K. Radziwiłł do M. Hamankiewicza o lekarskim „Opt-out pack” i pacjentach

04 Grudnia 2017, 11:40

Z mocy prawa samorząd powołany jest do sprawowania pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Dobro chorego powinno być dla lekarza najwyższym dobrem, trudno w tej sytuacji zgodzić się na organizowanie akcji wymierzonej w chorych - pisze minister zdrowia w liście do szefa lekarskiego samorządu. 

Naczelna Izba Lekarska zachęca lekarzy, by pracowali nie więcej niż 48 godzin tygodniowo. Zgodnie z unijnym prawem nie można zmusić ich do dłuższej pracy w ramach etatu, o ile nie dadzą na to pisemnej zgody. Wielu lekarzy podpisywało zgodę na tzw. opt-out, jednak teraz w ramach protestu przeciwko za niskim nakładom na ochronę zdrowia i przeciążeniu pracowników medycznych, wypowiadają je. Równocześnie zbierają podpisy pod projektem ustawy zwiększającej publiczne nakłady na zdrowie do 6,8 proc. PKB w 2021 r. Teraz wynoszą one ok. 4,7 proc. 

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł (który był szefem NIL) w liście do obecnego szefa lekarskiej izby Macieja Hamankiewicza zwraca uwagę, co udało się osiągnąć obecnemu rządowi w kwestii finansowania ochrony zdrowia i płac pracowników medycznych. 

Minister do prezesa

"Szanowny Panie Prezesie,
z ogromnym niepokojem i troską przeczytałem Pana list skierowany w dniu 23 listopada br. do prezesów okręgowych rad lekarskich, przy którym przesyła Pan komplet materiałów wchodzących w skład tzw. „Opt-out pack”. Zgodnie z Pana pismem, dokumenty te przygotowane przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, mają być dostarczone lekarzom kierujących oddziałami szpitalnymi w celu sprawnego przeprowadzenia akcji protestacyjnej. Jak wynika z przesyłanych przez Pana materiałów, protest ma polegać na ograniczeniu czasu pracy lekarzy (zarówno lekarzy rezydentów, lekarzy etatowych jak i lekarzy kontraktowych) w taki sposób, aby doprowadzić do „powstania problemów w obsadzeniu dyżurów lekarskich w szpitalach”, a w konsekwencji do utrudnienia zapewnienia ciągłości pracy oddziałów szpitalnych (w efekcie także do pogorszenia opieki nad chorymi).

Zachęca Pan do protestów mających uderzyć w chorych w chwili, gdy:

- Sejm prawie jednogłośnie przyjął ustawę, która w ciągu najbliższych dziesięciu lat zapewnia wzrost publicznych nakładów na ochronę zdrowia w niespotykanej nigdy w historii Polski wysokości ponad 547 mld zł;

- dzięki dodatkowym setkom milionów zł już skierowanym do wielu szpitali właśnie teraz zmniejszają się szybko kolejki pacjentów do diagnostyki obrazowej, operacji zaćmy i endoprotezoplastyki stawów biodrowych i kolanowych;

- od dwóch lat systematycznie zwiększa się nabór na studia lekarskie i pielęgniarskie;

- intensywnie prowadzone są prace w zakresie informatyzacji służby zdrowia, które już w przyszłym roku udostępnią na szeroką skalę możliwość korzystania z e-recepty, e-zwolnienia i e-zlecenia (kolejne funkcjonalności będą uruchamiane systematycznie w następnych latach), co powinno uprościć pracę lekarzy;

- od kilku miesięcy obowiązuje ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych, a wynagrodzenia lekarzy rezydentów są znacznie podniesione po raz pierwszy od wielu lat.

Jest oczywiste, że każdy lekarz powinien ocenić swoje własne możliwości psychofizyczne i dostosować do nich ilość podejmowanej pracy. Decydując się na dodatkową pracę, w interesie własnym, ale także dla bezpieczeństwa pacjentów, lekarz nie powinien przekraczać granicy zdrowego rozsądku. Powinno to dotyczyć zarówno pracy w publicznej służbie zdrowia, jak i w prywatnych gabinetach lekarskich. Nie można przy tym zapominać, że w ciągu całej historii medycyny znakomita większość lekarzy była gotowa pracować więcej – przede wszystkim ze względu na potrzeby chorych, ale także w celu zdobywania doświadczenia i podnoszenia swoich kwalifikacji.

Wszystko to prowadzi do zdecydowanie negatywnej oceny wezwań do zbiorowego wypowiadania wykonywanej pracy, nie ma to bowiem nic wspólnego z rzetelną oceną potrzeb zakładu leczniczego (a także leczonych tam chorych) ani indywidualnych możliwości poszczególnych lekarzy.

Szczególny niepokój budzi zaangażowanie Naczelnej Izby Lekarskiej i okręgowych izb lekarskich w namawianie lekarzy-członków samorządu lekarskiego do ograniczenia czasu swojej pracy. Wręcz szokujące jest, że ani organizatorzy akcji, ani Pan, powagą samorządu lekarskiego, nie wspominają o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom znajdującym się w stanach nagłych, które bezpośrednio zagrażają ich życiu. Smuci, że ani organizatorzy protestu, ani Pan nie dostrzegają konieczności zapewnienia ochrony przed protestem niektórym, szczególnym grupom pacjentów.

Z mocy prawa samorząd powołany jest do sprawowania pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony. Zgodnie z odwieczną tradycją hipokratejską oraz przepisami Kodeksu Etyki Lekarskiej, „dobro chorego powinno być dla lekarza najwyższym dobrem”. Trudno w tej sytuacji zgodzić się na organizowanie akcji wymierzonej w chorych, aby, jak mówi załączona do Pana listu odezwa, lekarze mogli w ten sposób zapewnić sobie „normalne życie i dobrą pracę”.

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

4 komentarze

ss Sobota, 09 Grudnia 2017, 8:13
Jeżeli Pan Minister uważa, że 48-godz tydzień pracy to za mało, to niechże Pan Minister wystąpi z odpowiednią inicjatywą ustawodawczą do Brukseli a nie namawia lekarzy do łamanie prawa !
Wstyd, Wasza Książęca mość - WSTYD!!!
Aleksander Rasmus Piątek, 08 Grudnia 2017, 9:12
"Z mocy prawa samorząd powołany jest do sprawowania pieczy nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony"

co za brednie!

To tak jakby zwiazki zawodowe miały bronić interesów właściciela fabryki.

Izba Lekarska NIE POWINNA stać na straży ineresu poblicznego a interesu lekarzy.
pragmatyk Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 21:38
Xiążę minister jest między młotem a kowadłem. Bardzo się stara, co mu się bardzo chwali, ale akurat trafiło na nasze wkurzenie fajerwerkami rozdawnictwa publicznych pieniędzy dla podtrzymania propagandowych efektów władzy 'dobrej zmiany'. A nic, KOMPLETNIE NIC nie mogą nam zrobić, skoro chcemy tylko grzecznie przestrzegać przepisów prawa pracy. Wezwania pod Hipokratesa, etykę, współczucie - już na nic się się zdadzą. Mam propozycję: może ziomale w spółkach Skarbu Państwa zamiast za pensję 120.000,00 miesięcznie popracują za średnią krajową, w ramach współczucia i solidarności społecznej.
1234 Poniedziałek, 04 Grudnia 2017, 15:42
Panu Ministrowi pali się pod nogami, stąd takie oburzenie. Powinien być czasowo pozbawiony praw wykonywania zawodu za negatywne opinie wobec środowiska medycznego.