Priorytety dla psychiatrii na 2018 r. - jakich zmian nam trzeba?

17 Stycznia 2018, 15:49

Polscy psychiatrzy są cenieni na świecie, mamy niezły dostęp do leków, ale za niskie finansowanie, opieka oparta na szpitalach i zdegradowana infrastruktura wymagają szybkiej poprawy. 

O tym, jakie są najważniejsze wyzwania w psychiatrii, m.in. w zakresie diagnozowania i leczenia depresji, mówili dziś przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. 

Stare budynki i niskie finansowanie

Przedstawiciele PTP podkreślali, że budynki, w których znajdują się placówki psychiatryczne, są często stare, od lat nieremontowane. -  To nie jest tak, że psychiatrię można doinwestować w rok. Szpitale są w budynkach pocarskich, poniemieckich. Budowa budynków, wyszkolenie większej liczby specjalistów, nie da się załatwić z dnia na dzień - mówił dr Sławomir Murawiec. Faktycznie np. w materiałach e mediach widać często zabytkowe ceglane obiekty. 

Kolejna sprawa to niskie wyceny świadczeń, z powodu których brakuje specjalistów, pacjenci skarżą się na posiłki czy pościel, ale też brak dostępu psychoterapii. - Koszty hotelowe w onkologii to 300 zł za dobę, a w psychiatrii to stawka za całe leczenie - mówiła Agata Szulc, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Podkreślała, że mamy wykształcone kadry, lekarze uczestniczą w kongresach europejskich, szkoleniach, mamy dostęp do leków refundowanych, ale infrastruktura i niskie finansowanie ciągną opiekę psychiatryczną w dół. O poziomie specjalistów może zaś świadczyć m.in. fakt, że w przyszłym roku to właśnie w Polsce odbędzie się Europejski Kongres Psychiatryczny, na który zjedzie 3-4 tys. uczestników z różnych państw. Ponadto mamy też wyszkolonych psychoterapeutów, ale nie ma przestrzeni by się mogli włączać w leczenie z powodu poziomu kontraktów z NFZ.

W dziecięcej psychiatrii poziom finansowania z NFZ oceniany jest na 70-80 proc. realnych potrzeb - zwracali uwagę eksperci. 

Problem ma charakter systemowy. Z publicznych wydatków na ochronę zdrowia na psychiatrię trafia w Polsce ok. 3,4 proc., średnia UE to 6 proc.

Niezapokojone potrzeby

Psychiatrzy zwracali uwagę m.in. na kolejki, w których muszą czekać pacjenci chcący skorzystać z publicznej ochrony zdrowia. W stolicy czas oczekiwania wynosi ok. dwa miesiące, co jest okresem zdecydowanie za długim, jeśli np. ktoś ma problemy, myśli samobójcze. Na Mazowszu jednak sytuacja wygląda i tak lepiej niż w wielu innych regionach, gdzie jest o wiele mniej specjalistów. 

- Dlatego część chorych idzie na skróty. W latach 2008-2016 nastąpił aż 30 proc. wzrost sprzedaży leków przeciwdepresyjnych w Polsce, ponieważ łatwiej dostać receptę niż dostęp do świadczeń. Tymczasem leki i psychoterapia powinny być stosowane w zależności od indywidualnych potrzeb, a nie zastępować psychoterapię - mówił prof. Piotr Gałecki. 

Problem mało widoczny

Prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii zwrócił uwagę, że zamachy samobójcze zakończone zgonem codziennie podejmuje 16-17 dziennie. To dużo więcej niż ofiar wypadków komunikacyjnych, o których jest głośno w mediach i często towarzyszą im postulaty np. poprawy jakości dróg.  W 2016 r. według policyjnych statystyk samobójstwo popełniło 5405 osób, z czego 4638 to mężczyźni.

Tego, ile osób targnęło się na swoje życie nieskutecznie nie wiemy. Nie ma nawet bazy rejestrującej takie przypadki, choć policja, straż miejska, placówki medyczne, mają często informacje o próbach samobójczych. Jeśli pacjent trafi po takiej próbie na toksykologię albo dziecko na pediatrię lub osoba zostanie przywieziona do szpitala psychiatrycznego, dane o nich nie są agregowane. Jednak szacuje się, że zamachów samobójczych jest ok. 10 razy więcej niż dokonanych samobójstw – wskazują na to dane z innych państw.

- Marzy mi się to, by policja, straż miejska i inne podmioty miały obowiązek informowania o próbach samobójczych i dzięki temu mielibyśmy określoną grupę ryzyka, bo wśród osób, u których próba samobójcza skończyła się śmiercią, wiele ma za sobą wcześniejsze próby - wyjaśnia konsultant krajowy.
-Potrzebny byłby centralny rejestr - uważa. Wtedy takie osoby należałoby objąć opieką psychiatryczną. 

Leczenie i stygmatyzacja

Jak zwracali uwagę psychiatrzy, potrzebne jest też edukowanie społeczeństwa m.in. w zakresie skuteczności leczenia. Jak wskazywał w prezentacji prof. Gałecki, leki przeciwdepresyjne są bardzo skuteczne. U 70 proc. osób po 3 miesiącach stosowania następuje powrót do zdrowia, podczas gdy np. skuteczność antybiotyków wynosi często 50 proc. Leki antydepresyjne bardzo skutecznie przeciwdziałają nawrotom. Ale opinie potoczne o leczeniu psychiatrycznym są często takie, że ogłupia.

Podobnie z leczeniem w placówkach, które kojarzy się z przymusem, a zdecydowana większość pacjentów poddaje mu się dobrowolnie. Co więcej do teraz (choć ma się to zmienić) w normalnych szpitalach krępowanie np. starszych pacjentów, wyciągających sobie kroplówkę lub podejmujących inne zagrażające życiu i zdrowiu działania, praktycznie było nieuregulowane, podczas gdy w szpitalach psychiatrycznych są w tym zakresie rozbudowane procedury i duża kontrola. 

- Staramy się nie stygmatyzować już części chorych np. na depresję czy schizofrenię, ale stygmatyzujemy zażywanie leków czy samo leczenie i psychiatrów. To może powodować, że chory będzie się obawiał konsekwencji podjęcia leczenia. Czytając niektóre doniesienia w mediach można wręcz odnieść wrażenie, że psychiatrzy specjalnie leczą chorych w złych warunkach, a to kwestia niedofinansowania a nie wyboru - mówił dr Murawiec. 

Braki kadrowe

W Polsce zaledwie 90 psychiatrów na milion mieszkańców, co plasuje nasz kraj na przedostatnim miejscu w UE, gorzej wypada tylko Bułgaria - wynika z prezentacji krajowego konsultanta z tej dziedziny. W wielu państwach jest ich ok 220 na milion obywateli. 

Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, psychiatrów aktywnych zawodowo jest w Polsce około 3,5 tys., a według danych NFZ - około 4 tys. (choć jak stwierdził profesor, niektórzy mogą być liczeni podwójnie, gdy pracują w więcej niż jednym województwie). Dla porównania, w Niemczech jest 18,2 tys. psychiatrów, a we Francji 15,2 tys. 

Jak się okazuje, zainteresowanie medyków tą specjalizacją rośnie i w ramach rezydentur było więcej chętnych niż miejsc, ale resort zdrowia pozytywnie rozpatrywał odwołania młodych medyków i zwiększał liczbę miejsc - poinformowali przedstawiciele PTP. Niestety brakuje chętnych na specjalizacji psychiatria dziecięcia, a sytuacja w niej wygląda dramatycznie. W całym kraju jest tylko 402 psychiatrów leczących dzieci i młodzież. I tak np. w województwie łódzkim na 11 miejsc rezydenckich zgłosiły się tylko dwie osoby.Powodem jest m.in. duże obciążenie psychiczne, ale też roszczenia rodziców, którzy zostawiając w szpitalu 7-12 letnie dziecko, oczekują, że po paru tygodniach wyjdzie jako wzorowy syn lub córka i uczeń. Rodzice coraz częściej kierują też sprawy do sądu np. gdy dziecko przewróci się w placówce i nabije sobie siniaka. 

Więcej jest za to psychologów - ok. 18 tys., ale w ramach NFZ na wizytę czeka się nawet pół roku. A bez wsparcia np. po wypisie ze szpitala, może wystąpić regres. W 2016 r. według NFZ na umowach z publicznym płatnikiem pracowało 5401 psychologów, 1789 psychologów klinicznych i 1610 psychoterapeutów.

Nowy model - pilotaż ruszy w tym roku? 

Przedstawiciele Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego zwracali uwagę także na przestarzały model opieki, oparty głownie na szpitalach. - Od co najmniej 20 lat popieramy reformę psychiatri, z przejściem od modelu azylowego, szpitalnego do opieki środowiskowej i kompleksowej  - mówiła Szulc.

Podkreślała, że szpitale będą nadal potrzebne,  jednak na pewno nie w tak dużym zakresie jak teraz. Teraz jednak dla leczenia w nich nie ma często alternatywy. W resorcie zdrowia jest plan by w tym roku ruszył pilotaż lepszej opieki - na razie w 90 centrach zdrowia psychicznego, dających kompleksową pomoc. - Takimi centrami powinna być opleciona cała Polska - mówiła Szulc. Jak zaznaczyła, w Warszawie są kolejki, ale można się dostać. Ale województwa podlaskie, podkarpackie mają słabiej rozbudowaną sieć placówek i pacjent nie będzie np. codziennie 1,5-2 godziny dojeżdżać, by mieć opiekę dzienną. - Musza być normalne warunki leczenia. Czemu nie ma psychiatrów dziennych, oddziałów psychiatrii dziecięcej? Bo nie ma na nie pieniędzy - mówiła Szulc. 

- Opiekę powinna świadczyć poradnia, oddział dzienny, leczenie środowiskowe, a na wyższym poziomie oddział zamknięty i placówki specjalistyczne np. dla osób z zaburzeniami żywienia - mówił Murawiec.

Było fiasko, a co będzie dalej?

Eksperci przypomnieli też, że mieliśmy niezły Narodowy Plan Zdrowia Psychicznego, ale z powodu braku finansowania na poziomie samorządów były to głownie działania na papierze. Do tego stopnia, że NIK podsumowując wyniki kontroli jego realizacji napisał wyraźnie w tytule – Fiasko Narodowego Programu Zdrowia Psychicznego. 

Jak finansowany będzie nowy program i pilotaż opieki środowiskowej nie jest pewne. Założenie jest takie, że centrum za określoną kwotę (np. podobną do kapitacyjnej  - za osobę  - w podstawowej opiece zdrowotnej lub dotychczasowy budżet na pacjentów z regionu podniesiony o 20 proc.) przejmie na siebie zapewnienie opieki. I nikogo nie będzie odsyłać z kwitkiem. 

- W nowych centrach nie będzie można odesłać pacjenta by przyszedł za trzy miesiące. Bo terytorialnie trzeba będzie zapewnić opiekę. Pilotaż ma trwać do trzech lat. MZ chce na tej podstawie wypracować model który będzie docelowo najlepszy, ale też ustalić finansowanie - mówił krajowy konsultant. Jego zdaniem docelowo powinno być ok. 300 takich centrów. 

Ciężarna opowie, czy ma depresję

Gałecki zwrócił też uwagę, na inną dobrą wiadomość.  - Od 2019 r. w nowych standardach opieki okołoporodowej w ciąży i po porodzie będzie badanie przesiewowe, określające ryzyko depresji i wtedy psycholog czy psychiatra będzie interweniować. W ramach opieki trzy razy kobieta ma dokonać samooceny pod kątem depresji mówił profesor. 

Wsród kolejnych potrzebnych działań specjaliści wskazywali m.in. edukację rodzin, by wiedziały, że depresja to nie lenistwo. Z kolei np. w schizofrenii, chorobie Alzheimera rodzina powinna dostać pomoc psychologiczną, bo opieka nad chorym to silne brzemię.

AK

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz