Immunoterapie szansą na dłuższe i lepsze życie m.in. w raku płuc

21 Lutego 2018, 13:46

W projekcie nowej listy leków refundowanych nie ma zmian dla osób z rakiem płuca – zwracają uwagę pacjenci. Część czeka na decyzję MZ, a w marcu Rada Przejrzystości ma ocenić kolejną terapię, będącą ratunkiem dla chorych, których nie da się zoperować. 

Dzięki nowoczesnym lekom kolejne rodzaje nowotworów mogą przestać być wyrokiem. Dostęp do immunoterapii mają już w Polsce m.in. chorzy na czerniaka, a bardzo wyczekują jej pacjenci z rakiem płuc. O tym jakie korzyści mogą odnieść z takiego leczenia pacjenci mówiono niedawno podczas debaty „Immunoonkologia - nowe otwarcie w walce z nowotworami” Rynku Zdrowia.

Immunoterapia to metoda leczenia nowotworów polegająca na pobudzaniu układu odpornościowego. Dzięki temu wykorzystuje się naturalne mechanizmy obronności przeciwnowotworowej. Może być wykorzystywana jako leczenie podstawowe lub uzupełniające np. chirurgiczne czy chemioterapię.

– Immunoterapia stanowi ogromną nadzieję.  Uaktywnianie systemu immunologicznego różni całkowicie ten sposób postępowania onkologicznego od dotychczas stosowanych. Widzimy przełom w terapii i nadzieję dla tysięcy chorych, której nie dawało leczenie standardowe – mówił prof. Rodryg Ramlau, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- To działanie na układ immonologiczny, który jest często oszukiwany lub hamowany przez nowotwór. Odpowiedź immunologiczna nie jest w pełni przewidywalna, ale u części chorych dzięki immunoterapii wręcz udaje się nowotwór wyleczyć – podkreślał prof. Piotr Rutkowski – kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Centrum 
Onkologii – Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie. W czerniaku u jednej trzeciej chorych są trwałe, ponad 5-letnie reemisje. – Wcześniej o takich wynikach nie mogliśmy marzyć – mówił prof. Rutkowski.

Podkreślał, że w przypadku czerniaka immunoterapia jest refundowana w ramach programu lekowego w ośrodkach posiadających m.in. pełne zaplecze diagnostyczne.

80 proc. chorych chirurg nie pomoże

Na podobne rozwiązanie czekają m.in. chorzy na raka płuca. W ich przypadku wycięcie guza zazwyczaj nie jest możliwe. - Ponad 80 proc. pacjentów z tym nowotworem ma chorobę o charakterze miejscowo zaawansowanym, uniemożliwiającym leczenie torakochirurgiczne – wyjaśniał podczas debaty prof. Rodryg Ramlau, który jest przewodniczącym Polskiej Grupy Raka Płuca. - Najczęściej jest to choroba uogólniona, z przerzutami odległymi - dodał prof. Ramlau.

Na te kwestie zwracała też uwagę prof. Renata Langfort, kierownik Zakładu Patomorfologii, Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc 
w Warszawie. – Tylko 15-20 proc. chorych można zoperować, pozostali czekają na skuteczną terapię – stwierdziła.

Przełom: życie dłuższe o kilka lat

Jak wyjaśniał prof. Rodryg Ramlau, w przypadku osób z nowotworem płuc najczęściej mówimy o leczeniu paliatywnym. Czas przeżycia pacjenta od momentu diagnozy często wynosi w granicach roku. Jednak nowoczesne leki powodują, że chorzy dostają nawet kilka dodatkowych lat życia. -  W ostatnich latach w Unii Europejskiej zarejestrowano kilka cząsteczek z grupy leków immunoonkologicznych stosowanych w tej chorobie. Mają korzystny wpływ na dwa bardzo istotne parametry leczenia - czas wolny od progresji oraz całkowity czas przeżycia – wyjaśniał Ramlau. A pacjenci obecni na debacie podkreślali, że ich stosowanie wiąże się dodatkowo z lepszą jakością życia niż przy tradycyjnym leczeniu np. chemioterapii. Na zjazdach medycznych w Europie mówi się wręcz, że dzięki immunoterapii rak płuca staje się chorobą przewlekłą.  

Narastający problem, słabe rokowania

Raka płuca to najczęściej występujący nowotwór złośliwy w Polsce. Umiera z jego powodu aż 23 tys. osób rocznie. Odsetek przeżyć pięcioletnich w raku płuca wynosi ok. 15 proc. A np. w raku piersi już ponad 70 proc. Pacjenci mają nadzieję, że na listę refundacyjną włączone zostanie równocześnie kilka preparatów, każdy ma inne działanie. Jak tłumaczył prof. Ramlau ważna jest ndywidualizacja leczenia.  Immunoterapia w raku płuca okazała się efektywna zarówno u chorych na raka gruczołowego, jak i wśród pacjentów z rakiem płuca o utkaniu płasokonabłonkowym. Ten ostatni dotyczy 30-40 proc. rozpoznań histopatologicznych w Polsce.

- Teraz tym pacjentom oferujemy tylko standardową chemioterapię, ale jej skuteczność widać po wskaźniku pięcioletnich przeżyć. Immunoterapia jest w stanie przełamać marazm i brak postępu terapeutycznego i doprowadzić do oczekiwanych korzyści terapeutycznych, czyli wydłużenia czasu wolnego od progresji, a u większości chorych również do wydłużenia czasu całkowitego przeżycia - zaznacza profesor. Dodaje, że chodzi o inhibitory PD-1 (niwolumab i pembrolizumab) oraz inhibitory PD-L1 (m.in. atezolizumab).

- Mamy poczucie, że rak płuca jest wciąż traktowany po macoszemu w onkologii. Na dziś leki immunopresyjne w raku płuca są w Polsce niedostępne. Ale wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Argumenty merytoryczne i wyniki kliniczne wskazujące na skuteczność tych terapii są silne – podkreślał Ramlau.

Kłopotem jak zwykle pieniądze

W czasie debaty wiceminister zdrowia Marcin Czech podkreślał, że nowe terapie w raku płuca to dobra informacja. - W MZ niezmiernie się cieszymy, że otwierają się nowe możliwości terapeutyczne dla pacjentów onkologicznych, w tym z rakiem płuca – mówił. Podkreślił, że rozpoznanie raka płuca było dotychczas prawie jak wyrok śmierci ze względu na ograniczone możliwości terapeutyczne. Zwrócił jednak uwagę, że immunoterapia to leczenie specjalistyczne, wymaga dobrej organizacji system opieki zdrowotnej, nad czym ministerstwo pracuje obecnie. – Po to by lepiej diagnozować I leczyć – podkreślał. Zwracał uwagę, że ważne są informacje o trwałej remisji w przypadku części immunoterapii, czyli przeżyciach ponad 5-letnich bez konieczności leczenia. Jak podkreślał, to ważna informacja dla publicznego płatnika i ministra zdrowia. Powołał się przy tym na leczenie WZW, gdzie nowoczesne terapie powodują, że nie trzeba wracać do leczenia. – Indywidualizacja terapii i populacje docelowe to kwestie, na które będziemy zwracać szczególną uwagę – mówił Marcin Czech. Podkreślał, że trzeba wytypować chorych, u których można będzie uzyskać najlepsze efekty.  Podkreślił też, że leki immunologiczne nie są jeszcze do końca przewidywalne, nie w każdym też przypadku ich profil bezpieczeństwa może być idealny. 

Na tę kwestię zwracała uwagę też Aneta Lipińska,pełniąca obowiązki Kierownika Działu Analiz i Strategii w Agencji Oceny Technologii Medycznych. Odnosiła się do tego, że każdy lek oceniany jest przez AOTMiT pod kątem efektywności kosztowej. - Bazujemy na badaniach, by ocenić efekt i ile zapłacimy za dany efekt – wyjaśniała. Podkreślała też, że nie u wszystkich jego uczestników współczynnik odpowiedzi na leczenie jest optymistyczny. Ponadto jej zdaniem nie zawsze dane dostarczane przez firmy są pod tym względem w pełni przekonujące.

Z tym nie zgodzili się biorący udział w debacie profesorowie, wskazując m.in. na fakt, że każdy lek ubiegający się o refundację został wcześniej zarejestrowany, a więc w przypadku immunoterapii jakość dokumentacji, m.in. zbadań klinicznych, została sprawdzona przez Europejską Agencję Leków (EMA). Obecnie w Polsce, w leczeniu niedrobnokomórkowego raka płuca w stadium rozsiewu zarejestrowane są trzy leki z działające na układ immunologiczny poprzez blokowanie szlaku sygnałowego PD-1/ PD-L1: niwolumab, pembrolizumab (leki anty PD-1) i atezolizumab lek anty PD-L1. Jak zwracali uwagę lekarze i pacjenci – leki te są już dostępne w innych państwach UE, ale nie w Polsce.

Pacjenci nie mają czasu

Rak płuca jest jak niechciane dziecko. Kilkanaście lat czekaliśmy w Polsce na jakikolwiek przełom i na to, by głos pacjentów został wysłuchany – mówiła Anna Żyłowska,prezes Stowarzyszenia Walki z Rakiem Płuca, która sama zmaga się z tą chorobą. Podkreślała, że osoby z rakiem płuca są najczęściej w zbyt złym stanie by pikietować przed ministerstwem. Pozostają im apele do decydentów. - Czy możemy zacząć wprowadzać terapie chociaż dla wąskich grup pacjentów – pytała. Zwracała też uwagę na brak koordynacji leczenia, który powoduje, że ciężko chore osoby są odsyłane z od lekarza do lekarza, z placówki do placówki. 

Aleksandra Kurowska

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz