PZPPF: Renegocjacje refundacyjne zagrożeniem dla pacjentów

06 Grudnia 2018, 14:03 leki

Zdaniem Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego kończące się w resorcie zdrowia negocjacje refundacyjne sprawią, że duża część leków obecnie refundowanych wypadnie od stycznia z wykazów. Sytuacja ta dotyczyć będzie zarówno leków z listy 75+, jak również tych zagrożonych dostępnością z tzw. „listy antywywozowej”.

 

Producenci przypomnieli, że tegoroczne negocjacje refundacyjne były wyjątkowe – bowiem dotyczyły dużej grupy leków, która już po raz czwarty poddana została negocjacjom cenowym. W sumie z końcem grudnia wygasną decyzje refundacyjne dla ponad 2700 leków. 

Zabraknie leków?

Branża wskazuje, że część preparatów może zniknąć z wykazów bowiem - z informacji przekazywanych przez członków Komisji ekonomicznej za pośrednictwem mediów społecznościowych - około 400 molekuł otrzymało decyzję negatywną. Natomiast w przypadku kolejnych 300 leków – ich wytwórcy nie zdecydowali się na złożenie wniosków o dalszą refundację. Producenci obawiają się, że brak 700 leków najbardziej odczują pacjenci.

– Po 1 stycznia 2019 r. okaże się, że pacjent nie może wykupić leku, na który lekarz wypisał mu receptę w grudniu 2018 r. i którym leczy się od lat albo zapłaci 100 proc. jego ceny. Nie będzie mógł też zamienić takiego leku na tańszy odpowiednik, ponieważ -zgodnie z prawem- taka możliwość dotyczy tylko produktów refundowanych. Grozi to przerwaniem ciągłości terapii i stanowi zagrożenie dla wielu chorych – ostrzega Krzysztof Kopeć prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego. Jego zdaniem efektem tej sytuacji będzie przerwanie przez pacjentów farmakoterapii, co stanowi ogromne zagrożenie dla ich zdrowia.

Prezes PZPPF wskazuje również, że prowadzone negocjacje cenowe ukierunkowane były w głównej mierze na bardzo duże obniżki cen, które są trudne do udźwignięcia przez krajowych dostawców.

– Krajowi producenci nie żądają podwyżek. Ministerstwo Zdrowia wymaga od nas nawet 70 proc. obniżki cen. Tymczasem to są już czwarte negocjacje cen tych samych produktów. Nie możemy już taniej sprzedawać.  Zwłaszcza, że leki w Polsce należą do najtańszych w Europie. Tańsze są tylko w Rumunii – tłumaczy Kopeć. I podkreśla, że leki krajowych producentów nie należą do drogich – bowiem w przypadku 75 proc. z nich pacjent dopłaca nie więcej niż 10 zł.  

Presja cenowa to zły kierunek

W ocenie PZPPF nieustanne dążenie do redukcji cen spotęguje problem wywozu leków za granicę. Już teraz zjawisko to dotyczy około 300 produktów dostępnych w aptekach. Branża ostrzega, że utrzymanie presji cenowej sprawi, że problem dostępności pogłębi się. Nieobojętny dla zjawiska dostępności leków będzie również Brexit, a także wchodząca w życie ustawa antyfałszywkowa, która również może zagrozić wycofaniem się z rynku części wytwórców.

- Zadaniem resortu zdrowia jest przede wszystkim zagwarantowanie pacjentom dostępu do skutecznych i bezpiecznych terapii, a nie tylko obniżanie cen leków. Niestety, przedłużające się negocjacje i dyskusje czy pacjent ma płacić za opakowanie tabletek 5 zł czy 7 zł doprowadzą do sytuacji, w której leku nie będzie mógł kupić wcale albo zapłaci za niego znacznie drożej. Tymczasem, zgodnie z prawem, przy przedłużaniu decyzji refundacyjnej cena leku „nie może być wyższa”, ale wcale nie musi być niższa – przypomina prezes PZPPF. 

Jednocześnie zdaniem krajowych producentów wycofanie z list refundacyjnych polskich produktów jest to sprzeczne z zapowiedziami Rządu, który obiecywał wsparcie rozwoju branży. 

- Jeśli chcemy mieć przemysł farmaceutyczny w Polsce gwarantujący ciągłość dostaw, co zapobiega brakom w aptekach, nie możemy dusić go nadmierną presją na obniżki cen- apeluje Kopeć i dodaje, że taka polityka komisji negocjacyjnej stanowi jasny sygnał zarówno dla firm zagranicznych jak i krajowych wytwórców, że Polsce nie zależy na rozwoju tego przemysłu. 

- Pozornie mogłoby się wydawać, że za zmuszaniem producentów leków do ciągłego obniżania cen i tak najtańszych w UE leków stoi gospodarność i dobro pacjenta. Jednak w efekcie ucierpią właśnie chorzy oraz nasza gospodarka, a więc i wszyscy Polacy – ocenia prezes PZPPF.

 Zobacz również: 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz