M.Czech: w dokumencie Polityka Lekowa Państwa wprowadziliśmy harmonogram prac legislacyjnych

24 Września 2018, 14:51

Wiceminister zdrowia Marcin Czech poinformował podczas poniedziałkowej debaty Polityki Zdrowotnej, że w dokumencie Polityka Lekowa wśród głównych zmian pojawił się harmonogram prac legislacyjnych. Znowelizowana ma zostać ustawa refundacyjna oraz ustawa o zawodzie farmaceuty.

Jak mówił podczas debaty o roli programów lekowych w polityce lekowej wiceminister Marcin Czech, było ponad 90 wersji dokumentu Polityka Lekowa, zanim w ubiegłym tygodniu przyjął go rząd. Uwagi do dokumentu zgłaszały głównie inne ministerstwa i publiczne organizacje.

- Co jest nowego? Został wprowadzony harmonogram prac legislacyjnych, ponieważ będziemy się starali od razu usiąść do zmian legislacyjnych. Będziemy starali się dokonać zmian w ustawie refundacyjnej oraz ustawie o zawodzie farmaceuty, nakierować na większą aktywizację farmaceutów, która ma zmierzać do wprowadzenia opieki farmaceutycznej na szeroką skalę – mówił M. Czech.

Jak dodał, przybyła także cześć dotycząca finansowania.  Wiceminister poinformował, że pojawiały się postulaty o przygotowanie oceny skutków regulacji, jednak ciężko opisać je w przypadku tak wieloaspektowego dokumentu. Zwrócił uwagę, że trudno przewidzieć sytuację epidemiologiczną, działania AOTMiT, a więc też skutki regulacji.

Wiceminister pytany o zmiany dotyczące programów lekowych zapewniał, że w resorcie zdrowia  toczą się prace nakierowane na rozszerzanie dostępu do programów lekowych dla pacjentów. Jednocześnie zastrzegł, że brane pod uwagę będą tu efekty leczenia. Podał przykład finansowania leczenia pacjentów z WZW typu C.  - Wygrywamy z nim (wirusem) po 12 tygodniach leczenia. O tak skutecznych terapiach marzymy - dodał.

- Jesteśmy zainteresowani tym, aby rozszerzać opcje terapeutyczne dla pacjentów. Toczą się prace, aby rozszerzyć listę refundacyjną dodając kolejne leki do programów lekowych – zapewnił. - Nasze praktyczne decyzje będą odpowiadały priorytetom zawartym w dokumencie Polityka Lekowa Państwa - dodał.

Wiceminister mówił także o potrzebie większego wykorzystania rejestrów i z monitorowania programów lekowych. - Chciałbym widzieć instrumenty dzielenia ryzyka oparte na efektach leczenia. Dojdziemy do stosowania tego typu narzędzi - stwierdził. - Nie można zapominać o rejestrach, które pozwalają monitorować skuteczność leczenia i profil bezpieczeństwa leków - dodał.

Co z programami lekowymi dla pacjentów chorych na SM?

Prof. Adam Stępień, kierownik kliniki neurologicznej Wojskowego Instytutu Medycznego podkreślał, że w ostatnich latach w leczeniu stwardnienia rozsianego (SM) w ramach programów lekowych dokonał się ogromny postęp. Jak dodał, choroba jest bardzo różnorodna o różnym przebiegu, jednak najbardziej skuteczne jest rozpoczęcie leczenia u pacjentów we wczesnej fazie choroby, zaś opóźnione leczenie niestety skutkuje mniejszą skutecznością kliniczną, szybszym postępem niepełnosprawności i większymi kosztami dla systemu.

- Programy lekowe bardzo usystematyzowały leczenie SM. Gdy zaczynaliśmy w 2004 r. było dostępnych kilka preparatów, a dziś jest ich kilkanaście. Jest wyższa skuteczność leczenia obecnie stosowanych leków – ocenił prof. A. Stępień. Dodał, że na początku roku w ramach programów lekowych leczonych było ok. 11,5 tys. osób z SM. Problemem jest Mamy ograniczony dostęp do nowych terapii, jak i do ośrodków leczących lekami II linii

- Możemy skrócić czas trwania rzutu choroby, zredukować liczbę rzutów, zredukować postęp niepełnosprawności, poprawić jakość życia, wydłużyć czas aktywności zawodowej chorych, ale nie możemy pacjentów wyleczyć - mówił.

Jak wskazywał prof. Stępień powinien zostać skrócony czas oczekiwania na leczenie, powinna być większa elastyczność doboru leków i decyzji lekarzy, większa dostępność pacjentów do nowoczesnych leków, szczególnie w II linii, które na długi okres hamują postęp choroby.

Trudności z leczeniem SM w II linii

W ocenie prof. Stępnia, programy lekowe I linii są dość dobrze dostępne. Jak podkreślał, niestety lekami II linii leczonych jest zaledwie ponad 700 pacjentów. – Mamy ograniczony dostęp do nowych terapii, jak i do ośrodków leczących lekami II linii - mówił.

- Są pacjenci, którzy po jednym z leków przez nawet kilkanaście lat nie mają aktywności choroby. Decyzja o tym, które leczenie zarekomendować pacjentowi powinna być podejmowana wcześniej, gdy pacjent jest w niskim stopniu niepełnosprawności. - Szybkie i skutecznie leczenie pacjenta przynosi korzyści nie tylko pacjentowi, ale także duże korzyści społeczne oraz dla systemu ochrony zdrowia - zaznaczył.

Jak wskazywał prof. Stępień powinien zostać skrócony czas oczekiwania na leczenie, powinna być większa elastyczność doboru leków i decyzji lekarzy, większa dostępność pacjentów do nowoczesnych leków, szczególnie w II linii, które na długi okres hamują postęp choroby.

Także Tomasz Połeć, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego ocenił, że w ostatnich latach dostępność do różnych terapii ogromnie się zwiększyła, zmienił się stosunek do chorych. - Nie mówimy czy leczyć, ale jak leczyć - dodał. Również wskazywał na potrzebę większej możliwości decydowania przez lekarza o tym, jaki lek zastosować, a także złagodzenia kryteriów wejścia do programu. - W AOTMiT są obecnie analizowane trzy nowe substancje, to są przełomowe sprawy - podkreślił. 

A co z leczeniem reumatoidalnego zapalenia stawów?

Prof. Brygida Kwiatkowska, Zastępca Dyrektora ds. Klinicznych z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie przypomniała, że w ramach programów lekowych na reumatoidalne zapalenie stawów leczonych jest ok. 3 tys. chorych. - Do programu lekowego powinni wejść pacjenci po 8 miesiącach nieskutecznego leczenia, a wchodzą po kilku latach. Problemem w programie są koszty, dostępność nowych nowych technologii i indywidualne podejście do pacjenta, ostre kryteria włączenia do programu - wskazywała. - Gdyby była możliwość indywidualnego podejścia można by wcześniej włączać pacjentów do programu i skuteczniej leczyć - podkreślała.

Sprawozdawczość, nieregularne finansowanie i brak komunikacji bolączką systemu

Z kolei Agnieszka Kujawska-Misiąg, Dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie zwróciła uwagę, że problemem jest przepływ informacji dotyczący porozumień MZ z firmami co do cen leków, co skutkuje cofaniem faktur i wydłużeniem procedury rozliczania programów lekowych. Według niej, usprawnienia wymaga system sprawozdawczości, ponieważ obecnie nie można wykorzystać systemów szpitala i trzeba ręcznie wprowadzać dane do systemu NFZ.

- Największą bolączką jest nieregularny dopływ pieniędzy, np. na pierwsze trzy kwartały otrzymaliśmy po 2 mln, a na IV – 40 mln zł. Wymaga to wzmocnienia zespołu w IV kwartale, aby wykorzystać te środki - mówiła.

Mecenas Marcin Pieklak z Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka również wskazywał na potrzebę rozszerzenia programów i złagodzenia kryteriów kwalifikacji. Jak mówił, warto dyskutować o przejrzystości decyzji i podkreślał znaczącą rolę AOTMiT w tym zakresie. Według niego, dobrze że polityka lekowa odnosi się do efektów leczenia, ponieważ aby wykorzystać jak najlepiej ograniczone środki, trzeba wiedzieć co leczymy efektywnie.

Natomiast Joanna Parkitna,  p.o. dyrektor Wydziału Oceny Technologii AOTMiT zwracała uwagę, że utrudnieniem jest prawo firm farmaceutycznych do zatajenia pewnych informacji, w efekcie czego niektóre firmy zaczerniają 90 proc. dokumentu. Według niej, pracę przy ocenie programów lekowych utrudnia także dostęp do specjalistów, ponieważ ustawa nie przewiduje wynagrodzenia za te opinie. Według niej, potrzebne jest także wydłużenie czasu na ocenę propozycji programu z 60 do 90 dni.

AK, BPO

Fotorelacja z debaty "Rola programów lekowych w Polityce Lekowej"

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz