Algorytm bije w wypłaty podwyżek dla pielęgniarek i położnych w regionach

11 Października 2018, 13:31 pieniądze

Przydzielanie podwyżek przez MZ, to rosnący problem nie tylko dla szpitali, ale i NFZ - któremu topnieją przez to środki na zakup świadczeń. Z kolei podział dodatkowych środków w planie finansowym według algorytmu, a nie stanów kadrowych i potrzeb, powoduje że pieniądze np. dla pielęgniarek i położnych rozdzielane są w pierwszej kolejności według politycznej poprawności. O tym, by choć dodatkowe pieniądze dzielić inaczej mówi się od dawna, ale rządzący wolą uniknąć dyskusji między regionami. 

Wczoraj Rada NFZ dyskutowała o podwyżkach wynagrodzeń pracowników medycznych oraz tym, jak wpływają one na podstawową działalność Funduszu, czyli zapewnianie świadczeń zdrowotnych ubezpieczonym. Minister Zdrowia zawiera porozumienia płacowe, ale potem to placówki muszą je realizować, a Fundusz powinien dać na to pieniądze (wyjątek stanowią podwyżki dla ratowników z budżetu państwa oraz dla rezydentów z osobnego funduszu). 

5 proc. budżetu NFZ na same podwyżki dla pielęgniarek

Nie ma wątpliwości, że podwyżki są potrzebne, by świadczenia miał kto realizować, ale ich wypłata ogranicza inne działania Funduszu. Przykładem może być tzw. Zembalowe dla pielęgniarek. W 2015 r. gdy Fundusz przekazał na nie po raz pierwszy w pewien sposób znaczone środki placówkom - koszt wynosił 0,45 proc. całego budżetu na świadczenia.

W tym roku same podwyżki (a nie całe pensje pielęgniarek) pochłaniają prawie 5 proc. tegorocznego budżetu na leczenie. Chodzi o aż 900 mln zł. I tylko o jedną grupę zawodową, z wielu zabiegających o podwyżki. W przyszłym roku - jak wynika z informacji przekazanych przez prezesa NFZ Andrzeja Jacynę - ma to być już blisko 6,6 proc. budżetu Funduszu. 

Algorytm: zgniły, ale bezpieczny kompromis

Kolejnym problemem, o którym decydenci i urzędnicy wolą milczeć, jest algorytm podziału środków. Bogatsze regiony oddają część składek swoich mieszkańców do biedniejszych województw - co da się racjonalnie wytłumaczyć. Ale od lat mówi się o tym, że w obecnej formie algorytm krzywdzi dwa regiony. Przy okazji podziału środków na podwyżki problem się zaostrza.

Na Mazowszu jest bardzo wiele placówek medycznych, a w nich pielęgniarek i położnych, którym należą się podwyżki. NFZ w ramach zmiany planu finansowego rozdysponuje dodatkowe 1,3 mld zł na regiony, ale znów z uwzględnieniem algorytmu, natomiast bez uwzględniania tego, że w niektórych rejonach placówek i pracowników medycznych jest więcej, a na dodatek leczą przecież pacjentów także z innych części kraju.

NFZ i MZ jednak - jak wynika z naszych informacji - wiedząc że algorytm nie odpowiada faktycznemu obciążeniu wypłatami podwyżek na oddziały Funduszu, nie zmienił nic w tej sprawie. Z politycznego punktu widzenia nie dziwi to - zaraz będą wybory samorządowe. Z racjonalnego - o algorytmie trzeba znów zacząć dyskutować. 

Sprawę mogłyby rozwiązać np. dodatkowe pieniądze z budżetu państwa, ale o ich przekazaniu nie ma na razie mowy, ponieważ ministrowie jak i sam premier powtarzają wciąż informacje, że spływ składki jest bardzo dobry, a więc prawdopodobnie limit publicznych wydatków z ustawy o 6 proc. PKB na zdrowie zostanie wypełniony. 

AK

Polecamy także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz