Minister spotka się z diagnostami laboratoryjnymi ws. protestów

24 Października 2018, 11:49 diagnostyka biotechnologia laboratorium badania

W szpitalach w Poznaniu, Kolbuszowej, Mielcu diagności laboratoryjni i inni pracownicy laboratoriów ostatnio masowo chorowali, a to oczywiście dezorganizuje sytuację szpitali. Na piątek 26 października minister Łukasz Szumowski zaprosił przedstawicieli samorządu diagnostów laboratoryjnych na spotkanie.

- W szpitalach w Poznaniu, Kolbuszowej, Mielcu diagności laboratoryjni i inni pracownicy laboratoriów ostatnio masowo chorowali, a to oczywiście dezorganizuje sytuację szpitali. Ministerstwo Zdrowia dostrzegło apel diagnostów i zauważyło, że praca szpitali bez udziału diagnostów laboratoryjnych może być sparaliżowana – mówi dr Ewa Świątkowska wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Od dawna widać niezadowolenie w środowisku, ale po tym jak Ministerstwo przyznało podwyżki lekarzom-rezydentom, pielęgniarkom, ratownikom medycznym diagności powiedzieli: „Dość!”. Środowisko domaga się wyjaśnień, dlaczego diagności laboratoryjni są pominiętą grupą zawodową.

- Jest to po prostu niesprawiedliwe, kiedy wszystkie grupy zostały docenione, a my nawet niezauważeni. Diagności informują nas, że niektórzy dostali podwyżki w wysokości 50-100 zł brutto. To uwłaczające w porównaniu do zarobków innych grup zawodowych pracujących w jednej placówce. To rodzi konflikty, gdyż pracownicy laboratoriów czują, że ich praca nie jest właściwie doceniana. Przypominam, że bez laboratorium i pracy diagnostów laboratoryjnych żadna placówka służby zdrowia, a szczególnie szpital, nie będzie w stanie funkcjonował, nie będzie możliwa właściwa diagnoza, nie odbędą się żadne zabiegi, czy operacje – mówi Ewa Świątkowska.

Diagności laboratoryjni chcą o tym porozmawiać z ministrem zdrowia i przedstawić swoje postulaty.

- Średnie zarobki diagnostów laboratoryjnych nie przekraczają 3 tys. zł brutto. Większość diagnostów laboratoryjnych pracuje w systemie zmianowym, gdyż pracodawcy zlikwidowali dyżury medyczne. Dlatego 50 procent absolwentów analityki medycznej nie chce podejmować pracy w zawodzie, bo
 w supermarkecie pracownicy zarabiają więcej. Stąd już widzimy niedobory kadrowe
 w laboratoriach – tłumaczy wiceprezes KRDL.

Czego domagają się diagności?

1. Wzrostu wynagrodzeń diagnostów laboratoryjnych minimum o kwotę 1,5 tys. zł brutto.

2. Jak najszybszego zakończenia prac nad nowelizacją ustawy o diagnostyce laboratoryjnej (o medycynie laboratoryjnej) i utworzenia Głównego Inspektoratu Medycyny Laboratoryjnej.

3. Finansowania z budżetu państwa specjalizacji dla diagnostów laboratoryjnych, podobnie jak to jest u lekarzy i pielęgniarek.

4. Przyznania 10-dniowego płatnego urlopu szkoleniowego, w celu realizacji programu szkoleń ciągłych, do którego zobowiązuje rozporządzenie ministra zdrowia.

Spotkanie przedstawicieli samorządu zawodowego z ministrem zdrowia odbędzie się w piątek o godz. 10.30.

AK

Polecamy również:

Diagnostyka laboratoryjna: Ł. Szumowski powiedział kiedy będzie ustawa

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Aga Czwartek, 25 Października 2018, 7:38
Trzymam kciuki. W głowie się nie mieści,że osoba z takim wykształceniem boraz wiedzą,która ma obowiązek ciągłego szkolenia,zarabia tak mało. Na Diagnostach ciąży ogromna odpowiedzialność, każdy ich błąd może kosztować kogoś życie, więc w pracy muszą być skoncentrowani,nie pracować w pośpiechu,a tak się niestety dzieje,gdy są braki kadrowe,gdyż nikt nie chce się już podejmować tego zawodu.