MZ rozważa ułatwienia dla pielęgniarek z Ukrainy. Jakie?

19 Października 2018, 13:15 pielęgniarka

Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie rozwiązania, które pozwoliłoby na uznanie pielęgniarskich dyplomów ukraińskich, po zastosowaniu innych niż studia wyższe, środków wyrównawczych (np. staż adaptacyjny lub egzamin zawodowy) - poinformowała wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko.

Wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko odpowiedziała na interpelację posła Grzegorza Furgo ws. systemowej ścieżki dokształcania dla pielęgniarek i lekarzy z Ukrainy.

Jak przypomniała, biorąc pod uwagę uwarunkowania prawne, aktualnie występujące bariery uniemożliwiające dostęp do zawodu i zatrudnianie pielęgniarek ukraińskich wynikają przede wszystkim z przepisów dyrektywy o uznawaniu kwalifikacji zawodowych (2005/36/WE, 2013/55/WE). Zobowiązuje ona kraje unijne do przestrzegania jej zapisów, szczególnie w zakresie realizacji określonej liczby godzin kształcenia oraz przedmiotów zawodowych. W krajach UE obowiązuje wymóg minimum 4600 godzin i 3 lat kształcenia zawodowego.

- Pielęgniarki kończące szkoły na Ukrainie, zarówno średnie jak i wyższe, niestety nie mają zaliczonego powyższego minimum, realizując niekiedy tylko połowę wymaganych godzin kształcenia. Przede wszystkim to ten fakt uniemożliwia im uzyskanie polskiego prawa wykonywania zawodu - wskazała wiceminister. Jak dodała, jedynym możliwym rozwiązaniem tej sytuacji, jest podjęcie przez zainteresowane osoby, uzupełniającego kształcenia, np. ukończenie tzw. studiów pomostowych dla pielęgniarek (dla osób posiadających dyplom pielęgniarki oraz maturę, czyli jej ukraiński odpowiednik – świadectwo o pełnym wykształceniu średnim).

"Inne rozwiązanie"... Jakie?

- (...) Ministerstwo Zdrowia rozważa wprowadzenie innego rozwiązania, które pozwoliłoby na uznanie pielęgniarskich dyplomów ukraińskich, po zastosowaniu innych niż studia wyższe, środków wyrównawczych (np. staż adaptacyjny lub egzamin zawodowy). Powyższe propozycje rozwiązań muszą jednak podlegać szerokim konsultacjom ze środowiskiem pielęgniarskim oraz pozostałymi zainteresowanymi stronami, co wymaga czasu - podkreśliła J. Szczurek-Żelazko.

Zwróciła uwagę, że obywatel państwa trzeciego, nawet w przypadku ukończenia w Polsce studiów pomostowych, by uzyskać prawo wykonywania zawodu, musi m. in. posiadać zezwolenie na pobyt stały oraz urzędowe poświadczenie znajomości języka polskiego w mowie i piśmie w zakresie niezbędnym do wykonywania zawodu pielęgniarki lub położnej.

Wiceminister poinformowała ponadto, że obecnie nie funkcjonuje system stypendialny firmowany przez Ministerstwo Zdrowia, ukierunkowany na pielęgniarki zza wschodniej granicy. - Na dzień dzisiejszy, pielęgniarki takie, mogą ubiegać się o stypendia z budżetu uczelni wyższych na których studiują, ze środków finansowych przeznaczonych na ten cel - wyjaśniła.

Jak dodała, jeśli chodzi o lekarzy zza wschodniej granicy, Minister Zdrowia nie planuje utworzenia dla nich przyśpieszonej ścieżki dokształcania, ani specjalnego systemu stypendialnego.

Źródło: sejm.gov.pl

BPO

Polecamy również:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

3 komentarze

aga Poniedziałek, 29 Października 2018, 16:33
Brawo! Po co polskim pielęgniarkom godnie zapłacić, aby nie musiały pracować na min. 2 etatach? Za pieniądze podatników Panie/ów dokształcimy po to, aby za chwilę mogły/li wyjechać do krajów UE, np. Niemcy planują otwarcie rynku pracy zwłaszcza dla obywateli UA. Skoro za stawkę 0,50 zł/1 h więcej potrafią w nocy opuścić jeden zakład pracy, który poniósł koszty wdrożenia do pracy na danym stanowisku na rzecz lepszej oferty i to nawet w drugim końcu naszego kraju, to przeszkodą żadną będzie stawka min. 4 kronie wyższa na zachodzie. A w końcu płacący podatki powinni się wypowiedzieć, czy chcą żeby takie usługi były wykonywane przez osoby, gdzie poziom technologiczny odbiega lata wstecz. Obywatele z bloku wschodniego są zdziwieni, że u nas są aparaty dla diabetyków ogólnie dostępnie, u nich nawet w dobrych klinikach to rzadki widok. Nie wspomnę o toku myślenia lekarzy, mam przykład jakie myślenie jest jeżeli chodzi o zastosowanie innowacyjnych metod, które są ogólnie stosowane przez wiodące ośrodki w Polsce - Pan doktor nawet nie jest wstanie czegokolwiek zaproponować tylko opowiada jak to na Ukrainie robi się coś z niczego, nie zgadzam, aby taka jakość weszła do naszych szpitali! Nasi pacjenci zasługują na wysoki poziom świadczonych usług również ten technologiczny tak jak w krajach UE-podobno w niej jesteśmy! Więc jeżeli chcemy cofać się o 30 lat wstecz, to proszę zlikwidować certyfikaty Akredytacyjne MZ i ISO, bo to nie ma sensu
Anonim. Niedziela, 28 Października 2018, 22:56
STUDENCI PIELĘGNIARSTWA MÓWIĄ STANOWCZE NIE TAKIM UPROSZCZENIOM! Dlaczego pielęgniarki zza wschodniej granicy mogą iść na łatwiznę? Jest to niezależny i bardzo odpowiedzialny zawód, trzeba mieć ogromną wiedzę aby móc go wykonywać. Jeżeli pielęgniarki ukraińskie zaczną opanowywać polskie szpitale to większość z nas - młodych pielęgniarek wyjedzie na zachód, a standard opieki w Polsce spadnie do wartości minimalnych.
Anisua Poniedziałek, 22 Października 2018, 16:20
Dla lekarzy nie robimy takiej ścieżki tylko doceniamy i placimy, ale dla pielęgniarek tak???? Może najpierw doceńmy polskie pielęgniarki....Ciekawa jestem, kto będzie je wprowadzał, uczył na oddziałach? Juz teraz widać, jak mlode dziewczyny uciekają z zawodu lub wyjeżdżają...bo o podwyżkach tylko ciągle sie mówi, albo przyznaje jedną i tą samą...