UKE: sprzedawane w Polsce smartfony nie zagrażają zdrowiu

23 Lutego 2018, 8:57

Dostępne na naszym rynku smartfony są bezpieczne pod względem ilości emitowanego promieniowania i zgodne z normami zawartymi w obowiązujących dyrektywach – wynika z kontroli przeprowadzonej przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Nie wszyscy producenci zadbali jednak o skompletowanie odpowiedniej dokumentacji. Konsumenci mogą samodzielnie sprawdzić, czy używane przez nich produkty są zgodne z obowiązującymi przepisami.

Dyrektywy RTTE oraz RED służą temu, aby urządzenia wykorzystujące komunikację radiową były konstruowane w sposób zapewniający ochronę zdrowia i bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Mają one także zapewniać kompatybilność elektromagnetyczną i w jak najmniejszym stopniu emitować szkodliwe zakłócenia. Zgodność dostępnych na polskim rynku smartfonów z tymi dyrektywami zbadał Urząd Komunikacji Elektronicznej.

– Pozyskaliśmy 23 telefony komórkowe oraz smartfony. Badaliśmy je w naszym laboratorium, a także sprawdzaliśmy zgodność oznakowania z wymogami unijnymi i polskimi w zakresie obowiązków informacyjnych wobec konsumentów. Pod lupę urzędników wzięliśmy więc to, czy telefon jest odpowiednio oznaczony, czy tabliczka znamionowa jest w sposób prawidłowy zagospodarowana oraz czy są tam informacje niezbędne dla klienta – wymienia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Innowacje Marcin Cichy, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

6 spośród 23 skontrolowanych urządzeń nie spełniło wymagań w zakresie oznakowania i dokumentacji

Te niezgodności to niedołączenie do wyrobu deklaracji producenta o zgodności urządzenia z wymaganiami czy nieprawidłowe oznakowanie na wyrobie. Wymagań w zakresie oznakowania i dokumentacji nie spełniły telefony: Manta TEL1701N, MaxCom MM720BB, Xiaomi (MI) Redmi Notr 4 3GB RAM 32GB ROM Dark Gray 2016102, Ulefon U007 Pro, Bluboo Dual oraz Kiano Elegance 5.1.

– Zawsze w takiej sytuacji wzywamy producenta albo, w przypadku urządzeń zagranicznych, dystrybutora, aby naprawili te błędy. We wszystkich przypadkach udało się skutecznie wyeliminować uchybienia, więc wszystkie urządzenia, które są w obrocie i które badaliśmy, spełniają wymogi w zakresie bezpieczeństwa i obowiązków informacyjnych wobec konsumentów – mówi prezes UKE.

10 urządzeń zostało poddanych badaniom laboratoryjnym

Dobierając modele wyrobów do badań, brano pod uwagę ich rozpiętość cenową, stopień złożoności oraz popularność wśród kupujących, tak aby znalazły się w tej grupie zarówno telefony tańsze, jak i droższe i o różnym stopniu złożoności. W ramach tego badania sprawdzany był między innymi współczynnik SAR. Oznacza on szybkość, z jaką energia wypromieniowywana przez urządzenie jest pochłaniana przez ciało człowieka. Mianem kompatybilności elektromagnetycznej nazywamy z kolei zdolność urządzenia do poprawnej pracy w danym otoczeniu i niepowodowanie zakłóceń w pracy innych urządzeń.

Wyniki kontroli wykazały, że wszystkie przebadane laboratoryjnie urządzenia przeszły badania z wynikiem pozytywnym, a więc są bezpieczne dla użytkowników. Zgodność sprzętu z wymogami można sprawdzać samodzielnie na stronie Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

– Na stronie internetowej UKE jest udostępniona lista produktów, które nie spełniają wymogów. Każdy może się z nią zapoznać. Jeżeli danego produktu nie ma na takiej liście, to należy domniemywać, że spełnia on wszystkie wymagania – tłumaczy Marcin Cichy.

Według danych firmy statystycznej Strategy Analytics w drugim kwartale 2017 roku sprzedano na świecie ponad 360 mln smartfonów. W ujęciu rok do roku zanotowano wzrost o 5,5 proc. Z kolei z analiz Gartnera wynika, że globalna sprzedaż smartfonów wyniosła w trzecim kwartale 2017 roku 383 mln sztuk. To wzrost o 3 proc. w ujęciu rok do roku.

AS

Źródło: Newseria

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Do zmiany przystąp Piątek, 23 Lutego 2018, 10:19
fizycznie może i nie szkodzą, ale psychicznie z pewnością, bo mają olbrzymi potencjał uzależniający, co powinno w jakiś sposób zostać prawnie uregulowane. Należy wprowadzić jakieś wymogi czy reguły do których producenci smartfonów powinni się dostosować - to m.in. zmniejszenie potencjału uzależnienia oraz informacje zawarte w instrukcji o skutkach nadmiernego użytkowania smartfona( że może powodować depresję, osamotnienie, rozdrażnienie, zaburzenia koncentracji, zaniedbanie relacji z bliskimi, rodziną, spłycanie komunikacji itp.) Ja bym poszedł nawet krok dalej - opodatkowałbym smartfony niewielkim podatkiem, podczas gdy zwykłe telefony byłyby z tego zwolnione. Wi-Fi uważam, że powinno być płatne w granicach rozsądku oraz wyznaczyłbym strefy wolne od Wi-Fi, do takich miejsc należałyby kawiarnie, restauracje, kina, teatry oraz obiekty kulturowe i imprezy masowe. Technologia ma nam służyć a nie my technologii. Swoją drogą jakim trzeba być człowiekiem, że pamiętając swoje dzieciństwo i młodość wolną od mediów społecznościowych i smartfonów pozbawia się tej przyjemności obecne młode pokolenia? Przecież to zwykłe draństwo. Dlaczego komputer nie może zostać w domu, tak jak było kiedyś, tylko musi być z nami wszechobecny w każdej chwili, zawsze i wszędzie w postaci właśnie smartfona?. Życie może nie jest 'disneylandem', kolorowe i usłane płatkami róż, ale nie jest też na tyle parszywe, by spędzić je non stop przykutym do smartfona, by co chwila przewijać palcami jakieś powiadomienia, wydarzenia, cały czas buszować w internecie, grać w jakieś mega-uzależniające gierki, kompletnie nic nie wnoszące do życia. Popieram postęp, chcę żeby żyło się wygodniej, ale nie popieram rozleniwienia zwłaszcza w sferach społecznych, takiej obojętności, chłodu. Nie będę też przymykał oko na przyzwalanie na tego typu sytuacje, bo pamiętam jak było kiedyś, gdzie nie było smartfonów( były telefony), portali społecznościowych( były fora i komunikatory) i naprawdę było ok, było bez porównania lepiej, bo czas tak nie gonił i ludzie mieli go więcej dla siebie, tylko pogoń za wygodą sprawiła, że musi być wszystko w jednym urządzeniu, naszym nieodłącznym przyjacielu - smartfonie, na własne życzenie rujnujemy siebie, trzeba to wariactwo zatrzymać i wyznaczyć mu stosowne granice, zanim będzie za późno