Tych pacjentów nie obsługujemy?

10 Sierpnia 2018, 11:05 lekarz- komputer- laptop- internet- e-zdrowie

Kultowy tekst z filmu Stanisława Barei "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" może już wkrótce znaleźć zastosowanie w lekarskich gabinetach – oczywiście z przymrużeniem oka. Zamiast zdjęć pacjentów w poszczególnych gabinetach, lekarze będą mogli skorzystać z w serwisu zawierającego informacje na temat niesolidnych pacjentów.

 

Zdaniem lekarzy z roku na rok rośnie liczba pacjentów, którzy pomimo umówienia się na wizytę do lekarza nie stawiają się w jego gabinecie. Odpowiedzią na narastającą w środowisku frustrację może okazać się uruchomiony niedawno serwis internetowy stanowiący bazę telefonów pacjentów, którzy pomimo umówienia się na wizytę nie pojawiają się lekarskich gabinetach.

Tracą prywatni i NFZ

Zdaniem pomysłodawców internetowej bazy niesolidnych pacjentów – pacjenci rezerwujący wizyty i ostatecznie niezgłaszający się do placówek medycznych generują wielomilionowe straty- zarówno w sektorze prywatnym, jak również w publicznej służbie zdrowia. Dodatkowo zjawisko to zaczyna przybierać na sile - według badań przeprowadzonych przez portal Dentysta.eu aż 13 proc. Polaków leczących się prywatnie przyznaje, że zdarza im się nie przychodzić na umówione wizyty bez chociażby telefonicznego uprzedzenia lekarza. Wśród wskazywanych powodów najczęściej pojawiają się argumenty dotyczące zapominalstwa, zapracowania, po umawianie wizyt w kilku placówkach jednocześnie. Nie lepiej sytuacja wygląda w placówkach mających kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia – w tych odsetek chorych ignorujących termin wcześniej zaplanowanej wizyty sięga nawet 22 proc.

– Niesolidni pacjenci generują dziś w skali roku wielomilionowe straty w całym systemie opieki zdrowotnej. Tracą prywatne gabinety i publiczne przychodnie.  Tracą także sami chorzy, bo pacjenci-widma blokują często dostęp do świadczeń, rezygnując z nich dopiero w ostatniej chwili. Doprowadza to do patologicznej sytuacji, w której osoba ciężko chora, wymagająca szybkiej pomocy lub specjalistycznego badania diagnostycznego, czekać musi w sztucznie napędzonej kolejce nawet kilka miesięcy  – mówi lek. dent. Marcin Krufczyk , pomysłodawca serwisu.

„Czarna lista” pacjentów

Rozwiązaniem problemu nierzetelnych pacjentów może okazać się baza internetowa, do której dane będą mogli wpisywać sami lekarze. A zdaniem pomysłodawców serwis będzie w głównej mierze  narzędziem dyscypliny i rozwiązaniem pozwalającym na weryfikację pacjenta umawiającego się na wizytę.

– Jeśli nasz numer trafi na listę, każdy lekarz w Polsce będzie mógł się dowiedzieć o tym, że umawiamy się i nie przychodzimy na wizytę. Co więcej, jeśli numer kilka razy zostanie wprowadzony przez różnych lekarzy, system także to odnotuje. Będzie to wskazówka dla placówki, aby koniecznie tego pacjenta przypilnować i potwierdzić z nim wizytę np. dzień przed  – mówi Marcin Krufczyk.

Numer do bazy wpisywać będzie mógł lekarz po wcześniejszej rejestracji w serwisie wymagającej podania numeru PWZ. Natomiast osobom postronnym udostępniany będzie  jedynie numer telefonu, przy czym ostatnia jego cyfra będzie niewidoczna.

- Z narzędzia będą mogli korzystać zarówno lekarze, ale także recepcje umawiające pacjenta. Szybkie wpisanie numeru do wyszukiwarki dostarczy placówce informacji o pacjencie, da także wskazówkę, jak postępować z chorym rejestrując go na wizytę – wyjaśnia pomysłodawca projektu

Kto najbardziej niesolidny?

W ocenie lekarzy w gronie najbardziej niesolidnych pacjentów znajdują się przede wszystkim osoby mające pomiędzy 19 a 25 lat. Stanowią one dziś aż  38 proc. pacjentów unikających umówionych wizyt. Natomiast drugą grupą są pacjenci w wieku 40-60 lat (24 proc.), a także grupa mająca 26-39 lat (23 proc.). Najbardziej sumiennymi są natomiast pacjenci powyżej 70 roku życia- co ciekawe w tej grupie nikt nie rezygnuje z wizyt bez poinformowania placówki.

Problemem, na który wskazują lekarze jest również nagminne spóźnialstwo. Okazuje się bowiem, że na czas do lekarza nie stawia się nawet co czwarty Polak (23 proc.). Niestety nie weszło nam w krew informowanie o ewentualnym spóźnieniu – robi tak aż 37 proc. Aż 77 proc. osób spóźniających się przychodzi do lekarza do 15 minut po umówionej godzinie.

Co ciekawe, nieodwołanie wizyty u lekarza nie budzi poczucia wstydu, a  57 proc. pacjentów deklaruje, że ponownie umówiłoby się do tej samej placówki, natomiast ponownego kontaktu z tym samym ośrodkiem nie chciałoby mieć 21 proc. - wynika z ankiety Dentysta.eu. 

- Pacjenci nie zdają sobie sprawy z tego, że nawet jedna nieodwołana wizyta, to strata dla lekarza, a także innych pacjentów. Tymczasem zdarzają się dni, że na 10 zaplanowanych pacjentów, stawia się tylko 6 – podsumowuje Marcin Krufczyk.

AM

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

jola Piątek, 10 Sierpnia 2018, 11:54
A lista pacjentów wymuszających nienależne świadczenia i zwolnienia też może powstać?