K.Bukiel o debacie Wspólnie dla zdrowia: kręcenie bicza z piasku albo dyskutowanie o niczym

19 Czerwca 2018, 10:31 Bukiel

O kręceniu bicza z piasku albo dyskutowaniu o niczym - tak zatytułował swój komentarz podsumowujący pierwszą debatę Wspólnie dla zdrowia przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel. Według niego, pierwsza z cyklu konferencji dotyczyła pozornych problemów.

- Jesteśmy już po pierwszej „merytorycznej” dyskusji w ramach debaty „Wspólnie dla zdrowia”, która ma wypracować kierunki zmian w lecznictwie na najbliższych kilkadziesiąt lat. Czytając sprawozdania z tej dyskusji oraz wypowiedzi ekspertów z nią związane, sam nie wiem czy mam się śmiać czy płakać. Do śmiechu skłaniałaby treść dyskusji i wnioski z niej wyciągane, do płaczu – fakt, że skutki tej debaty (jeśli nadal będzie prowadzona w podobny sposób) mogą być bardzo niekorzystne dla polskich pacjentów - ocenił K.Bukiel.

Jak podkreślił, główne wnioski z debaty, że system powinien być pacjentocentryczny a leczenie kompleksowe, są oczywiste i realizowane już od dawna.

- ....dlaczego zatem trzeba aż zwoływać wielką narodową debatę aby usłyszeć od najlepszych ekspertów, że system ochrony zdrowia powinien być „pacjentocentryczny”, a usługi zdrowotne – kompleksowe? Jest to możliwe tylko dlatego, że wcześniej ci sami eksperci zawyrokowali, a politycy chętnie to podchwycili, że w służbie zdrowia trzeba zrezygnować z mechanizmów rynkowych i zastąpić je czymś innym - skomentował K.Bukiel.

W poszukiwaniu... innego

Według niego, cały wysiłek ekspercki idzie teraz w poszukiwanie tego „czegoś innego”. - Rezygnując z tego, co najlepiej zapewnia efektywność, najwyższą jakość, dbałość o klienta (pacjenta) – poszukuje się jakichś substytutów, o których z góry wiadomo, że nie spełnią swojej roli i oczekiwań w nich pokładanych. Jest to więc typowe „kręcenie bicza z piasku”. Podobną sytuację mieliśmy w okresie PRL, kiedy to mechanizmy rynkowe i własność prywatną w gospodarce odrzucono z powodów ideologicznych i próbowano je zastąpić: działaniem „dla misji”, „socjalistycznym współzawodnictwem pracy”, systemem DO-RO albo hasłami typu: „pracując dla kraju, pracujesz dla siebie”. Wiemy jaki był rezultat - wskazuje K. Bukiel.

Pozostają problemy do rozwiązania

Wymienił problemy, które powinny być przedmiotem debaty:
- co robić aby środków publicznych na finansowanie lecznictwa było jak najwięcej,
- ile tych środków możemy w naszym kraju przeznaczyć?
- w jaki sposób pozyskiwać te środki – czy w formie składki zdrowotnej czy z powszechnych podatków, a może w inny jeszcze sposób i jak to szczegółowo rozwiązać?
- co zrobić, gdy ilość środków publicznych jest zbyt mała aby zapewnić wszystkim potrzebującym odpowiednią pomoc medyczną – „bezkolejkowo”?
- co zrobić aby korzystanie z usług publicznej ochrony zdrowia nie było nadużywane, nie tylko przez pacjentów ale również przez świadczeniodawców działających „dla zysku” i „mnożących” niepotrzebne świadczenia?
- w których miejscach należy zrezygnować z mechanizmów rynkowych ( i czym je zastąpić) bo nie są one przydatne ani korzystne np. w szpitalach, które mają – z natury rzeczy – pozycję monopolistyczną? (nawet najwięksi zwolennicy wolnego rynku wiedzą, że są takie miejsca również w innych dziedzinach np. są to wodociągi, dla których koszty prowadzenia konkurencyjnej działalności są wyższe niż ewentualne korzyści wynikające z konkurencji).

- Podobnych problemów jest zapewne więcej (zwłaszcza jeśli chodzi o szczegółowe rozwiązania). Szkoda zatem aby wybitni eksperci tracili siły i środki oraz czas na problemy pozorne jak to się dzieje dotąd - ocenił K.Bukiel.

Dodał, że z niepokojem oczekiwać będzie na ustalenia i wyniki kolejnych dyskusji Wspólnie dla zdrowia. - Oby się nie okazało, że ich jedynymi ustaleniami będzie, że lepiej jest leczyć taniej niż drożej oraz lepiej skutecznie niż nieskutecznie - podkreślił.

AK

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz