MZ: Rekordowe pensje w nowej agencji. Wyższe niż szefa NFZ, NBP czy premiera

03 Października 2018, 9:29 pieniądze

MZ chce by dla tworzonej przez siebie Agencji Badań Medycznych zrobić wyłom w płacach szefów wszystkich agencji i instytutów w kraju i wpisać rekordowo wysokie pensje - jakich dotychczas nikt nie miał. Prezes i zastępcy, wybierani bez konkursu, mają zarabiać nawet po ok. 569 tys. zł rocznie, czyli więcej niż premier i prezydent razem wzięci. Pensja dla księgowej może wynieść ponad 340 tys. zł rocznie, czyli więcej niż prezesa NFZ. Pieniądze na to będą pochodzić ze składek na ubezpieczenie zdrowotne. 

Przedstawiciele innych resortów i eksperci nie dowierzają, że takie zapisy mogły przejść przez ministerialnych prawników, pojawiają się nieprzychylne komentarze, że to tworzenie posad "dla swoich". Wczytaliśmy się w zapisy projektu ustawy o Agencji Badań Medycznych, która wywołała lawinę nieprzychylnych komentarzy na rynku.

Nawet wśród osób związanych z rządem i PiS padają w prywatnych rozmowach ostre stwierdzenia jak "prywata", "mydlenie oczu i dublowanie zadań", "propaganda". Niektórzy twierdzą, że to rachunek jaki wystawia Łukasz Szumowski za to, że zgodził się zostać ministrem. Ale publicznie ci sami rozmówcy nie chcą zabierać głosu. Z naszych informacji wynika, że projekt spowodował też napięcia międzyresortowe, choć na stronach Rządowego Centrum Legislacji nie ma jeszcze do niego uwag, i nie jest pewne czy zostaną ostatecznie oficjalnie zgłoszone. Stąd pomysł na bardziej wnikliwą analizę projektu, który opisywaliśmy już na naszych stronach i porównanie ABM z innymi instytucjami.

Pieniądze na Agencję uszczuplą środki na leczenie, a część trafi do biznesu

Głównym przychodem Agencji, zwłaszcza na początku, ma być odpis 0,3 proc. pieniędzy trafiających do NFZ, czyli kilkaset milionów złotych. Mają trafić nie tylko na badania naukowe, ale też do firm prowadzących różne badania i to nie wszystkim się podoba. Oprócz badań naukowych, dzięki którym mamy np. efektywniej wydawać pieniądze na leczenie, Agencja ma zlecać - i to bez ogłaszania konkursów - badania dotyczące zarządzania, rozwoju i optymalizacji ochrony zdrowia. Budzi to sporo negatywnych emocji i osoby recenzujące ustawę wskazują już potencjalnych beneficjentów tej ustawy. ABM będzie też mogła tworzyć spółki. 

 

Brak konkursów na stanowiska, niższe wymogi dla kandydatów

1. Prezes Agencji zostanie wybrany przez MZ i dostanie stanowisko aż na 6 lat. I to bez ogłaszania konkursu - bo o konkursie w projekcie nie ma mowy (bez konkursu nie można zaś normalnie zostać nawet szefem szpitala publicznego, czy szeregowym urzędnikiem MZ). Uprzedzając pytania - dyrektorzy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju czy Narodowego Centrum Nauki nie są zwolnieni z konkursów.

2. Prezes będzie miał nawet do trzech zastępców - też wybranych bez konkursu, ale przez samego prezesa, a nie ministra.

3. Kwalifikacje jakich wymaga się od kierownictwa ABM są dość skromne w porównaniu z tymi, jakie stawia się w innych instytucjach. Dla prezesa wystarczy doktorat z medycyny - co spotyka się z komentarzami, że pierwszym szefem instytucji zostanie pełnomocnik do jej powołania, który już został powołany. W NCBiR i NCN są o wiele wyższe wymogi. Wpisano, że prezes ma mieć też doświadczenie, ale nie określono ile lat tego doświadczenia. Wiceprezesem może być magister. Wymagany okres doświadczenia - co najmniej 5-letnie w sektorze gospodarczym, finansowym lub w administracji publicznej, wpisano tylko przypadku zastępcy Prezesa do spraw finansowania badań. Stopień doktora i do tego prawo wykonywania zawodu lekarza ma mieć tylko zastępca Prezesa do spraw badań. Zajrzeliśmy więc do ustawy o NCBiR. Wpisano w niej, że kandydat na dyrektora poza tytułem przynajmniej doktora musi posiadać też co najmniej 5-letnie doświadczenie w kierowaniu zespołami pracowniczymi oraz w sektorze badawczo-rozwojowym, gospodarczym lub finansowym - Ustawa z dnia 30 kwietnia 2010 r. o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju (Dz.U. z 2017 r. poz. 1447, ze zm.).

Kadencja w NCBiR i wielu innych takich instytucjach trwa cztery lata, a nie sześć jak planowane jest w ABM.

 

Pensje wyższe od premiera

Kolejne sporne kwestie to wynagrodzenia nieprzystające zdaniem innych resortów do budżetowej rzeczywistości.

1. Zarówno prezes ABM, jak i jego zastępcy, mają zarabiać dziesięciokrotność miesięcznego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw (bez nagród). Biorąc pod uwagę, że w IV kwartale 2017 r. według GUS chodziło o kwotę ok. 4,74 tys. zł, zarobki prezesa i jego zastępców w tym roku wyniosłyby blisko 47,4 tys. zł miesięcznie "na głowę". To 569 tys. zł rocznie, które należy przemnożyć przez cztery osoby.

Przy tym jak sprawdziliśmy w ogóle ustawa o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi zgodnie z aktem jednolitym z czerwca tego roku przewiduje, że pensja nie powinna przekraczać "dla osób zatrudnionych w podmiotach, o których mowa w art. 1 pkt 8–10: a) utworzonych lub nadzorowanych przez ministra lub centralny organ administracji rządowej – sześciokrotności" średniej. Przy tym wspomniany pkt 8 dotyczy agencji państwowych, bez względu na ich formę organizacyjno-prawną, a punkt 9 - instytutów badawczych lub podmiotów, do których stosuje się odpowiednio przepisy o instytutach badawczych. Jak wynika np. z raportów NIK, szefowie NCBiR mieli niższe niż górny limit.

I tu nie lada zdziwienie. W projekcie ustawy MZ wpisano pod koniec zmianę w ustawie regulującej płace we wszystkich tych podmiotach i... we wspomnianej ustawie o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi dopisanie, że prezes w ABM dla kierowniczych stanowisk będzie nie sześciokrotność, a dziesięciokrotność. 

2. Księgowa Agencji ma zarabiać sześć średnich płac - co też wymaga zmiany ustawy o wynagrodzeniu osób kierujących. W tym roku  byłoby to 28,4 tys. zł miesięcznie i 341 tys. zł w skali roku. Więcej niż ma... minister finansów, czy szef NFZ. 

3. Zarobki pracowników, jak już informowaliśmy, przewidziano na poziomie 12 tys. zł miesięcznie, prawie dwa razy tyle co urzędników w MZ. W ABM ma ich być docelowo 100. 

Co ważne, mimo wysokich zarobków prezes oraz jego zastępcy zgodnie z zapisami w projekcie ustawy będą mogli za zgodą ministra lub prezesa (w przypadku wiceprezesów) podejmować dodatkowe zatrudnienie na stanowisku dydaktycznym, naukowo-dydaktycznym lub naukowym lub związanym z wykonywaniem zawodu lekarza. 

Dla porównania: wynagrodzenie zasadnicze premiera to 11 tys. zł brutto (kwota bazowa pomnożona przez 6,2). Do tej kwoty doliczane są np. dodatek funkcyjny (3,6 tys. zł) czy stażowy, który może sięgać nawet 20 proc. wynagrodzenia zasadniczego. Ten sam mnożnik co premiera, zgodnie z rozporządzeniem Prezydenta RP obowiązuje prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Zasadnicza pensja prezydenta RP to 12,4 tys. zł brutto (siedmiokrotność kwoty bazowej) plus dodatek funkcyjny wynoszący 5,3 tys. zł oraz dodatek za wysługę lat. 

Ustawa ma wejść w życie 14 dni od ogłoszenia, w ciągu kolejnych 14 dni minister zdrowia po prostu powołuje pierwszego Prezesa Agencji. Biorąc pod uwagę ile trwa sprawdzanie m.in. przez specsłużby osób, które wygrywają konkursy chociażby na szefa GIF i podobne stanowiska, to bardzo krótki termin. 

Kilka luźnych uwag na koniec

Przy okazji przypomnieć można debatę o KOWAL. Niektórzy uważali, że to jeden z ówczesnych wiceministrów tworzy dla siebie przyszłą posadę. Ale KOWAL powstać musiał zgodnie z unijnymi regulacjami, złożyli się na niego uczestnicy rynku - m.in. firmy farmaceutyczne i aptekarze, szefa wyłoniono w konkursie. 

Pomysł z powołaniem ABM także ma swoje uzasadnienie. I z tym jak MZ uzasadnia swój pomysł w wielu obszarach można się zgodzić. Jednak zapisy projektu są faktycznie zaskakujące i trudno było się chyba spodziewać, że w innych ministerstwach się w nie nie wczytają. Oficjalnie na stronie RCL żadnych uwag jeszcze nie opublikowano i bardzo jesteśmy ciekawi co się w nich ostatecznie znajdzie. Czy inne ministerstwa otwarcie wytkną wady w projekcie, które nieoficjalnie wskazują? Zobaczymy. Ciekawi też reakcja MZ - czy uzwględni poprawki i instytucja powstanie na innych warunkach niż planowano?

Wśród uwag co do koncepcji ABM trzeba też wskazać finansowanie z NFZ. Nie byłoby w tym nic aż dziwnego gdyby Fundusz miał pieniądze na leczenie Polaków. Ale niezależnie od tego ile słyszymy o znacznie lepszym niż planowano spływie składki, twarde dane ze sprawozdań wskazują m.in. na rosnące kolejki, mniejszą liczbę wykonanych świadczeń rok do roku. Eksperci i pacjenci mówią o barierach np. w realizacji programów lekowych, szpitale o zaległych płatnościach. Opóźnia się wdrożenie kolejnych pilotaży np. opieki koordynowanej. 

Zaś jeśli o płace w ABM chodzi problem jest szerszy i może warto byłoby go przedyskutować, zamiast ręcznie sterować. Otóż zarobki w instytucjach związanych z ochroną zdrowia są niskie. W Sanepidzie ludzie po studiach i z odpowiedzialną pracę zarabiają znacznie mniej niż np. kurierzy. W MZ niskie płace i presja wynikająca m.in. z braków kadrowych powoduje, że gdy udaje się zrekrutować pracowników, część zdobywa wiedzę, doświadczenie i kontakty i po paru latach zasila kancelarie prawne, doradcze, firmy farmaceutyczne i sprzętowe. Co zrobić gdy nie ma pieniędzy na duże podwyżki dla wszystkich? Czy wyciągać przed szereg wybrane instytucje i departamenty - jak CSIOZ i fundusze unijne, czy dać podwyżki mniej znaczące, ale większej liczbie osób? To trochę wybór mniejszego zła. W CSIOZ faktycznie podwyżki wydawały się niezbędne, bo alternatywą jest brak ekspertów i kupowanie drogich usług doradczych na rynku, czym zasłynął m.in. jeden z byłych szefów tej instytucji, który własnych kadr nie budował. Poza tym chodzi o osoby niezbędne do tego, by pozyskać i wykorzystać fundusze UE. Jednak wdrożony wzrost płac jest  i tak skromny w porównaniu do planowanych w ABM. 

Punktowe podwyżki mają jednak ten zły efekt, że znacznie różnicują sytuację osób zatrudnionych w tym samym sektorze, często o zbliżonych zadaniach i kompetencjach. To burzenie siatek płac jakie poprzedni i ten rząd funduje szpitalom i poradniom dając np. podwyżkę pielęgniarce z karetki, a nie dając takiej samej ratownikowi. 

Cały czas działamy punktowo. Kierownictwo MZ planuje wysokie płace w zewnętrznej instytucji, ale nie ma odwagi politycznej by upomnieć się o pensje własnych pracowników. I przed wyborami będzie coraz trudniej na to liczyć. 

AK

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

10 komentarzy

anonim Wtorek, 09 Października 2018, 16:20
jeśli chodzi o wynagrodzenia pracowników w MZ to tutaj mamy czasy głębokiej komuny, tzn. wszystkim po równo, czyli ok 3000 zł netto. nieważne, kto ma jakie studia, umiejętności, doświadczenie, itd. a przecież w Warszawie 3000 zł netto to można zarobić na starcie w spożywczaku typu lidl czy biedronka. taka jest rzeczywistość. MZ kadrowo jest zniszczone, żeby to odbudować to najpierw trzeba podnieść pensje przynajmniej o 50-100%, dostosować je do wiedzy i umiejętności pracowników, a następnie ... odczekać kilka lat, aż ci ludzie się wdrożą. pamiętajcie, że lata temu Tusk zamroził podwyżki inflacyjne. żeby to nadrobić to pracownicy musieliby dostać teraz wyrównanie rzędu 30%. Ale mamy tanie państwo, musi się znaleźć kasa na: 500+, wyprawka+, mieszkanie+, mosty+, leki+, itd. itd. bo to gwarantuje utrzymanie władzy.
dyzm Piątek, 05 Października 2018, 14:07
ministerstwa finansow i przedsiebiorczosci napisaly kilka stron krytycznych uwag i miazdza projekt szumowskiego czyli skok na kase publiczna czy ujrza swiatlo dzienne czy pani Emilewicz na polecenie pana Gowina ukreca sprawe? A pan Matyja z NRL juz dal sie przekonac wladzy ze to fajny projekt? Patrzcie im na rece
Fred Czwartek, 04 Października 2018, 7:36
Pensje i zlecenia dla ukladu szumowskego tak mowia w PIS Gowin z Szumowskim robia biznes
borka Środa, 03 Października 2018, 21:54
Szumowski tworzy sobie spadochron i dla swoich każdy to wie Czy Kaczyński w końcu ukruci działania tego Pana szkodzące zdrowiu? W kazdym kraju to dymisja
Romek Środa, 03 Października 2018, 21:43
Proponuje ZUS niech ogłosi upadłość bo to kwestia czasu
pracownik Środa, 03 Października 2018, 16:46
"3. Zarobki pracowników, jak już informowaliśmy, przewidziano na poziomie 12 tys. zł miesięcznie, prawie dwa razy tyle co urzędników w MZ. W ABM ma ich być docelowo 100." - chyba raczej prawie trzy razy tyle co urzędników w MZ mówiąc z doświadczenia, średnie wynagrodzenie w MZ to ok. 4760 zł brutto, a i tak biorąc pod uwagę Gabinet Polityczny, to zwykły pracownik tyle nigdy nie dostanie.
rulo Czwartek, 04 Października 2018, 11:31
Dlatego w Departamencie Polityki Lekowej są 3 osoby ;-);-);-);-) dyrektor, zastępca i sekretynka
pracownik Środa, 03 Października 2018, 16:46
"3. Zarobki pracowników, jak już informowaliśmy, przewidziano na poziomie 12 tys. zł miesięcznie, prawie dwa razy tyle co urzędników w MZ. W ABM ma ich być docelowo 100." - chyba raczej prawie trzy razy tyle co urzędników w MZ mówiąc z doświadczenia, średnie wynagrodzenie w MZ to 4760 zł brutto, a i tak biorąc pod uwagę Gabinet Polityczny, to zwykły pracownik tyle nigdy nie dostanie.
Mamjuzdosc Środa, 03 Października 2018, 14:26
Matołusz zatwierdził plan zwiększenia wynagrodzeń pracowników NFZ o 14 mln, a dwa msce potem je odebrał. Odeszło ok. 10% załogi. Tutaj bez ściemy bchfacwydac 240 mln złotych na utworzenie jakiegoś dziwnego tworu... Ile odejdzue z NFZ tym razem jeżeli ta nowa inwestycja MZ odbędzie się kosztem...NFZ???
Jadzia Niedziela, 07 Października 2018, 11:22
To może ja powiem jak to jest z tym NFZ. Pracuję od 15 lat w jednej z Delegatur OW NFZ. Zarabiam 3000 brutto plus 15% wysługi lat. Skończyłam ekonomię na Uniwersytecie AM w Poznaniu plus podyplomowe z zarządzania w opiece zdrowotnej. Codziennie przewalają się setki ludzi. Codziennie produkujemy setki stron papierowy BEZSensu. Ale gdy przyjdzie audyt musimy mieć ton co w kopmuterze również w wersji papierowej... To nic że musimy zmniejszać czcionkę, bo od góry idzie przykaz oszczędzania papieru.Ostatnia podwyżka była 7-8 lata temu. A potem czytam E panowie i panie z centrali NFZ zarabiają średnio 7 tysięcy brutto i mnie szlag trafia, bo jedyne co robią to piszą głupie e-maile o przysłanie im tabelki w Excelu. W ciągu ostatniego roku odeszło 15% pracowników. Pozostałe osoby to albo emeryci albo panie, które za chwilę zajdą w ciążę i nie będzie ich 2lata. Atmosfera jest ponura, ludzie skaczą sobie do oczu, bo najpierw mieli nas likwidować, a teraz będą super nowe zadania tyle że be podwyżek. Tak się nie da pracować.