Sejmowa komisja zdrowia o sieci szpitali

04 Października 2018, 16:29 SZPITAL

Sejmowa komisja zdrowia wysłuchała w czwartek informacji MZ na temat funkcjonowania placówek w sieci szpitali. Przedstawiciele szpitali powiatowych przekonywali, że ich sytuacja po wejściu do sieci pogarsza się, zaś według resortu zdrowia wprowadzenie sieci nie wpłynęło na wzrost zadłużenia placówek.

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przypomniał, że szpitale rozpoczęły funkcjonowanie w sieci 1 października ubiegłego roku. Jak mówił, resort analizował dane z 421 szpitali w systemie i w porównaniu do stanu z 30 września 2017 r. 

- Stan zobowiązań zwiększył się łącznie o 302 mln zł. 262 szpitale, w których wzrosły zobowiązania o łącznie 633 mln zł i 159 placówek, gdzie nastąpiło zmniejszenie o kwotę 330 mln zł. Jednocześnie zobowiązania wymagalne zmniejszyły się o 310 mln zł; w przypadku 113 placówek nastąpił wzrost o 116 mln zł, a 308 placówek zmniejszyło zobowiązania wymagalne o kwotę 425 mln zł - wyliczał.

- Mamy dane o 290 szpitalach powiatowych i 131 wojewódzkich. W przypadku szpitali powiatowych zobowiązania wymagalne wzrosły o 157 mln zł i 145 mln zł w przypadku wojewódzkich, a zmniejszyły się o 129 mln w przypadku szpitali powiatowych i o 181 mln zł jeżeli chodzi o wojewódzkie szpitale - mówił wiceminister.

Jak wskazywał, największe zwiększenie zobowiązań było w woj. lubuskim i dotyczyło 10 szpitali, woj. małopolskim - 20 szpitali i Podkarpackiem - 18 szpitali. Natomiast najwięcej przypadków zmniejszenia zobowiązań było w województwie lubelskim, gdzie 60 proc. podmiotów zmniejszyło swoje zobowiązania, woj. pomorskim - 45 proc. oraz śląskim - 42 proc. placówek.

Jeżeli chodzi o zobowiązania wymagalne, to największy wzrost nastąpił w woj łódzkim - 44 proc. placówek, podkarpackim i śląskim - jedna trzecia placówek, zaś największy spadek - w woj. opolskim, lubelskim i małopolskim.

- Ta sytuacja jest różna w różnych regionach kraju, nie ma tu jednoznacznego trendu, że sieć spowodowała zadłużenie podmiotów leczniczych. Zadłużenie jest od dłuższego czasu i nie widać istotnej różnicy w porównaniu z sytuacją przed wejściem w życie sieci szpitali - podkreślił M. Miłkowski.

Liczba świadczeń wzrosła

Przekonywał ponadto, że liczba świadczeń ogółem nie zmniejszyła się w podmiotach, które są w sieci szpitali, a nawet ogółem wzrosła o 2,7 proc. (porównując 9 miesięcy działania sieci do 9 miesięcy przed wejściem sieci), podczas gdy ich wartość wzrosła o ok. 10 proc.

- Liczba świadczeń zmniejszyła się tylko w jednym województwie, a w 15 - wzrosła. Wartość świadczeń wzrosła. Od 1 lipca i od 1 października zostały dokonane zmiany w finansowaniu jednostek rozliczeniowych, więc wartość świadczeń została podniesiona w sieci szpitali - mówił .

- Jedyną istotną zmianą jest to, że wskaźnik jakościowy dotyczący AOS nie zadziałał właściwie, więc mocniej będziemy premiowali leczenie ambulatoryjne w sieci i odpowiednie rozporządzenie ministra zdrowia zostało wydane w ubiegłym miesiącu - podkreślał.
Poseł Beata Małecka-Libera (PO) wskazywała, że z informacji MZ wynika, iż zobowiązania były i są, że to norma od wielu lat, a liczba świadczeń jest na tym samym poziomie. - Więc dlaczego dziś doszło do tej komisji i jest tyle skarg, i obaw ze strony dyrektorów szpitali? - pytała.

A co na to dyrektorzy szpitali?

Jarosław Komża ze Związku Powiatów Polskich w odpowiedzi na dane MZ przedstawił wyniki badań z lipca 2018 r., w którym wzięły udział 93 szpitale. Jak mówił z badania wynika że w ocenie dyrektorów sytuacja znacznie pogorszyła się po wprowadzeniu sieci, szeregu aktów prawnych dotyczących wynagrodzeń i standardu zatrudnienia personelu pielęgniarskiego.

Jak mówił, 63 proc. dyrektorów szpitali oceniło, że sytuacja w ich placówkach po wprowadzeniu tzw. sieci pogorszyła się.
- Kolejne pytanie dotyczyło zysku lub straty w kolejnych latach. Z danych finansowych wynika, że o ile w latach 2015, 2016 i 2017 sytuacja była w miarę stabilna, to w 2018 pogorszyła się. W 2015 r. połowa szpitali wykazywała zysk, w 2017 r. - 52 proc. wykazało straty, a w 2018 r. 66 proc. szacuje straty - podkreślał.

- Drastycznie spada zysk z roku 2017 na 2018, niezależnie od wyjściowej sytuacji finansowej szpitali. Z badania wynika, że w roku 2017 r. z 87 proc. do 66 proc. zmalała liczba szpitali z zyskiem, a z 12 do 35 wzrasta liczba tych wykazujących straty - informował.

Marek Wójcik, prezes Związku Powiatów Polskich zwrócił z kolei uwagę, że bez dotacji z budżetu, która w grudniu ubiegłego roku wpłynęła do oddziałów NFZ, zobowiązania szpitali wyglądałyby zupełnie inaczej. 946 mln zł trafiło wprost na zapłatę nadwykonań. W zeszłym roku pieniądze na nadwykonania się znalazły, ale nie wiem, jak będzie w tym roku.

Jak informował, wartość ryczałtu na I półrocze w 4 województwach jest niższa niż w 2017 r., w 6 - wynosi 1 proc. i mniej, a w kolejnych 6 - wynosi do 2 proc. wzrostu.

- Podmioty lecznicze wciąż nie wiedzą jaka będzie wysokość ryczałtu na II półrocze bo jest teraz wyliczana i nie wiadomo, co będzie w styczniu - zaznaczył.

Z kolei Waldemar Malinowski, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych wskazywał, że szpitale są obciążane od lipca podwyżkami, a od stycznia wzrostem minimalnego wynagrodzenia w gospodarce.
Jak mówił, np. podwyżki dla specjalistów do kwoty 6750 zł dla skutkują na dodatki, dyżury.

- Przez regulacje centralne dotyczące podwyżek inne grupy w szpitalu zgłosiły się po podwyżki, np. lekarze kontraktowi wyliczyl sobie stawkę na podstawie 6750 i proszą o 120 zł za godzinę dyżuru. - Wynagrodzenia powinny być wydzielone z wyceny i może niech Fundusz płaci oddzielnie za wynagrodzenia i za świadczenia - wskazywał.

Posłanka Ewa Kopacz (PO) podkreślała, że ustawa o sieci szpitali jest na pewno ustawą nie propacjencką. - Rękoma dyrektorów szpitali ograniczacie państwo dostęp do koszyka świadczeń gwarantowanych. NFZ dysponuje coraz większymi pieniędzmi, bo jest coraz większa składka, ale z niepokojem obserwuję zamach na te pieniądze które powinny być przeznaczone na świadczenia. Chodzi o Agencję Badań Medycznych, która ma być finansowana ze środków NFZ, a prezes tej agencji będzie zarabiał 10- krotoność średniej w przedsiębiorstwach i jego zastępcy też... - mówiła.

MZ i NFZ uspokaja

Maciej Miłkowski zapewniał, że środki na podwyżki wynagrodzeń są zabezpieczone i finansowane poza ryczałtem. Jak dodał, chodzi także o pochodne od tych podwyżek.

Na koniec zabrał głos prezes NFZ Andrzej Jacyna. - Środki finansowe, które zwiększamy w II połowie 2018 roku, to łącznie 2,8 mld zł, z tego 870 mln jest przeznaczone na wszystkie podwyżki: lekarza specjalisty, pielęgniarki i ratownika.

- Jest rzeczą oczywistą, że podwyżki są niezbędne - mówił, a jednocześnie ocenił, że jest najwyższy czas, aby rozpocząć dyskusję ze wszystkimi zainteresowanymi, aby wypracować kompleksowe rozwiązanie.
Prezes odnosząc się do argumentów przedstawicieli szpitali zapowiedział: - W najbliższych dniach będzie zmiana wyliczania ryczałtu. Uwzględnimy to, że świadczeniodawcy wykonują więcej świadczeń w AOS i tutaj będą gwarantowane premie, jeżeli te nadwykonania będą znaczące.

BPO

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz