260-270 mln zł mniej składek do NFZ, jeśli dla 350 tys. zniknie próg danin na emeryturę

27 Października 2017, 9:51 Pieniądze

Przedstawiony przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej projekt nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych zakłada zniesienie limitu płacy, od której pobiera się składki - ci którzy zarabiają więcej niż 2,5-krotność średniej krajowej, zapłacą na przyszłe emerytury więcej. Ale mniej trafi wtedy do NFZ. 

Osoby, które zarabiają najwięcej, płaciłyby wyższe składki, wyliczane od całego ich wynagrodzenia. Do budżetu wpłynęłoby 5,3 mld zł więcej z tytułu składek emerytalno-rentowych. Ale jak to w ramach polityki resortowej bywa - zysk jednego ministerstwa (pracy - odpowiedzialnego za ZUS) może wiązać się ze stratą innego - a mianowicie zdrowia. Ściągnięcie wyższych składek emerytalno-rentowych spowoduje, że baza, od której nalicza się składki zdrowotne, będzie niższa (tu nie obowiązują limity wysokości dochodów, od których się ją potrąca). 

Biorąc pod uwagę, że wyższe składki na ZUS zapłaci 350 tys. osób, tyle samo mniej płacić będzie składki zdrowotnej. Jak oszacowali eksperci m.in. Pracodawców RP spowodować to może spadek wpływów do NFZ w wysokości 260-270 mln zł. I to w czasie gorącej dyskusji nad koniecznością zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. 

Obecnie art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, ustanawia roczne ograniczenie składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w roku kalendarzowym, które odpowiada kwocie 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy. Górna granica (limit) podstawy wymiaru ww. składek to kwota, po przekroczeniu której, w danym roku kalendarzowym, płatnik składek jest zobowiązany zaprzestać obliczać i przekazywać przedmiotowe składki. 

Nasz komentarz: możliwy jest też inny scenariusz, który mógłby spowodować nawet większy odpływ składek z Funduszu - jeśli część osób z grupy najlepiej zarabiających przejdzie na inne formy zatrudnienia np. działalność gospodarczą lub zacznie rozliczać się za granicą. 

Druga sprawa - limit wpłat na fundusz emerytalno-rentowy nie pojawił się w przeszłości bez przyczyny. Chodzi o to, że może być problem z wypłatą wysokich emerytur osobom, które zarabiają np. 1 mln zł rocznie. Jak wiadomo, nasze składki trafiają na wypłatę bieżących świadczeń obecnym emerytom, a na nasze świadczenia składać będą się kolejne pokolenia, które nawet mimo 500 plus będą mniej liczne niż obecne, a emerytów będzie szybko przybywać. 
W projekcie resortu pracy chodzi więc raczej o szybkie znalezienie pieniędzy na zapełnienie luki w budżecie (który dopłaca do ZUS), które w dłuższej perspektywie może mieć niekorzystne konsekwencje. 

 

Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz