Publiczna opieka zdrowotna i współpłacenie, czyli duński sposób na ochronę zdrowia

21 Listopada 2017, 11:43

98 proc. szpitali w rękach publicznych, pieniądze za wykonane świadczenie i współpłacenie pacjentów za część procedur medycznych – tak w skrócie wygląda opieka zdrowotna w Danii. Efekty są bardzo dobre. Większość pacjentów jest zadowolonych z tego jak funkcjonuje duńska opieka zdrowotna.

Dania liczy niespełna 6 mln mieszkańców. Podobnie jak w większości innych krajów, problemem jest starzejące się społeczeństwo. Dziś przewidywana długość życia w Dani wynosi ponad 81 lat. Wzrasta liczba osób z przynajmniej jedną chorobą przewlekłą.

80 proc. świadczeń zdrowotnych w Danii finansowanych jest ze środków publicznych. Dla pacjentów całkowicie bezpłatne jest leczenie szpitalne, POZ i ambulatoryjna opieka specjalistyczna. Duńczycy dopłacają za to do opieki stomatologicznej dla dorosłych, do recept czy do terapii w niektórych chorobach przewlekłych.

Opieka zdrowotna finansowana jest z podatków. Środki z budżetu trafiają w większości na określone potrzeby zdrowotne. Część (około 5 proc.) otrzymują do dyspozycji regiony, które najczęściej wykorzystują dodatkowe środki na rozładowanie kolejek. Z budżetu centralnego 77 proc. środków trafia na leczenie szpitalne, 8 proc. na POZ i 7 proc. na leki. Większość świadczeń jest finansowana w systemie fee for service (np.: cały AOS i większa część świadczeń w POZ).

Jak wskazują badania opinii publicznej, pacjenci w Danii są zadowoleni z opieki szpitalnej. Tak ocenia tę opiekę 90 proc. badanych. Jedną  z zasad, która może mieć na to wpływ może być to, że jeśli pacjent czeka dłużej niż miesiąc na opiekę w publicznym szpitalu, może bezpłatnie skorzystać z opieki prywatnej. W szpitalu diagnoza musi być postawiona w ciągu 30 dni. Pacjent ma też prawo wyboru szpitala, w którym chce się leczyć. 

- Jednak w Europie to nie jest tak, że najmodniejszy jest wolny rynek, co ćwiczyliśmy przez ostatnie 15 lat rozwijając nadmiernie część niepubliczną nastawioną na zysk – mówił dziś na konferencji Zdrowie+ prezes NFZ Andrzej Jacyna. - W Polsce mamy do czynienia z rozpasanym rynkiem, którego głównym celem jest zysk. Trzeba wyciągnąć wnioski i naprawiać, to co się u nas wydarzyło. Publiczne środki trzeba koncentrować w mniejszej liczbie zakładów niż teraz w sytuacji gdy środków finansowych i kadry jest za mało na już istniejące – dodał szef Funduszu. 

AS

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

mosiek ze skrzypcami co gra na dachu Wtorek, 21 Listopada 2017, 13:46
panie Jacyna- panu tez Bog zabral rozum? przeciez nie wyszlo bo panski urzad trenowal korupcje jawna i niejawna na calego. A kto poprzecenial procedury kardiologiczne jak nie urzednicy NFZ? Nastepny bolszewik sie znalazl !!!