Palący problem pracodawców. Kilkuminutowe przerwy na papierosa przynoszą miliardowe straty dla państwa

03 Września 2018, 11:36 paczka papierosów nikotyna tytoń

Co czwarty polak w wieku produkcyjnym przyznaje się do nałogowego palenia. Od 2012 r.  w wyniku poniesionych kosztów efektywności z tytułu chorób odtytoniowych Polska straciła 57 mld zł. W zestawieniu kosztowym warto sobie zadać pytanie czy palenie jest indywidualną sprawą obywatela czy pracownika?

 

Kilkuminutowe przerwy na papierosa dają łącznie kilkadziesiąt minut w ciągu 8-mio godzinnego trybu pracy, co w skali roku oznacza, że palący pracownik przeznacza nawet 22 dni potencjalnych dni pracy na „dymkowe przerwy”.

Ponadto osoby palące zdecydowanie częściej biorą dodatkowe dni wolne z powodu chorób płucnych.  Dodatkowo osoba wypalająca już od 1 do 5 papierosów dziennie jest o 50 proc. bardziej narażona na możliwość zawału serca czy udaru mózgu. Dodatkowe zwolnienia lekarskie, czas na rehabilitacje to także koszt dla Państwa i przedsiębiorcy.   

Skoro -palenie ma wpływ na wykonywane przez pracownika obowiązki służbowe co przekłada się na efekty w pracy, zatem ma ono negatywny wpływ na działanie firmy – przekonuje Prezydent organizacji Pracodawców RP, dr. Andrzej Malinowski. - Palący nie powinni być uprzywilejowani w miejscu pracy. Pracodawcy mają wolność do podejmowania decyzji, czy takie przerwy powinny być płatne czy też nie – mówi.

Jak kwestie palenia przez pracowników widza pracodawcy?

Kwestie palących pracowników postanowili zbadać naukowcy z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego poprzez badanie CATI, którym podjęto 2,5 tys osób. Badano małe i średnie przedsiębiorstwa. Wyniki badań podczas konferencji przedstawił dr. Łukasz Balwicki z GUM.

Z badań wynika, że pracodawcy znają obowiązujące przepisy dot. palenia w miejscu pracy. Jednak 1/5 respondentów przyznała się, że nie ma pojęcia o obowiązujących przepisach prawa pracy w tym zakresie.

55 proc. przedsiębiorców przyznało, że palenie to osobista sprawa każdego pracownika. Na pytanie czy zakład powinien zapewnić dogodne warunki palenia tytoniu dla pracowników pracodawcy równo opowiedzieli się po dwóch stronach ok. 50 proc. na tak i ok 50 proc. na nie. Jednocześnie jedynie 30 proc. pracodawców uważa, że palenie pozytywnie wpływa na efektywność pracownika, gdzie ponad 51 proc. była innego zdania.

Prawie 60 proc. pracodawców zgadza się również ze stwierdzeniem, że niepalący pracownicy mają mniej przerw w pracy. Ponad 50 proc. pracodawców zgadza się także ze stwierdzeniem, że palacze przynoszą straty ekonomiczne dla firm. Tak samo ponad połowa respondentów uważa, że palenie tytoniu psuje wizerunek firmy. 50 proc. odpowiadających uważa, że zakład pracy powinien pomóc pracownikom w rzuceniu palenia, odmienne zdanie deklaruje mniej niż 40 proc. przepytanych pracodawców.  Świadomość o szkodliwości palenia jest jednak wysoka wśród naszego społeczeństwa o czym świadczy fakt, że 90 proc. pracodawców stwierdziło, że zakład pracy powinien chronić osoby niepalące przed biernym wdychaniem szkodliwych substancji.

Jak pracodawca może ograniczyć straty ponoszone przez osoby palące?

- Wachlarz środków jest bardzo szeroki. Pracodawca może podjąć konfrontację ze środowiskiem palących pracowników poprzez prowadzić ewidencję, zakazy, obostrzenia. Doświadczenia życiowe jednak pokazują, że podjęcie tego typu działań może nie przynieść oczekiwanych rezultatów – mówił podczas debaty „Czy stać nas na palenie w pracy”, dr. Andrzej Malinowski z Pracodawców RP.

Eksperci wskazywali, że zdecydowanie skuteczniejszą metodą od wprowadzanych zakazów okazuje się system zachęt. Osoby nie oddające się w trakcie pracy nałogom – w tym palenia – powinny być nagradzane. Koszt takiego rozwiązania kosztuje pracodawcę zdecydowanie mniej niż zmniejszona efektywność pracy z powodu nałogu.

- Rozwiązaniem też mogą być alternatywne rozwiązania oferowane dla palaczy, które nie opierają się na spalaniu tytoniu, ograniczają wyjścia z miejsc pracy i pozbywają się smrodu papierosowego – przekonywał dr. Andrzej Malinowski.

Jak z palącymi radzą sobie w Wielkiej Brytanii?

Poprzez podjęte przez działania WB stoi na czele Europejskich krajów w walce z nałogiem tytoniowym. Obecnie liczba zgonów z powodu nałogu tytoniowego jest podobna do liczby zgonów w Polsce. Trzeba jednak zaznaczyć, że mówimy o kraju o blisko dwukrotnie większej liczbie populacji. O tym jak z nałogiem walczy się w Wielkiej Brytanii opowiadali goście konferencji z Public Health England, Rossana O`Connor oraz Martyn Willmore.

Wlk. Brytania od 2000 r. świadczy swoim obywatelom nieodpłatne usługi mające na celu pomoc w walce z uzależnieniem. Największą skutecznością cechuje się grupy wsparcia lub indywidualne spotkania ze specjalistą z dodatkowym wykorzystaniem farmakoterapii. Szanse na rzucenie z taką metodą terapii zwiększają się od 200 do 300 proc.

W walce z nałogiem nikotynowym wykorzystuje się również e-papierosy. Niedoceniona do tej pory formy walki z nałogiem w Polsce, do tej pory pomogła blisko 1,5 mln mieszkańcom wysp w walce z nałogiem. Eksperci zapewniali, że dzięki restrykcyjnemu prawu dot. e-papierosów, bardzo niewielki procent młodych osób, które wcześniej nie paliły decyduje się rozpoczęcie przygody z „dymkiem” za pomocą urządzeń do „vapowania”.

 JK

Polecamy również:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz