Nasz wywiad z wiceministrem J. Cieszyńskim: kolejne etapy e-zdrowia wdrażane zgodnie z planem

14 Lutego 2018, 14:41

W "Polityce Zdrowotnej" rozmowa z Januszem Cieszyńskim, wiceministrem zdrowia odpowiedzialnym za informatyzację i fundusze europejskie. Co z wdrażaniem e-recepty? Jak przebiega realizacja zobowiązań związanych z P1 wobec Komisji Europejskiej?

PZ: Przejął Pan w resorcie zdrowia sprawy informatyzacji. Mamy w tej kwestii wieloletnie zaległości. Które projekty, z Pana perspektywy, trzeba reanimować?

Janusz Cieszyński: Reanimować nie trzeba nic, bo mamy ustrukturyzowane w projekcie P1 najważniejsze tematy i kalendarz ich wprowadzania. Najważniejsze rzeczy, czyli e-recepta, e-skierowanie i elektroniczna dokumentacja medyczna są wdrażane i chcemy je uruchomić zgodnie z przyjętym wcześniej planem.

Czy w zakresie informatyzacji to jest plan na dwa lata, tyle ile zostało do wyborów, czy zostanie poszerzony? W P1 mówimy teraz o trzech elementach, ważnych, ale to wersja okrojona względem tego, co w ramach informatyzacji miało być wdrożone. Oczywiście to nie były Pana decyzje, ale jakie ma Pan plany?

To są fundamenty. Kluczowa jest elektroniczna dokumentacja medyczna. E-recepta i e-skierowanie, to są rzeczy, które wychodzą naprzeciw pacjentowi. I żeby były lepiej dostosowane do jego potrzeb, nowelizujemy właśnie ustawę o e-recepcie, by było to narzędzie lepsze niż planowano wstępnie.  Będziemy ją wdrażać w sposób, który odciąży lekarzy i pacjentów, powinien też zmniejszyć kolejki, ponieważ umożliwimy wystawienie recepty elektronicznej bez konieczności osobistego przyjścia do lekarza. Z różnych danych wiemy bowiem, że nawet 30 proc. wizyt w placówkach jest tylko po receptę. Te osoby zajmują miejsce w kolejce tak samo, jak te, które potrzebują osobistego kontaktu z lekarzem.

Czego dotyczył teraz projekt e-recepty, a jaki będzie po zmianie?

Wprowadzamy klika ważnych rzeczy. Po pierwsze upraszczamy ścieżkę wprowadzenia do elektronicznych recept leków refundowanych. Do tej pory zmiany w tym zakresie wymagały rozporządzenia, a ono dotyczyło rzeczy ściśle technicznych, natomiast my planujemy przenieść delegację z rozporządzenia na dane opublikowane w BIP MZ. Jest to rozwiązanie korzystne dla obydwu stron, daje nam możliwość szybszego dostosowywania się do zmian, a jednocześnie umożliwia wypracowywanie tego w porozumieniu i w dialogu z rynkiem oraz użytkownikami.

Zmiany będziemy wprowadzać w sposób, który pozwoli wypracować wyczekiwane rozwiązania. Jeden z postulatów, który najczęściej słyszę, od kiedy pojawiłem się w ministerstwie, to żeby systemy informatyczne powstawały właśnie w dialogu i we współpracy ze wszystkimi, którzy później będą z tych systemów korzystać – w tym przede wszystkim ze środowiskiem lekarskim i pacjentami.

Kiedy e-recepta może wejść w życie?

Tutaj nie ma negocjacji, ustawa mówi, że w każdej aptece będzie można je zrealizować pod koniec tego roku. To zadanie stawiają przed nami pacjenci, premier i my musimy się z tego wywiązać.

W jakim czasie realizowany ma być pilotaż e-recepty?

Pilotaż rusza 16 lutego i nie będzie w nim opóźnienia. Chcemy najpierw porozmawiać z farmaceutami, lekarzami, pacjentami i pokazać im, jak to rozwiązanie będzie działało, wprowadzić też ewentualnie niezbędne zmiany. W pełnym zakresie chcemy ruszyć wtedy, kiedy legislacyjnie już będziemy w stanie wystawiać takie recepty również na leki refundowane.

Naturalne przy wprowadzaniu takiej usługi jest to, że jej uruchomienie odbywa się w etapach. W lokalizacjach rozpoczęcia pilotażu chcielibyśmy, aby pierwsze recepty pojawiły się na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku. Ale jest to zależne od tego, jakie będą wnioski z pilotażu. Terminem na 100 proc. nas obowiązującym jest koniec roku. Ale w razie potrzeby nie zawaham się przed przesunięciem działań w ramach pilotażu e-recept o kilka dni, żeby np. dopracować funkcjonalność – jeśli będzie taka konieczność.

Trzeba też pamiętać o tym, że e-recepta to alternatywa dla recepty papierowej, co oznacza, że każda apteka musi mieć zdolność do jej obsłużenia. Dlatego nie dopuścimy do sytuacji, gdy pacjenci wyjdą od lekarzy i będzie choćby cień wątpliwości co do tego, czy lek uda im się bez problemu wykupić.

W jakich miejscach pilotaż zostanie przeprowadzony?

To już wkrótce zostanie ogłoszone.

Co zyskają pacjenci, a co płatnik i inne podmioty na tym rozwiązaniu?

Po pierwsze e-recepty nie da się zgubić, ponieważ jest zapisana w zabezpieczonym według światowych standardów systemie informatycznym. Jest dużo mniejsze ryzyko jakiejkolwiek ingerencji, fałszerstwa, czy niezgodnego z prawem działania.

Funkcjonalność e-recepty jest taka, że w przeciwieństwie do papierowej, nie jest zamkniętą całością. Można powiedzieć, że każda pozycja na tej recepcie jest także odrębną receptą. Oznacza to, że jeżeli przyjdziemy do apteki, w której nie będzie możliwości zrealizowania recepty w całości, to możemy wziąć tylko jeden lek, a reszta recepty pozostanie w systemie do realizacji. Dzięki temu pacjent nie jest zmuszony do czekania na sprowadzenie przez aptekę danego leku – może go po prostu bez problemu wykupić w innej.

Zarówno e-recepta, jak i e-zwolnienie, to kluczowe elementy uszczelnienia systemu. Warto też zauważyć, że elementem porozumienia z rezydentami była informatyzacja.

Brał Pan udział w negocjowaniu tego porozumienia. Wątek IT nie wybrzmiał zbyt mocno w mediach. Mógłby Pan przybliżyć o czym dyskutowaliście?

Rozmowy dotyczyły przede wszystkim tego, co nas łączy, czyli lepszej dostępności do opieki medycznej i lepszych warunków pracy lekarzy. Dialog i efektywność to priorytety ministra Szumowskiego, dlatego chociaż w mediach najgłośniejszym echem odbiły się kwestie finansowe, to muszę powiedzieć, że najdłużej rozmawialiśmy właśnie o efektywnych zmianach w systemie, a nie o pieniądzach. To przede wszystkim więcej miejsc na kierunkach medycznych, dodatkowe urlopy naukowe i stopniowe odejście od opt-out w ciągu najbliższej dekady. To także wsparcie dla lekarzy poprzez wprowadzenie do polskiego systemu sekretarzy medycznych, którzy odciążą medyków z części obowiązków, np. tych związanych ze sprawozdawczością.

Elementem porozumienia jest też wprowadzenie e-recepty, zwolnienia, zlecenia i skierowania - to kwestie poruszane też przez rezydentów. Zamierzamy wspierać wszystkie działania, które dążą do pełnej elektronizacji i tutaj współpracujemy z ZUS, który wykonał dużą pracę i wydał certyfikat dla lekarzy, który umożliwi korzystanie z tych usług. Będą też możliwe testy oprogramowania gabinetowego. 1 lipca, kiedy ruszą obowiązkowe e-zwolnienia, chcemy być na tę nową rzeczywistość całkowicie przygotowani.     

W kontekście informatyzacji pojawiają się informacje o trudnościach w korzystaniu z systemu IT do zapisywania się na specjalizacje. A akurat trwa wiosenny nabór. Co w tej sprawie jest robione?

Na okres trwania tych zapisów, od 1 do 28 lutego zwiększyliśmy o 200 proc. obsadę infolinii w CSIOZ i cały czas pracujemy nad doskonaleniem systemu.

Czy w CSIOZ planowane są jakieś zmiany?

Mamy silny zespół i  będę dbał o to, by była to jednostka, która jest w stanie sprawnie i skutecznie realizować złożone projekty, takie jak np. P1. Na pewno nie będziemy się wahać przed tym, by inwestować w najlepszych ludzi.

Na dobrych informatyków jest duży popyt. Czy za urzędową pensję uda się zbudować dobry zespół?

Na szczęście moi poprzednicy, zespół ministra Radziwiłła, zadbali o to, żeby zrobić taki wyłom w wynagrodzeniach dla jednostek budżetowych, który umożliwia nam finansowanie wynagrodzeń na godnym poziomie.  To bardzo istotne, jeżeli chcemy przyciągać najlepszych informatyków. Obecnie te wynagrodzenia mogą przekraczać nawet 20 tys. zł brutto.

Wielokrotnie musieliśmy się tłumaczyć Brukseli z fiaska wdrażania platformy P1 dla zdrowia. Czy jest zagrożenie, że będziemy musieli oddać część pieniędzy? Ostatnio znów się na ten temat spekuluje.

Naszym celem jest wprowadzenie tego projektu w sposób, który pozwoli na pełne wywiązanie się ze zobowiązań wobec KE. Będziemy w tym zakresie współpracować z Ministerstwem Inwestycji i Rozwoju. Na chwilę obecną nie ma poważnego zagrożenia dla realizacji projektu i wykorzystania unijnych funduszy.

A rejestry medyczne? W tym zakresie mamy olbrzymie braki, na co zwracają uwagę lekarze, eksperci, pacjenci. Nawet tak gdzie działają, dane choćby o liczbie chorych w rejestrach są inne niż np. zbieranie przy sprawozdawaniu świadczeń do NFZ.

To kwestia o tyle złożona, że mamy w MZ i w jednostkach podległych, nadzorowanych wiele toczących się obecnie projektów informatycznych i na pewno jedną z rzeczy, którą postawiłem sobie za cel jeszcze na ten kwartał, jest inwentaryzacja tego co mamy, co robimy i zestawienie tego z celami, które ma ministerstwo i rząd.  Rejestry są jednym z ważnych elementów tej układanki. Powinny być dostępne, sprawnie funkcjonujące, nie wymagające od personelu medycznego dodatkowego wysiłku, niebędące źródłem dodatkowych, nieuzasadnionych obowiązków biurokratycznych. Natomiast to, w jakiej instytucji one są usytuowane jest wtórne wobec tego, żeby one wypełniały te wymagania.

A co np. z kartą ubezpieczonego, czy i tutaj są jakieś szanse na wdrożenie? Miał to być sztandarowy projekt IT w obszarze ochrony zdrowia, ułatwiłby życie pacjentom, a dodatkowo miał wygenerować spore oszczędności.

Kwestię wdrożenia karty ubezpieczonego analizujemy. Byłaby ona kolejnym istotnym elementem, który pozwoliłby nam uszczelnić system ochrony zdrowia w Polsce. 

Rozmawiała Aleksandra Kurowska

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

obserwator Czwartek, 15 Lutego 2018, 9:54
Ciekawe. Pilotaż e-recepty rusza 16 lutego a 14 lutego jeszcze nie wiadomo gdzie i kto w nim uczestniczy ?