Licencja PTP pomoże w zdobyciu kontraktu z NFZ?

12 Lutego 2019, 12:50 geny diagnostyka badania

Zdaniem patomorfologów rozwiązaniem problemów z jakością wykonywanych badań może okazać się system licencji przyznawanych przez Polskie Towarzystwo Patologów. Dzięki nim znacznie łatwiej będzie placówkom zdobyć akredytację niezbędną w przyszłości do zawierania kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia.

- Obecne rozliczanie procedur diagnostyki patomorfologicznej jest jednym wielkim koszmarem, ponieważ te wchodzą zazwyczaj, jako składowa dużych procedur zabiegowych - prof. Piotr Ziółkowski przewodniczący Komisji ds. Akredytacji przy PTP. Nic więc dziwnego, że środowisko stara się by procedury diagnostyki patomorfologicznej otrzymały odrębne finansowanie ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak jednak rozwiązać kwestię jakości badań? Z pomysłem przychodzi Polskie Towarzystwo Patologów, które proponuje rozpoczęcie certyfikowania jednostek i wskazuje, że w jej strukturach działa już komisja ds. licencji , której głównym zadaniem jest wsparcie jakości badań patomorfologicznych.

- Chodzi o to by badania były powtarzalne i nie zdarzały się takie historie, że z kilku ośrodków wychodzą preparaty, które są następnie różnie oceniane – wskazał prof. Piotr Ziółkowski

W przyszłości łatwiej o kontrakt z NFZ

Licencja przyznawana przez PTP, będąca formą certyfikacji, jest dobrowolna. Jak jednak podkreśla prof. Ziółkowski przystąpienie do niej sprawi, że stworzony zostanie katalog jednostek, które będą wykonywać badania na jednakowym poziomie referencyjności, w sposób powtarzalny i wiarygodny.

- Licencje przyznawana będą na okres maksymalnie trzech lat i po tym okresie jednostki będą mogły wnioskować o jej przedłużenie. Oczywiście - jako zarząd PTP - będziemy rekomendować te jednostki, które będą posiadały licencję. Będzie ona również ważnym elementem w późniejszym uzyskiwaniu akredytacji, a następnie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia- podkreśla prof. Piotr Ziółkowski.

Dodał jednocześnie, że o licencje PTP mogą się ubiegać zarówno podmioty publiczne, jak również te prywatne – zgodnie z zapewnieniami prof. Ziółkowskiego wszystkie jednostki będą traktowane wedle tych samych zasad.

Limity pracy, wdrażane procedury

- Po to, aby ta jednostka nie stała się manufakturą, czy wręcz fabryką badań, musieliśmy przyjąć również pewne ograniczenia związane z obciążeniem pracą patomorfologów. Zaproponowaliśmy zatem trzy stopnie referencyjności – starając się jednocześnie odnieść to do sieci onkologicznej. Liczba badań wykonywanych na każdym ze stopniu referencyjności jest zdecydowanie niższa, niż liczba jaką uzyskaliśmy z prostego podziału liczby badań na patologów zatrudnionych w jednostkach na terenie kraju – wyjaśnia prof. Piotr Ziółkowski.

Zastrzega jednocześnie, że kierowana przez niego Komisja zamierza zwracać uwagę nie tylko na to ilu i w jakich warunkach pracuje patomorfologów, ale również na to czy zapewniona jest jakość tych badań. – do tego służyć będzie weryfikacja preparatów mikroskopowych wykonywanych na miejscu – z badaniami cytologicznymi, histochemicznymi itd., a także spis procedur – czyli spis tego wszystkiego co powinno się w zakładzie patomorfologii znaleźć.

- Postępowanie ma trwać od 5 do 6 tygodni od momentu złożenia wniosku – podkreślił prof. Piotr Ziółkowski.

Zobacz także:

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz