Krytyczna sytuacja w szpitalu w Rybniku. Lekarze grożą odejściem z pracy

28 Lutego 2018, 9:14

Zarząd Krajowy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy otrzymał alarmistyczny list od lekarzy zatrudnionych w szpitalu dla nerwowo i psychicznie chorych w Rybniku. Lekarze informują o krytycznej sytuacji panującej w tym szpitalu.

Przyczyną kryzysu w szpitalu w Rybniku jest ekstremalnie niska liczba dyżurnych lekarzy – na jednego lekarza dyżurnego przypada prawie 500 pacjentów.

Brakuje lekarzy

Medycy wskazują też na zbyt małą ilość zatrudnionych w ogóle lekarzy w szpitalu, co powoduje przeciążenie pracą i stwarza niebezpieczeństwo zaniedbania chorych ( w oddziałach przyjęciowych lekarze prowadzą nawet do 20 pacjentów), powoduje to również zamykanie oddziałów i brak miejsc dla kolejnych chorych.

Dzielenie etatów

Inną przyczyną kłopotów jest dzielenie zatrudnienia lekarzy (dzielenie etatów) pomiędzy różnymi oddziałami, co uniemożliwia rzetelne wypełniania obowiązków, a chorych pozbawia ciągłości opieki przez jednego lekarza oraz ograniczenie zatrudnienia ratowników medycznych, którzy – z jednej strony – są personelem wyspecjalizowanym w procedurach ratunkowych, z drugiej – wyszkolonym do bezpiecznego przeprowadzania procedury unieruchamiania pacjenta, zabezpieczając pacjentów i personel w trakcie licznych i nagłych sytuacji kryzysowych, stwarza to realne niebezpieczeństwo tak dla chorych, jak i personelu medycznego.

Dyrekcja nie zapewnia odpowiednich warunków pracy

Lekarze z Rybnika wskazują też na niewywiązywanie się dyrekcji szpitala z obowiązku zapewnienia właściwych warunków pracy umożliwiających wykonywanie jej w sposób bezpieczny, przestarzały sprzęt medyczny zwłaszcza na Izbie przyjęć, co – w oczywisty sposób – utrudnia pracę o odpowiednią diagnostykę, stwarzając zagrożenie dla chorych oraz niskie wynagrodzenia lekarzy psychiatrów – niższe nawet niż lekarzy specjalizujących się.    

Lekarze grożą odejściem

Lekarze zwracali uwagę dyrekcji szpitala na powyższe nieprawidłowości wiele razy, domagając się odpowiednich działań naprawczych -  jak dotąd bez skutku.  Lekarze ostrzegają, że brak odpowiedniej reakcji dyrekcji szpitala w najbliższym czasie spowoduje, że zostaną oni zmuszeni do złożenia wypowiedzeń z pracy, bo dalsza praca w takich warunkach stanowi zagrożenie dla nich i dla ich pacjentów.

 

AS

Źródło: OZZL

Polecamy także:

 

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

2 komentarze

czorno Piątek, 02 Marca 2018, 23:56
a o sanitariuszach nikt nic nie mówi zawsze mówili że za nas na bramie wisi 100 osób chętnych ale jakoś nie ma kto pracować jak się idzie na chorobowe to jesteś czarną owcą ale my jesteśmy tylko ludzmi niech rodziny chorych się modlą żeby nie zamknli szpitala bo wiedzą jak ciężkie jest życie z chorym
x Środa, 28 Lutego 2018, 16:02
W WSN Lubliniec sytuacja wygląda jeszcze gorzej, są Oddziały, gdzie 1 lekarz prowadzi 60 pacjetów. Nierzadko w przypadku, gdy ktoś z lekarzy zachoruje 1 lekarz prowadzi 2 60 łóżkowe oddziały.