Kim są rozsławieni duchowi uzdrowiciele i z którymi politykami rozmawiali?

02 Stycznia 2018, 11:40

Po tym, jak Polskie Stowarzyszenie Duchowych Uzdrowicieli opublikowało na swojej stronie informację o spotkaniu z wiceminister Józefą Szczurek-Żelazko w jej biurze poselskim w Bochni, zawrzało w internecie. Nam chwalą się m.in. spotkaniami z innymi politykami. 

Ministerstwo Zdrowia i wspomniana wiceminister wydali oświadczenie, że spotkanie nie było uzgadniane i nie podjęto żadnych decyzji. Kim są duchowi uzdrowiciele i czego oczekiwali?

Spotkanie było, ale nie podjęto decyzji

Do spotkania z wiceminister doszło jak twierdzą uzdrowiciele nie wiosną, a 3 lipca br. w jej biurze poselskim w Bochni. Antoni Przechrzta, prezes PSDU, o spotkaniu i jego charakterze informowali wiceminister Szczurek w lutym br. i właśnie do jej biura dostarczyli pismo z prośbą o spotkanie. – Termin wielokrotnie był zmieniany, ale w końcu udało się nam spotkać – wyjaśnia Przechrzta. Po spotkaniu wysłał maila do członków stowarzyszenia, w którym relacjonował: „Wczoraj 3 lipca 2017 wraz z członkiem Zarządu PSDU Bogumiłą Kubalańcą odbyliśmy robocze spotkanie z Panią v-ce Minister Zdrowia Józefę Szczurek – Żelazko. Tematem naszego spotkania była możliwość współpracy uzdrowicieli ze służbą zdrowia. Przedstawiliśmy informacje o uzdrawianiu, badania naukowe oraz informacje o naszym Stowarzyszeniu”. Wyjaśnia też, że faktycznie pani minister nie podjęła wówczas żadnej decyzji, a spotkanie miało miejsce podczas jej dyżuru poselskiego.

„(…) kilka miesięcy temu do mojego Biura Poselskiego w Bochni umówiły się na spotkanie osoby fizyczne, które podczas spotkania poselskiego wyjaśniły, iż reprezentują Polskie Stowarzyszenie Duchowych Uzdrowicieli i poinformowały, że oczekują wsparcia o uznanie ich metody w publicznej służbie zdrowia. Jako poseł wysłuchałam ich informacji, nie podjęłam jednak żadnego dialogu w tym temacie i nie składałam żadnych deklaracji jako Poseł, ani też jako Sekretarz Stanu w Ministerstwie Zdrowia” – napisała w swoim oświadczeniu wiceminister Szczurek-Żelazko.

PSDU wyjaśnia cel spotkania z wiceminister

Proponując spotkanie uzdrowiciele jak twierdzą przesłali opracowanie naukowe dotyczące możliwości wprowadzenia tej formy terapii do lecznictwa w Polsce.

„Leczenie duchowe określa się jako systematyczną, celową interwencję jednej lub kilku osób, której celem jest pomoc innym istotom żywym (ludziom, zwierzętom, roślinom oraz innym organizmom) poprzez skupioną intencję, dotyk lub trzymanie rak w pobliżu innej istoty, bez zastosowania fizycznych chemicznych i konwencjonalnych środków interwencji” – czytamy w materiale przesłanym wraz z propozycją spotkania.

Zastrzega tam także, że „Członkostwo terapeutów w Polskim Stowarzyszeniu Duchowych Uzdrowicieli (PSDU) oraz brytyjskim National Federation of Spirituals Healers (NFSH) The Healing Trustgwarantuje pacjentom profesjonalizm i bezpieczeństwo. Kodeks PSDU i NFSH zawiera m.in. zapisy, że:

  1. Nim terapeuta zacznie uzdrawiać, pacjent powinien wypełnić w karcie pacjenta oświadczenie, że został poinformowany, że powinien skontaktować się z lekarzem, jeżeli ma problemy zdrowotne.
  2. Uzdrowicielowi nie wolno odwoływać recept ani doradzać, czy pacjent ma iść na operację, czy nie. Nie może on też diagnozować ani gwarantować wyleczenia.
  3. Duchowe uzdrawianie jest komplementarne, a nie alternatywne dla medycyny konwencjonalnej.
  4. W Wielkiej Brytanii lekarze i szpitale mogą zatrudniać uzdrowicieli i opłacać tę terapię z funduszy publicznej służby zdrowia National Health Service.
  5. Działalność uzdrowicieli psychosomatycznych – członków Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli (PSDU) w Polsce jest regulowana przez statut stowarzyszenia PSDU, które jest zarejestrowaną organizacją, działającą na bazie polskiego prawa.
  6. Nim stażysta uzdrowiciel, członek brytyjskiego NFSH czy polskiego PSDU, stanie się samodzielnym terapeutą, musi ukończyć cztery stopnie kursu tego rodzaju uzdrawiania, odbyć dwa lata stażu, mieć swojego mentora, przedstawić dokumentację uzdrawianych pacjentów, zdać egzamin, m.in. ze znajomości kodeksu etycznego, i dopiero wtedy może oficjalnie praktykować.
  7. Uzdrowiciele – członkowie brytyjskiej National Federation of Spirituals Healers The Healing Trust mają ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej w wysokości 3 milionów funtów brytyjskich”.

Antoni Przechrzta pełni funkcję prezesa Polskiego Stowarzyszenia Duchowych Uzdrowicieli, podaje się, jako członek i licencjonowany nauczyciel NFSH The Healing Trust, federacji duchowych uzdrowicieli w Wielkiej Brytanii i na świecie, prowadzi także Instytut Realizacji Siebie.

W opracowaniu czytamy także, że „Polskie Stowarzyszenie Duchowych Uzdrowicieli powstało w 2007 roku. Celem Stowarzyszenia jest m. innymi niesienie pomocy społeczeństwu poprzez oferowanie duchowego uzdrawiania, propagowanie zdrowego stylu życia, kształcenie terapeutów duchowego uzdrawiania, przygotowywanie do profesjonalnej praktyki oraz zrzeszanie i reprezentowanie środowiska terapeutów uzdrawiania, nadzór nad jakością, bezpieczeństwem i utrzymywaniem standardów terapii oraz współpraca z innymi środowiskami terapeutycznymi”.

Przechrzta: rozmawialiśmy z wieloma politykami

Jak podaje w rozmowie z nami Antoni Przechrzta, członkowie stowarzyszenia spotkali się z wieloma politykami i przedstawicielami służby zdrowia. – Z prof. Łapińskim i przedstawicielami Ministerstwa, gdzie były minister zdrowia, który stworzył  zespół ds. oceny i przydatności medycyny komplementarnej w służbie zdrowia. Komisja przedłożyła Ministerstwu raport o sytuacji pomiędzy dziedzinami, miały być kolejne kroki wdrożeniowe zachowując wszelkie procedury bezpieczeństwa, my opowiadaliśmy się za pracą wewnątrz służby zdrowia, co było mile widziane przez członków Komisji (np. prof. Henryka Gaertnera i prof. Jana Łazowskiego) – opowiada Przechrzta.  – W 2005 r. i później aktywny udział miała prof. Marzanna Magdoń. Po usunięciu ministra sprawa została zawieszona.   Europoseł Bolesław Piecha otrzymał od nas materiały, ale nie wiem czy się zapoznał. Także minister Bartosz Arłukowicz (szef Komisji Zdrowia) otrzymał od nas materiały mailowo, a we wstępnej rozmowie stwierdziliśmy, że  sprawa wymaga więcej rozmów, żeby zapoznać z tematem. I wieloma innymi, ale konkretnych ustaleń, jak dotąd, nie podjęliśmy - wymienia. 

Rozmawialiśmy także z prof. Jassemem, ale była to rozmowa wyjątkowo niewdzięczna, potraktował nas z pogardą - wymienia. 

- Uważam, że nie powinno dojść do takiego spotkania, ponieważ jest to pewna forma relatywizacji bardzo szkodliwego zjawiska. To jest jakaś grupa nawiedzonych ludzi, którzy chcą leczyć ludzi energią przekazywaną z kosmosu. My staramy się edukować społeczeństwo, odwodzić je od korzystania z usług znachorów i oczekiwalibyśmy w tym mocnego wsparcia ministerstwa - wyjaśnia prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek zarządu Polskiej Ligii Walki z Rakiem. - Pana Przechrztę miałem okazję poznać, ale nie podjąłem z nim rozmowy, bo jest to człowiek agresywny, nie dopuszczający nikogo, kto nie zgadza się z jego poglądami - dodaje. Na stronie Polskiej Ligii Walki z Rakiem przed kilkoma miesiącami zamieściliśmy edukacyjny serwis medycyny niekonwencjonalnej, którego celem jest promowanie w społeczeństwie rzetelnej wiedzy na temat tzw. terapii niekonwencjonalnych i komplementarnych stosowanych w onkologii.

Jeśli w przypadku innych osób skuteczność tych działań była podobna, co przy prof. Jassemie oraz wiceminister Szczurek-Żelazko sukcesów raczej nie odniosą. - Oświadczam że nigdy nie podejmowałam, nie podejmuję i nie będę podejmować żadnych działań w tym zakresie oraz nigdy nie deklarowałam podejmowania jakichkolwiek kroków w tej sprawie. Zawsze podkreślałam, że uznaję tylko i wyłącznie metody leczenia oparte na dowodach naukowych potwierdzonych klinicznie i nigdy nie poprę wprowadzenia do koszyka świadczeń gwarantowanych, finansowanych ze środków publicznych, metod „duchowego uzdrowienia – napisała w osobistym oświadczeniu.

W 2015 r. Naczelna Izba lekarska wydała oświadczenie o medycynie alternatywnej

Stały Komitet Lekarzy Europejskich (CPME) podjął w dniu 23 maja 2015 r. stanowisko w sprawie komplementarnych i alternatywnych metod leczenia (complementary and alternative medicine - CAM) – czytamy na stronie NIL. W stanowisku CPME zaznacza m.in.: praktyki komplementarne i alternatywne (CAM) nie są medycyną (także szkolenia w tym zakresie nie są szkoleniami z zakresu medycyny), wszędzie tam, gdzie  praktyki CAM są stosowane, lekarze muszą informować pacjentów o ich charakterze i zagrożeniach, które są z nimi związane, informowanie (a tam, gdzie trzeba także ostrzeganie i ograniczanie możliwości świadczenia szkodliwych usług) o charakterze CAM jest także obowiązkiem państwa, niektóre szczególnie wrażliwe grupy pacjentów powinny być szczególnie chronione przed niebezpieczeństwami stosowania praktyk CAM, ponieważ każda metoda leczenia wywołuje jakiś efekt placebo, także praktyki CAM go wywołują – nie ma jednak dowodów, aby posiadały one jakąkolwiek skuteczność ponad to, środki publiczne powinny być kierowane wyłącznie na finansowanie świadczeń, które posiadają udowodnioną skuteczność i bezpieczeństwo.

Janusz Maciejowski

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz