Eksperci: Polska przegrywa wojnę z rakiem

06 Grudnia 2017, 10:11

Nowotwory złośliwe stanową drugą najczęstszą przyczynę zgonów w Polsce. Radzimy sobie z ich leczeniem gorzej niż inne państwa UE. W październiku, w Światowym Dniu Onkologii, NIK zorganizowała panel  ekspertów poświęcony kluczowym problemom służby zdrowia w walce z rakiem. W spotkaniu wzięli udział czołowi polscy onkolodzy, przedstawiciele organizacji pacjentów, Minister Zdrowia Konstanty Radziwiłł oraz pełne kierownictwo Najwyższej Izby Kontroli.

Każdego roku z powodu raka umiera w Polsce około 95 tys. osób. Z analizy wskaźników pięcioletnich przeżyć pacjentów z rozpoznaną chorobą nowotworową wynika, że Polska należy do krajów, których systemy ochrony zdrowia gorzej radzą sobie z pacjentami onkologicznymi niż większość państw UE.

Dobre i złe strony pakietu onkologicznego

- Pakiet onkologiczny miał zdecydowanie usprawnić opiekę nad pacjentami. W części to się udało, ale jednak z perspektywy lat bardzo wyraźnie widać, że swoim dobrodziejstwem objął tylko część pacjentów. W przypadku części pacjentów – nie poprawił leczenia. A są też takie grupy chorych, których sytuacja się pogorszyła. Zdecydowanie zaburzono funkcjonowanie szpitali, szczególnie dużych centrów onkologicznych – mówił podczas debaty eksperckiej w NIK minister zdrowia konstanty Radziwiłł. Cała wypowiedź ministra K. Radziwiłła jest dostępna tutaj.

Również ustalenia dotychczasowych kontroli NIK wskazują, że obecny sposób opieki nad pacjentami onkologicznymi oraz wprowadzane w ostatnich latach zmiany (m.in. związane z realizacją pakietu onkologicznego) nie doprowadziły do wystarczającej poprawy w kluczowych obszarach leczenia. Wciąż nie radzimy sobie z wykrywaniem choroby w możliwie wczesnym stadium. Mamy problem z zapewnieniem wszystkim pacjentom dostępu do szybkiej i skoordynowanej diagnostyki onkologicznej. Mimo dostępnych metod i narzędzi w wielu przypadkach nie jesteśmy w stanie postawić precyzyjnej diagnozy, a w konsekwencji zastosować optymalnych procedur terapeutycznych. Wiele do życzenia pozostawia także kompleksowość i jakość udzielanych świadczeń.

Nakłady na onkologię powinny wzrosnąć

W trakcie dyskusji zaproszeni przez NIK eksperci koncentrowali się wokół czterech kluczowych problemów:

  • Jak poprawić wykrywalność nowotworów?
  • Jak lepiej zorganizować leczenie pacjentów z chorobami nowotworowymi?
  • Jak podnieść jakość leczenia i diagnostyki w onkologii?
  • Jak gromadzić dane dotyczące zachorowalności i efektów leczenia, by zwiększyć efektywność systemu walki z rakiem?

Punktem wyjścia do dyskusji musiało być stwierdzenie najważniejszego faktu. Nakłady przeznaczane na onkologię, choć rosną, to wciąż są za małe. Składka ubezpieczenia zdrowotnego od lat nie uległa podwyższeniu. Tym bardziej ważne jest więc, by środki, którymi dysponujemy, wydawać jak najefektywniej. Co w tym przeszkadza?

Brakuje strategii walki z rakiem

Eksperci podkreślają brak narodowej strategii walki z rakiem. Nie mamy w Polsce mapy drogowej dla całego systemu opieki onkologicznej. A bez niej pieniądze nie będą wydawane w pełni racjonalnie. Stworzenie takiej strategii pozostaje także rekomendacją Najwyższej Izby Kontroli.

Szybkiej reformy wymaga organizacja badań patomorfologicznych. Rzetelnie wykonane badanie staje się podstawą do trafnej diagnozy i spersonalizowanego leczenia. Patomorfologów w szpitalach jest jednak za mało. Powszechne stał się outsourcing badań do zewnętrznych firm. Ich standard pozostaje jednak sprawą dyskusyjną. Problemem jest przede wszystkim cięcie kosztów, co przekłada się na jakość badania. Dzieje się tak m.in. dlatego, bo badanie patomorfologiczne pozostaje w ogólnych wydatkach szpitala, a to w nich szuka się zwykle oszczędności. Dlatego część ekspertów jest przekonana o konieczności wyodrębnienia go jako świadczenia medycznego, które miałoby określony standard. Tym bardziej, że obecnie nierzadko dochodzi do podwójnego finansowania - źle wykonane badanie patomorfologiczne wymaga powtórzenia, więc oszczędność jest pozorna.

Podczas panelu powtarzała się opinia, że pomimo stosunkowo niewielkich środkach, jakimi dysponujemy na walkę z rakiem, jesteśmy dość rozrzutni. Podwójne badania patomorfologiczne to jeden przykład. Drugi dotyczy rozbudowanej sprawozdawczości, która pochłania ogromne ilości papieru i lwią część czasu lekarzy. W dodatku sprawozdawczość ta wciąż nie przekłada się powstanie banku informacji, dzięki któremu wiedzielibyśmy o nowotworach więcej. Brakuje systemu, który spinałby wszystkie dane i pozwalał wyciągać z nich wnioski.

Dochody z akcyzy na walkę z rakiem

Eksperci zwracali także uwagę, że jedna trzecia nowotworów związana jest z paleniem papierosów. Z tego powodu część akcyzy powinna być zgodnie z prawem przeznaczana na walkę z rakiem. Tak się jednak nie dzieje. Tymczasem z tych środków można byłoby finansować różne programy profilaktyczne, na przykład wprowadzenie do szkół edukatorów. Ich zadaniem byłoby uczenie i popularyzowanie samobadania, dzięki czemu wykrycie raka piersi czy jąder następowałoby znacznie szybciej, niż ma to miejsce dzisiaj. Według specjalistów koszt takiego programu wyniósłby ok. 60 mln. złotych.

Pojawiły się głosy, że profilaktykę nowotworową należy powiązać z medycyną pracy. Eksperci podkreślali również, że badania przesiewowe powinny być dostosowane do osób zdrowych i ich rytmu życia. System musi być nowoczesny, umożliwiać zapisy online oraz badanie w miejscu dogodnym dla pacjenta. Tradycyjne metody przesiewowe powinny zostać także wzmocnione nowymi metodami, dostępnymi już dziś w innych krajach. Dotyczy to zresztą także samego leczenia oraz prewencji. Australijczycy np. już dekadę temu wprowadzili obowiązkowe szczepienia dla dzieci przeciwko wirusom HPV. Dzięki bezpłatnej szczepionce zachorowalność na raka szyjki macicy spadła w tym kraju o połowę.

Cicha katastrofa w onkologii

Część środowiska medycznego alarmuje, że mamy w Polsce do czynienia z cichą katastrofą. Nawet co piąty chory nie podejmuje leczenia, a co czwarty nie kontynuuje go po zabiegu chirurgicznym. Wyraźnie widać, że potrzeba w naszym kraju ścieżki skutecznego, nowoczesnego, a przede wszystkim kompleksowego leczenia. Takiego, które rozpoczęłoby się od rzetelnego badania, prowadziło przez spersonalizowaną terapię, a zakończyło na rehabilitacji onkologicznej. Potrzeba systemu, który będzie zachęcał ludzi do leczenia i nie gubił ich po drodze.

Czy system walki z rakiem w Polsce idzie w tym kierunku? NIK przygotowuje kontrolę dotyczącą opieki nad pacjentami onkologicznymi oraz wprowadzanych w ostatnim czasie zmian. W programie kontroli uwzględnione zostaną uwagi i sugestie zaproszonych do Izby ekspertów. O potrzebie zmian w onkologii mówi też Rzecznik Praw Pacjenta. 

AS

Źródło: NIK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

jon Środa, 06 Grudnia 2017, 22:27
Wynoszenie na odpowiedni poziom kluczowej w leczeniu raka diagnostyki patomorfologicznej należy rozpocząć od wymogu posiadania , przez szpitale leczące chorych na raka, własnych zakładów patomorfologii. Tylko jeśli zespół patomorfologów , będzie na miejscu to ta diagnostyka będzie: szybka, skoordynowana , skonsultowana z zespołem leczących onkologów, chirurgów, radiologów. Pacjent przestanie być dla outsourcingowego patomorfologa-akordowca, szkiełkiem za 5 zł, a stanie się tak jak dla innych lekarzy człowiekiem , posiadającym nazwisko, kolor włosów, oczu, oczekującym pomocy. Za nietrafioną, bo np. zbyt oszczędną diagnozę i tym samym za wyrzucone pieniądze na nietrafione leczenie i za np. niepotrzebne okaleczenie pacjenta lub przedwczesny jego zgon, odpowie szpital, a nie jakiś tam śmieciówkowy, prawie wirtualny patomorfolog diagnozujący 200 km od szpitala i np. jak to już bywało, mylący preparat pobrany od kobiety z preparatem dotyczącym zupełnie innego schorzenia, pobranym od mężczyzny.
I ZASADNICZA RZECZ: ŻEBY TAKI ZESPÓŁ PATOMORFOLOGÓW W SZPITALU POWSTAŁ, TRZEBA TYM PATOMORFOLOGOM ZACZĄĆ NORMALNIE TAK JAK INNYM LEKARZOM PŁACIĆ! a MOŻE NAWET, PONIEWAŻ JEST ICH DRAMATYCZNIE MAŁO, TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ INNYM. Wtedy z ulgą zechcą poczuć się znowu, zamiast " robotniko-chałupnikami -akordowcami-domokrążcami," lekarzami .
Edi17 Środa, 06 Grudnia 2017, 17:02
Jest tu nadal żałośnie. Z perspektywy Skandynawii niedobór finansowania wyziera z każdego kąta polskiej służby. Szukanie niewielkich sum z tego samego wydrenowanego źródła do łatania doraźnych dziur w tym systemowym potworku jest nieporozumieniem. Czas oczekiwania na wszystko w diagnostyce podejrzanego guza jest degradujący. Nawet przy poprawiającej się dostępności do nowych leków brak bliskiej koordynacji leczenia z siecią POZ niweczy wszystko. Wreszcie katastrofą jest pozostawienie całkowicie bezbronnego pacjenta w ostatniej fazie swej choroby bez godnej, także hospicyjnej opieki i paliacji. Nie da się tego załatwić odpisami od akcyzy i to za przeproszeniem na jakąś akcję propagandową zwaną profilaktyką. Najpierw należy zapewnić ciężko chorym ludziom warunki godnego leczenia, a ta pokomusza służba nie jest do tego zdolna, poniżej poziomu 10% PKB. Potrzebna reforma całego rynku usług zdrowotnych z jego rozsądnym otwarciem, wówczas społeczność rozumniej ukierunkuje swoje wspólne środki na wybrane najważniejsze potrzeby.