Chodzi nie tylko o pensje. Czego od MZ chcą technicy diagnostyki obrazowej

09 Listopada 2018, 11:35 badanie rezonans diagnostyka

Czemu technicy wykonujący diagnostykę obrazową chcą protestować - o tym mówi nam Cezary Staroń, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii (OZZTME). Ile zarabiają technicy, którzy wykonują badania obrazowe m.in. ofiarom wypadków i pacjentom onkologicznym? Czemu potrzebne są zmiany w definicji pracowni? Po co technikom włąsna ustawa o zawodzie? 

 

Jak informowaliśmy wczoraj związek techników medycznych elektroradiologii wzywa lokalne struktury do wchodzenia w spory zbiorowe. Chcą w ten sposób zwrócić uwagę resortu zdrowia na problemy tego środowiska, a od szefów placówek wyegzekwować podwyżki płac - tych etatowych, ale także stawek oferowanych za dodatkowe zlecenia. Teraz za godzinę pracy mają stawki niższe niż często oferuje się za pracę w markecie czy sprzątanie mieszkania. 

Rozmowa z Cezarym Staroniem, przewodniczącym Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii (OZZTME).

Ogłosili Państwo wezwanie, by technicy wchodzili w spory zbiorowe z placówkami medycznymi. Z państwa danych wynika, że średnie zarobki techników to ok. 2,2 tys., czyli minimalnie więcej niż najniższa pensja za etat dopuszczalna w Polsce. Czy jednak macie na tyle rozbudowane struktury, by protesty przyniosły jakiś efekt?

Cały czas wpływają do nas informacje o składanych sporach zbiorowych. Zgodnie z uchwałą naszej organizacji czekamy 21 dni, żeby opublikować zebrane dane. Będziemy wiedzieli wówczas ile osób złożyło dokumenty rozpoczynające spór zbiorowy. Napisanie listu z żądaniami nie oznacza jeszcze sporu zbiorowego. Interesują nas wyłącznie informacje dotyczące potwierdzonego wejścia w spór.  Na pewno sytuacja się nakręca.

Żeby wejść w spór przedstawiciele pracowników muszą zgłosić się do pracodawcy z żądaniami dotyczącymi warunków pracy, płac, a pracodawca musi ich nie uwzględnić. Jakie  - poza podwyżkami płac – macie jako grupa zawodowa postulaty? O czym chcecie rozmawiać np. z ministrem zdrowia? 

Sytuacja naszej grupy zawodowej nie była dobra, a na dodatek się pogorszyła. Wydłużyli nam czas pracy jeszcze za rządów PO-PSL, za co nam nie zapłacono. W tym zawodzie zawsze się pracowało na kilku etatach, bo czas pracy był skracany do 5 godzin, ludzie biegali z jednej pracy do drugiej. Od 2014 r. w większości przypadków ukrócono tę możliwość wydłużając czas pracy w ramach etatu do ponad 7 godzin.

Zarabiamy mało, a mamy ważne obowiązki. Na to  wszystko nakładają się podwyżki dla innych grup zawodowych. Rezydenci, którzy dostali podwyżki, lekarze specjaliści, pielęgniarki, położne, ratownicy. Wszystkie te grupy coś otrzymały. My tylko się temu przyglądaliśmy chodząc do Ministerstwa Zdrowia na merytoryczne rozmowy.

W pewnym momencie dyskusje czy przecinek będzie tu czy tam w rozporządzeniach odnośnie promieniowania przestaje być ważne, bo ktoś musi tę pracę wykonać, a przy tych zarobkach to możliwe, że niedługo nie będzie komu tego robić.

W tej chwili pracodawcy oferują nam śmieszne stawki, nawet jeśli chodzi o pracę dodatkową – to są naprawdę groszowe sytuacje. Ludzie niestety oferty te biorą, aby jakiekolwiek pieniądze zarobić. Teraz pracownicy zaczęli się buntować. Stawki na zleceniu po 15-20 zł brutto - to jest żenujące. Z drugiej strony wymagania pracodawców rosną.

Zobacz: Dane MZ: ile zarabiają lekarze, pielęgniarki, ratownicy 

Na wyższych pensjach jednak postulaty się nie kończą?

Problemów jest znacznie więcej. Chodzi m.in. o obsadę w szpitalach.

Jest rozporządzenia ministra zdrowia i opis naszego stanowiska „jeden technik na pracownię na jedną zmianę”. To jest bardzo dobry zapis dla przychodni w małym miasteczku, tam jeden technik często wystarczy na pracownię. Ale w szpitalu z wieloma oddziałami, z izbą przyjęć czy szpitalnym oddziałem urazowym to zdecydowanie nie wystarcza.

Zadajemy więc pytanie co to jest pracownia, ponieważ wszędzie tam gdzie jest szpital  tam standardy są takie same.

Jeden technik obsługuje tomografię, biegali między oddziałami ze sprzętem przyłóżkowym, obsługuje blok operacyjny i załatwia sprawy w rentgenie klasycznym. Wiadomo, że sytuacja taka jest nienormalna. Oczywiście, że na okrągło zwykle nie ma takiego ruchu by ciągle dwie osoby były zajęte, ale nierzadko zdarza się, że przyjedzie ktoś na izbę przyjęć z nagłym stanem zagrożenia życia i potrzebne są jakieś badania, a technik w tym czasie jest niezbędny w innych pracowniach, gdzie na diagnostykę czekają inny chorzy. Dlatego chcemy jasnego określenia przez Ministerstwo Zdrowia czym jest dla nich  pracownia.

Kiedyś tak było - gabinet rentgenowski – sprawa oczywista , pracownia rentgenowska to już parę gabinetów, zakład diagnostyki to już duży obszar – parę pracowni. Do tego dochodzą zdjęcia przyłóżkowe, a w większych szpitalach procedury na bloku operacyjnym. Jeżeli to się więc odbywa poza normalną ordynacją szpitala i zostaje jeden technik na dyżurze to tylko czekać, kiedy stanie się tragedia, bo kilku pacjentom w tym samym czasie nie jest w stanie wykonać badań.

Postulują też Państwo przygotowanie ustawy o zawodzie.

Walczymy o taką ustawę już od połowy lat 90-tych, niestety bez efektów. W ustawie powinny znaleźć się nasze uprawnienia, obowiązki, prawo do urlopów na podnoszenie kwalifikacji. Medycyna nie stoi w miejscu, ale my dokształcamy się za własne pieniądze i to w ramach urlopów wypoczynkowych.

Tak jak mają lekarze, a obiecano go też ratownikom. W porozumieniu z MZ mają wpisane sześć dni roboczych urlopu szkoleniowego rocznie

Dokładnie. Technologia w medycynie obrazowej szybko się rozwija i musimy stale uzupełniać wiedzę.

Rozmawiała Aleksandra Kurowska

Zobacz również:

 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz