Refundacja za wyniki terapeutyczne? Jak finansować skutecznie leczenie przy ograniczonym budżecie

14 Grudnia 2018, 10:22

Jakie narzędzia należy wprowadzić, aby refundację nowoczesnych leków uzależnić od ich faktycznej skuteczności? Kiedy mogą zostać wprowadzone takie mechanizmy i jakie leczenie mogą objąć na początek – na te pytania odpowiadali uczestnicy debaty zorganizowanej przez redakcję Polityki Zdrowotnej oraz Rzeczpospolitej.

Wiceminister zdrowia Marcin Czech podkreślał, że teoretycznie w oparciu o obecne przepisy jesteśmy obecnie w stanie wprowadzać instrumenty dzielenia ryzyka oparte o skuteczność terapii, czyli płacić np. tylko za pacjentów, którym lek mierzalnie pomógł. Jednak w praktyce takie rozwiązania nie są stosowane. Dodał, że w przyjętym przez rząd dokumencie „Polityka Lekowa Państwa 2018-2022” zawarty został zapis, który promuje użycie tego typu instrumentów, jednak nie na skalę powszechną.

- Te instrumenty ryzyka, które oparte są na wynikach, wymagają szczegółowego planowania: jak? kiedy? za pomocą jakich narzędzi je mierzyć? kto zgromadzi dane? w oparciu o jakie narzędzia? -Mamy system SMPT (System Monitorowania Programów Terapeutycznych wykorzystywany przez NFZ– red.), ale służy on do rozliczania świadczeń – mówił wiceminister dodając, że przekształcanie go w rodzaj rejestru medycznego byłoby wyzwaniem informatycznym.

Obecni na debacie eksperci zwracali uwagę, że budowa rejestrów medycznych nie może być kolejnym dublowaniem biurokracji, ponieważ już teraz wypełnianie formularzy w różnych systemach dotyczących tych samych pacjentów zabiera czas na ich leczenie.

Jak wskazywał wiceminister Czech niezbędne są narzędzia, które zaciągną dane z różnych systemów, a te wpisane przez lekarzy będą od razu trafiać do potrzebnych baz. - Trzeba mieć narzędzie informatyczne, które dane przetłumaczy na informacje – podkreślił i przekonywał, że danych nie mogą wprowadzać lekarze, ale powinni robić to np. asystencji medyczni czy specjaliści od zdrowia publicznego.

Przypomniał, że obecnie NFZ buduje dział analityczny, a wiceprezes Funduszu Adam Niedzielski  dąży do oceny efektywności leków i działań lekarskich, aby lepiej płacić tym, którzy lepiej leczą.

Na początek rejestr w hematoonkologii

Wiceminister wyraził nadzieję, że w przyszłym roku zostanie wdrożony system, w którym refundowane będą leki dające pozytywne wyniki w wybranych terapiach onkologicznych. Pierwsza będzie prawdopodobnie hematoonkologia, w tym leczenie szpiczaka plazmocytowego.

- Małe projekty, jak rejestr w hematoonkologii, jesteśmy w stanie zrobić przy małych środkach, ale przy bardziej powszechnie wystepujących chorobach będzie znacznie trudniej – zaznaczył.

Wyjaśnił, że o wdrożeniu specjalnego systemu informatycznego resort rozmawiał już z partnerami włoskimi i niewykluczone jest nieodpłatne udostępnienie przez nich takiego systemu. Tam płacenie w przypadku części leków tylko za te, które przyniosły pozytywne efekty konkretnym pacjentom, już działa. Jednocześnie wiceminister nie wykluczył też innych inicjatyw oddolnych.

– Dobrze, gdyby udało się płacić za refundację w oparciu o wyniki leczenia. Wyniki badań klinicznych przedstawiane przez firmy ubiegające się o refundację są zwykle lepsze, ponieważ grupa osób biorących udział w badaniu jest wyselekcjonowana. Dzięki rejestrom moglibyśmy ocenić skuteczność leczenia na polskiej populacji. I po tę wiedzę sięgniemy, będziemy mieli informacje, które będą bezpośrednio służyły pacjentowi. Będziemy mieli punkty końcowe i instrument, z którego będzie mogła skorzystać firma, jeśli ma drogi lek, ale jest przekonana o jego wysokiej skuteczności i jest gotowa podzielić się ryzykiem z płatnikiem - podkreślił.

2019: rok danych

- Przyszły rok, to będzie rok danych i rok uczenia się korzystania z tych danych. Przy obecnych możliwościach powinniśmy sięgnąć po dwa instrumenty dzielenia ryzyka dla wąskich grup leków. Hematoonkoogia wydaje się dobrym polem do testowania – stwierdził Czech.

- Cieszy mnie to, że stworzenie rejestru hematoonkologicznego, to mały projekt i realny – podkreśliła prof. Anna Dmoszyńska, przewodnicząca Polskiej Grupy Szpiczakowej.

Dr hab. Krzysztof Jamroziak z oddziału chorób układu chłonnego Kliniki Hematologii Instytutu Hematologii i Transfuzjologii w Warszawie, stwierdził, że przy obecnym poziomie nakładów na refundację leków, przerzucenie części kosztów i ryzyka na firmy, pozwoliłoby na zwiększenie refundacji i dostępu pacjentów do nowych leków. – Zajmuje się przewlekłą białaczką limfocytową, szpiczakiem plazmocytowym. W przypadku tych chorób część terapii o wysokiej skuteczności nie jest w ogóle dostępna dla polskich pacjentów z powodu zbyt wysokiej ceny i braku refundacji. Tymczasem w innych państwach dostępne są już cząsteczki, które absolutnie zmieniają rokowania pacjentów: venetoclax, daratumumab, karfilzomib – mówi Jamroziak.

Jak przekonywał, wprowadzenie rejestrów na podstawie, których będzie można ocenić efekty leczenia danym lekiem, dadzą wiedzę o skuteczności leczenia w praktyce klinicznej. - Da to także wpływ na finansowanie leków - dodał. Według niego, wprowadzenie tych rozwiązań należy zacząć od badania testowego,  wyboru jednego, dwóch programów lekowych i porównania z finansowaniem pozostałych.

Z kolei wiceminister Marcin Czech przyznał, że zdarzały się już propozycje firm dotyczące tego, że przy wprowadzeniu drogich leków np. immunologicznych do refundacji, producent dostawałby pieniądze tylko za skutecznie leczonych pacjentów. Dotyczyło to m.in. hematoonkologii.

Systemy sprawozdawania a rejestry medyczne

Dr Beata Jagielska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa otwartego i rozliczeń świadczeń zdrowotnych w Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie oceniła, że wyzwaniem we wprowadzeniu rejestrów medycznych, które pozwolą na mierzenie efektywności leczenia, jest m.in. określenie mierników efektywności, uwzględnienie różnych stopni i skal zaawansowania w przypadku chorób onkologicznych, a także działań ubocznych leków.

- Wchodzimy w etap medycyny personalizowanej, posługujemy się immunoterapią. Musimy się nauczyć efektywności kosztowej w aspekcie nowych leków, bo tu nam wchodzi diagnostyka oparta m.in. na badaniach genetycznych, od wyników których zależy efekt leczenia – wskazywała. - Zanim wejdziemy w erę mierników, to musimy uporządkować obszar diagnostyki, np. patomorfologii i genetyki – mówiła wskazując na obecne problemy z jakością wykonywania tych badań i potrzebę standaryzacji w tym zakresie.

Jerzy Gryglewicz, ekspert ds. ochrony zdrowia z Uczelni Łazarskiego, podkreślił, że sam NFZ nie jest w stanie wyciągnąć wniosków ze swoich danych, których ma ogrom. Jak mówił, w przypadku niektórych programów lekowych sprawozdawczość jest prosta, ale są też takie, gdzie jest wiele leków, różnych kategorii pacjentów oraz linii leczenia.

Według niego, weryfikacja skuteczności leczenia – od której zależałaby zapłata za wykorzystany lek - musi być przeprowadzona nie przez NFZ, ale środowisko ekspertów. - Tylko środowisko medyczne jest w stanie analizować te dane i wyciągać wnioski. To co najważniejsze, to współpraca ze środowiskiem, z ekspertami, którzy są w stanie wyciągnąć wnioski i dać rekomendacje - wskazywał.

Jak mówił, chodzi o wprowadzenie takich mechanizmów weryfikujących skuteczność terapii, aby NFZ płacił za te terapie, które są skuteczne, a firma - gdy leczenie nie okaże się tak skuteczne.

-To da pewność, że firma występując z takim wnioskiem o refundację leku, jest pewna swojej terapii. To dotyczy kosztownych terapii, bo koszty monitorowania terapii nie mogą przekraczać kosztu leczenia - zaznaczył. Według niego, wprowadzanie takich rozwiązań trzeba rozpocząć od mniejszych grup pacjentów. - Ważne jest, aby te elementy były realizowane w malej liczbie ośrodków, bo potrzebny jest cykl szkoleń i analiz - stwierdził.

Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe zwróciła uwagę, że rozważania nad skutecznością danego leku powinny być oparte na całym procesie leczenia, ponieważ np. w przypadku szpiczaka pacjent przechodzi różne etapy choroby.

– Chodzi także o koordynacje leczenia, skutki uboczne  i jakość życia pacjenta – wskazywała.

Z kolei Monika Zientek z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej „3majmy się razem” podkreślała, że zmiany dotyczące płacenia za efekty leczenia w przypadku leczenia pacjentów z RZS powinny iść w kierunku większej decyzyjności lekarzy, rozróżniania między różnymi przebiegami choroby oraz czasem jej trwania.

Debata odbyła się 12 grudnia, a jej partnerem był Janssen-Cilag Polska Sp. z o.o.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz