Wielkopolska Izba Lekarska zajęła się sprawą posła-lekarza K. Ostrowskiego

05 Października 2018, 20:44 sejm

Wielkopolska Izba Lekarska oceni działania lekarza Krzysztofa Ostrowskiego, który nie tylko zagłosował za projektem znoszącym obowiązkowe szczepienia, ale nawet był jego sprawozdawcą i zaskoczył wielu swoim "projesjonalizmem". Powiedział m.in. że jako specjalista z zakresu interny "generalnie oczywiście ma w większości pojęcie, o czym mówi". - Przygotowując się do wystąpienia, przejrzałem troszeczkę Internet, literaturę - stwierdził. Odra  - jak uważa - to z kolei najłagodniejsza choroba zakaźna, więc jego zdaniem nie powinni się na nią powoływać zwolennicy szczepień. 

 

- Wielkopolska Izba Lekarska zajęla się sprawą postępowania lekarza Krzysztofa Ostrowskiego, będącego członkiem Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, który opowiedział się za procedowaniem obywatelskiego projektu nowelizacji ustawy przewidującego likwidacje szczepień ochronnych. Prowadzone są czynności sprawdzające. Nie można wykluczyć ze sprawa będzie przedmiotem postępowania z zakresu odpowiedzialności zawodowej - poinformowała Izba.

 

Socha chwali lekarza

Za to postawą posła zachwycona była Przedstawicielka Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Justyna Socha. Jak powiedziała w czwartek w Sejmie: - Chcę serdecznie podziękować za szacunek, który doceniamy, w imieniu polskich rodziców i ich ciężko poszkodowanych dzieci panu posłowi sprawozdawcy Krzysztofowi Ostrowskiemu, za to, że mimo iż jest to tak trudny i kontrowersyjny temat, będzie podjęty dialog i debata, debata, która dotychczas była cenzurowana.

Troszeczkę przejrzał internet

Co o projekcie mówił sam Ostrowski?

- Jeżeli chodzi o projekt obywatelski, tak jak moja przedmówczyni powiedziała, jest 120 tys. podpisów. Dla nas jest to wyraz lęku, obaw o bezpieczeństwo szczepień ochronnych, często wynikających z własnych doświadczeń Polek i Polaków, których nie powinno się lekceważyć. Powiem szczerze, że nie jesteśmy odosobnieni. Przygotowując się do wystąpienia, przejrzałem troszeczkę Internet, literaturę. Wybrałem dla państwa przykład Francji, gdzie w 2016 r. był realizowany projekt: zaufanie do szczepień. Badano zaufanie Francuzów w przypadku szczepień ochronnych. Okazało się, że 41% respondentów uważa, że szczepionki nie są bezpieczne, i to w sytuacji intensywnej w tym kraju propagandy proszczepiennej - przekonywał prezentując antyszczepionkowy projekt. 

- W Polsce nadal dopuszczalne jest stosowanie szczepionek zawierających preparaty rtęci. Mówię tu o tiomersalu, organicznym związku zawierającym rtęć. Wtedy bariera krew – mózg noworodka nie jest jeszcze wykształcona. Rtęć odkłada się w mózgu, powodując nieodwracalne zmiany. W Polsce nadal stosowany jest preparat Euvax przeciw WZW typu B w pierwszej dobie. Myślę, że część z państwa wie, że jednorazowa dawka preparatu Euvax zawiera 25 µg rtęci, tj. 83 razy więcej od dawki uważanej za bezpieczną dla dorosłego. Chodzi o normy amerykańskie i europejskie. Neurotoksyczność związku rtęci została udowodniona w wielu badaniach naukowych, w setkach badań. Nie będę ich cytował - wyjaśniał.

- W krajach zachodniej Europy na ogół nie szczepi się noworodków i od dawna nie stosuje się rtęci w szczepionkach. W Skandynawii zrezygnowano z tego w latach 90., a w krajach Unii Europejskiej – w 2000 r. W krajach zachodniej Europy szczepienie przeciw WZW typu B otrzymuje wyłącznie noworodek od matki zakażonej wirusem B. W skrajach skandynawskich, które od lat cieszą się najlepszymi wskaźnikami zdrowotnymi oraz najmniejszą umieralnością wśród niemowląt, szczepienia są dobrowolne. Oprócz tego niemowlę jest szczepione dopiero od 3 miesiąca życia lub nawet później. Proszę państwa, zastanawiałem się, czy zacytować tutaj jakieś badania naukowe czy ekspertyzy. Pomyślałem, że zrobię inaczej. Odwołam się do autorytetu francuskich lekarzy, profesury, do apelu francuskich naukowców ze stycznia 2018 r., m.in. autoryzowanego przez pana prof. Luca Montagniera – noblisty w dziedzinie medycyny za odkrycie HIV. Ci naukowcy apelują do obecnego ministra zdrowia w związku z tym, że od stycznia 2018 r. wprowadzono we Francji 11 obowiązkowych szczepień. Uważają to za poważny błąd dotyczący zdrowia i zdrowia publicznego. Apelują o pięć rzeczy: żadnych obowiązkowych szczepień przez pierwsze 2 lata życia, wzięcie pod uwagę przeciwciał pochodzących od mleka matki, co jest rekomendowane przez WHO, bo wtedy odporność pochodzi od mleka matki, wycofanie z kalendarza szczepień niemowląt szczepienia przeciw WZW typu B jako bezużytecznego oraz obowiązkowe poddawanie – teraz uwaga, bo myślę, że wielu tego nie wie –szczepionek takim samym testom jak leki w celu uzyskania pozwolenia na dopuszczenie do obrotu, a także, proszę państwa, używanie nietoksycznych adiuwantów w szczepionkach, np. fosforanu wapnia, zamiast szkodliwych, takich jak wodorotlenek glinu. Proszę państwa, we Francji już zapomniano, że preparaty rtęci podaje się w szczepionkach. Bardzo się cieszę – mam tu jeszcze parę innych rzeczy, ale 5 minut to za mało, żeby o tym powiedzieć – że ten temat będzie podjęty na posiedzeniu komisji Sejmu i na forum Sejmu. Mam nadzieję, że ta dyskusja nie będzie bezużyteczna. Pozwólcie państwo, że na koniec złożę na ręce pani marszałek wniosek w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość o skierowanie projektu do prac w połączonych komisjach: Komisji Zdrowia oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.

(...)

Druga sprawa: chciałem koleżance odpowiedzieć, że też jestem lekarzem tak jak kolega doktor Ruciński. Jestem specjalistą z zakresu interny i generalnie oczywiście mam w większości pojęcie, o czym mówię. Dwa pytania do pana ministra. Pierwsza rzecz: Dlaczego szczepimy chłopców na różyczkę? Przecież wiemy, że różyczka jest chorobą, która generalnie jest groźna, to zagrożenie dotyczy dziewczyn w ciąży, a przecież w MMR mamy też obowiązkowe szczepienia na różyczkę chłopców, dwa razy. Jeszcze powiem o odrze, bo chciałbym rozwiać pewne mity. Dwa razy powołaliście się na przykład odry, mówiąc, że to bardzo groźna choroba. Przecież to była, co pamiętają starzy pediatrzy, najłagodniejsza choroba zakaźna. Nie wiem, czy pan minister wie, że liczba osób – jeszcze dosłownie parę zdań – które umarły w Stanach Zjednoczonych z powodu odry, jest wielokrotnie mniejsza niż osób, które umarły z powodu odczynów poszczepiennych osób szczepionych przeciw odrze. Podobnych statystyk w Europie nie ma, tak że… Dziękuję.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz