakończonych w 29-33 tygodniu – tłumaczyła prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii. Dla dzieci z tej grupy preparat uodparniający nie jest finansowany ze środków publicznych. 

Przynajmniej sześć wcześniaków zmarło właśnie z powodu zakażenia RSV, ale zdaniem ekspertów liczba ta może być zaniżona, ponieważ nie wszystkie placówki wykonują badania pod kątem tego wirusa a ponadto nie ma ogólnopolskiej bazy, gdzie trafiałyby takie doniesienia.

Wśród dzieci uodpornionych nie było żadnych poważnych przypadków zakażenia ani poważnych nieporządanych odczynów poszczepiennych. 

Za mało korzysta, choć koszty nie tak duże

Jak tłumaczyła prof. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii aż 62 proc. zakażeń układu oddechowego u dzieci poniżej 5 roku życia spowodowane przez wirus RSV. Znacznie utrudniają oddychanie i mogą prowadzić nawet do śmierci.

Dorośli i starsze dzieci stanowią źródło zakażenia, które dla nich nie stanowi zagrożenia i przebiega zwykle łagodnie. Okres zakaźności to 1-21 dni.

- To co możemy zrobić to zabezpieczyć dzieci gotowymi przeciwciałami, to uodpornienie bierne. Aby utrzymać poziom immunoglobulin w zwiększonym okresie ryzyka zakażeń trzeba podawać je co miesiąc – mówiła profesor.

Program takiej immunizacji wprowadziła jako minister zdrowia Ewa Kopacz. Kwalifikowanie do programu dzieci urodzone przed 28 tygodniem ciąży powoduje że nawet o jeden dwa dni starszy wcześniak nie dostaje już pomocy. Zwykle to dzieci z masą ciała poniżej 1 kg z olbrzymimi problemami.

Ale z badań wynika, że ryzyko do 28 tygodnia ciąży jest niewiele większe niż wśród wcześniaków urodzonych przed 33 tygodniem ciąży. Duże ryzyko dotyczy też dzieci z wrodzoną wadą serca.

Obecnie program dotyczy maksymalnie pięciu dawek paliwizumabu, w odstępach miesięcznych w sezonie od 1 października do 30 kwietnia. Teraz oferuje go 28 szpitali, ale zdaniem ekspertów powinno się zwiększyć liczbę szpitali, by nie podróżować z małym dzieckiem.

W sezonie 2008/2009 skorzystało z niego 557 dzieci. Potem następował stopniowy wzrost i w sezonie 2016/2017 uodpornieniem objęto 1212 dzieci. Przez cały okres działania programu skorzystało z niego blisko 7,3 tys. dzieci skorzystało.

Immunoprofilaktyka to przeciętnie na dziecko koszt 20-30 tys. zł (w zależności od liczby dawek). Ale jej brak powoduje nieodwracalne szkody – zachorowanie, ograniczenie rozwoju fizycznego, intelektualnego dziecka, które i tak urodziło się za wcześnie. A dla systemu ochrona zdrowia wiąże się też z kosztem hospitalizacji. 

Zdaniem ekspertów potrzebne jest poszerzenie programu uodparniającego przynajmniej o dzieci do 33 tygodnia ciąży co zwiększyłoby grupę o ok. 3,5 tys. dzieci. Do tego uprawnienie powinno też zyskać dzieci z wadami serca. – Nie są to astronomiczne cyfry, a biorąc pod uwagę, że dzieci będę nadal żyły bez istotnych powikłań, to niewątpliwie się opłaca – podkreślała krajowa konsultant.

Jak w Rumunii

Eksperci zwracają też uwagę, że szerszy dostęp do immunoglobuliny jest w większości państw.
- Podobne reguły co teraz w Polsce z krajów w UE są tylko Rumunii – wyjaśniał podczas konferencji dr hab. Jan Mazela z Katedry Neonatologii UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Inne kraje podają preparat dzieciom z ciąży do 33 tygodnia lub wręcz wszystkim wcześniakom.

Eksperci postulują też wprowadzenie możliwości immunizacji dzieci zakwalifikowanych do programu również w trakcie hospitalizacji, a nie tylko ambulatoryjnie, tak aby zmniejszyć ryzyko zakażenia w placówce gdy np. stwierdzono w niej zachorowanie innego dziecka. Teraz szpitale też czasem to robią, ale nie mają zwracanych pieniędzy.

Prof. Ewa Helwich zwracała uwagę, że w czasie gdy wprowadza się ustawę „Za życiem” dla dzieci z niepełnosprawnością, trzeba też wykorzystać wszystkie potencjalne możliwości by zabezpieczyć wcześniaki przed uszczerbkiem za zdrowiu.

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz