Wejherowo z nową kardiochirurgią. Drugi taki ośrodek na Pomorzu

22 Stycznia 2018, 12:18

Oficjalnie otwarto dziś Oddział Kardiochirurgii w Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie. To drugi taki na Pomorzu. Rozbudowa kosztowała ponad 8 mln zł. 

Dzięki inwestycji samorządu województwa, wybudowano m.in. nowoczesną salę operacyjną. Na oddziale wykonywane są operacje nowotworów serca i wszczepienia by-passów.

Jak informuje samorząd, prace remontowe polegały na wykonaniu robót budowlanych przystosowujących pomieszczenia szpitala na potrzeby Oddziału Kardiochirurgii. Wybudowano nową salę operacyjną. Wyposażono ją m.in. w kolumnę anestezjologiczną, lampę operacyjną, stół operacyjny, system do pozaustrojowego utlenowania i krążenia krwi ECMO, aparat do znieczulania ogólnego, aparat do elektrochirurgii. Są też pomieszczenia przygotowania pacjenta i lekarza oraz tzw. korytarz brudny. W bezpośrednim sąsiedztwie sali operacyjnej znajduje się magazyn sprzętu i aparatury medycznej.

– W środkowej części oddziału znajduje się sala wybudzeń na osiem stanowisk intensywnej opieki medycznej, która posiada dodatkowe wyizolowane jedno stanowisko opieki medycznej (izolatka) z wydzieloną częścią sanitarną – mówi Andrzej Zieleniewski, wiceprezes Zarządu Szpitali Pomorskich.

Była luka na mapie

– Schorzenia kardiologiczne są niestety główną przyczyną zgonów w województwie pomorskim. Podobnie jak w całej Polsce. Dlatego otwarcie drugiego w województwie pomorskim oddziału kardiochirurgicznego, w Szpitalu Specjalistycznym w Wejherowie (to pierwszy w szpitalach marszałkowskich tego typu oddział, a drugi w regionie po Uniwersyteckim Centrum Klinicznym), było po prostu konieczne – mówi Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego.

Przypomnijmy, że przy okazji sieci szpitali na Pomorzu toczył się bój o włączenie do sieci jednej z prywatnych placówek. Jednym z argumentów podnoszonych wtedy było to, że od 1 października może pogorszyć się dostęp do świadczeń. Ale właśnie wtedy przyjęcia uruchomił już nowy oddział. 

 

Pierwsi chorzy już zoperowani

– W oddziale wykonywane są zabiegi w ramach kontraktu na hospitalizację: by-passy wieńcowe, choroby osierdzia, nowotwory serca. Dotychczas w ciągu trzech miesięcy działalności wykonaliśmy około 110 takich zabiegów – mówi dr n. med. Krzysztof Jarmoszewicz, ordynator Oddziału Kardiochirurgii Szpitala Specjalistycznego w Wejherowie. – Oprócz tego wykonaliśmy trzy zabiegi poza kontraktem, ratujące życie, z zakresu procedur wysokospecjalistycznych. Były to dwa zabiegi wycięcia pękniętego tętniaka aorty i jeden zabieg wymiany dwóch zastawek – dodaje Jarmoszewicz.

– Oddział Kardiochirurgii stara się o kontrakt na procedury wysokospecjalistyczne. Pozwoli to poszerzyć działalność operacyjną o m.in. zabiegi w krążeniu pozaustrojowym wad serca, skojarzone zastawkowo-wieńcowe, w chorobach aorty, małoinwazyjne zastawek serca. Zespół jest w pełni przygotowany do takiej działalności, dzięki nowej inwestycji oddział jest przystosowany do tego typu zabiegów sprzętowo i lokalowo – wyjaśnia Jarmoszewicz.

Źródło: pomorskie.eu

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

Ekspert Czwartek, 25 Stycznia 2018, 0:36
To jest sprawa dla "reportera" i dla prokuratora. Pozbawiono kontraktu kardiochirurgicznego sprawnie działającą placówkę prywatną: Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe, wybudowane ze srodków prywatnych przy udziale środków z UE (20 mln inwestycja), które dostarczało najwyższej jakości kompleksowe usługi sercowo naczyniowe - w tym złożone i innowacyjne zabiegi kardiochirurgiczne w ilości 600-700 na rok! W zamian zakontraktowano szpital bez zaplecza sprzętowego i infrastrukturalnego, wydano 8 mln publicznych pieniędzy by stworzyć coś co jest zaledwie namiastką kardiochirurgii (jedna sala, 25 zabiegów na miesiąc i to tylko bypassy metodą na bijącym sercu (tak robi się tanie zabiegi w Indiach, dla ubogich).
Gratuluję dyr. Kulesz i prezes spółki Szpitale Pomorskie. Dziwne, ze tak rozsądny Marszałek dał się wpuścić w maliny i duże straty szpitala marszałkowskiego na tej kadłubkowej kardiochirurgii!
Mieszkaniec Województwa Pomorskiego Środa, 24 Stycznia 2018, 23:01
Gdańskie Centrum Sercowo-Naczyniowe utworzone ze środków prywatnych i dotacji UE (w kwocie łącznej 20 mln) na bazie szpitala prywatnego Swissmed posiadało trzy nowoczesne sale operacyjne dla kardiochirurgii i chirurgii naczyniowej, w tym nowoczesną salę hybrydową, a także nowoczesne bloki pooperacyjne i oddział OIOM. Ośrodek wykonywał 600-700 zabiegów operacyjnych kardiochirurgicznych rocznie, w tym zabiegi pomostowania tętnic wieńcowych (m.in. unikalną techniką torakoskopową), zabiegi zastawkowe (w tym reparacje technikami mało inwazyjnymi zastawki mitralnej) i zabiegi złożone (zastawkowo-wieńcowe). Kardiochirurdzy wraz z chirurgami naczyniowymi wykonywali złożone i trudne zabiegi w przypadkach rozwarstwienia aorty (tętniaki aorty). Kardiolodzy i kardiochirurdzy wprowadzali techniki rewaskularyzacji hybrydowej. W ramach niszczenia prywatnych ośrodków, dyrektor pomorskiego oddziału NFZ odmówiła wpisania do sieci tego wyjątkowego ośrodka, który notował najniższą śmiertelność w kraju pomimo wykonywania złożonych zabiegów kardiochirurgicznych u chorych wysokiego ryzyka. W zamian za to dyr. Rucińska-Kulesz rozpisała kontrakt na region w którym nie było przygotowanego oddziału kardiochirurgii, a chorzy mieli być operowani na sali ogólnej, gdzie wykonuje się m.in. zabiegi brzuszne! Po 4 miesiącach ogłasza się sukces, bo ze środków publicznych, w tym unijnych, wydano 8 mln by stworzyć namiastkę tego co już było w GCSN! Wzywam prokuraturę by zbadała tą sprawę wyjątkowego marnotrawienia środków publicznych i narażenia życia i zdrowia mieszkańców Pomorza. Chorzy którzy ucierpieli z tego powodu lub ich rodziny powinny zgłaszać sprawy do prokuratury i do sądów cywilnych.
Twierdzenie Marszałka, że była konieczność tworzenia drugiego ośrodka, gdy taki już istniał, jest hipokryzją i zaprzeczeniem gospodarności. Cały ten spisek lokalnych polityków powinien zostać poddany dokładnej analizie przez agencje UE, które dotują polskie szpitale! Środki unijne są wykorzystywane wbrew interesom chorym!
Wydano 8 mln by stworzyć gorszy ośrodek niż ten istniejący, wykonujący o połowę mniej zabiegów, w dużo mniejszym zakresie! Do tego taka skromna działalność musiała przynieść straty spółce Szpitale Pomorskie.