Komisja Zdrowia: grillowanie wiceministra K.Łandy

06 Lipca 2016, 14:09

Ja się nie boję ludzi, którzy mają konflikt interesów. Ja się boję ludzi, którzy takiego konfliktu nie zgłaszają. Wówczas zajmują się nimi odpowiednie służby. Jestem pewny, że jestem osobą otoczoną najlepszą tarczą antykorupcyjną w tym kraju. – tymi słowami wiceministra Krzysztofa Łandy można podsumować dzisiejsze specjalne posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia.

Komisja Zdrowia została zwołana w trybie specjalnym. Powodem były ostatnie zmiany kompetencji w kierownictwie Ministerstwa Zdrowia. Część zadań z zakresu refundacji leków zostało przekazanych pod nadzór wiceministra Marka Tombarkiewicza. W mediach pojawiły się od razu liczne spekulacje dotyczące powodów, którymi kierował się Minister Radziwiłł odbierając wiceministrowi K.Łandzie nadzór na tym obszarem.

W swoim wystąpieniu na samym początku posiedzenia wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas podkreślił, że zmiany kompetencji kierownictwa resortu zdrowia należą do wyłącznej prerogatywy Ministra Zdrowia. Wyjaśniając aktualną sytuację w resorcie zdrowia powiedział -  Nastąpiły pewne spory kompetencyjne i relacyjne wewnątrz Departamentu Polityki Lekowej. Dotyczyły one problemu emocjonalnego, który związany jest z ogromnym stresem jakiemu poddawani są urzędnicy zajmujący się refundacją. Zostały one już wyjaśnione.  W mojej ocenie i ocenie ministra zdrowia nie nastąpiły jednak żadne przesłanki, by zarzucać ministrowi K.Łandzie nieetyczne zachowanie – podkreślił J.Pinkas.

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości jednogłośnie podważali konieczność omawiania medialnych doniesień na posiedzeniu Komisji Zdrowia. Zwracali uwagę, że w służbie zdrowia jest znacznie więcej istotniejszych problemów, którymi powinien zajmować się Parlament.

Przewodniczący Komisji, Bartosz Arłukowicz wielokrotnie powtarzał natomiast, że dzisiejsze posiedzenie zwołane jest po, by wyjaśnić wszelkie wątpliwości i wysłuchać stanowiska resortu i samego wiceministra K.Łandy. Jednocześnie zadał szereg pytań dotyczących związków wiceministra z Fundacją Watch Healthcare i osobami z nią współpracującymi.  Podkreślił, że Fundacja otrzymywała w 2015 roku darowizny od firm farmaceutycznych, a osoby z nią współpracujące zasiadają obecnie w zespołach formalnie umocowanych przy MZ (m.in. w zespole ds. deregulacji czy ds. map potrzeb zdrowotnych a także w Radzie Taryfikacji AOTMiT). Zdaniem Arłukowicza ta sytuacja może budzić pewne wątpliwości i wymaga wyjaśnienia. 

Minister Łanda odpowiadając na pytania Arłukowicza i pozostałych posłów jednoznacznie zadeklarował: Zrzekłem się  funkcji prezesa zarządu Fundacji tuż przed objęciem stanowiska podsekretarza stanu w MZ. Tak jak zrzekłem się wszelkich innych udziałów i funkcji. Dodał także, że na rzecz Fundacji pracował nie otrzymując żadnego wynagrodzenia, a wielokrotnie wręcz sam przekazywał na jej rzecz darowizny, by umożliwić jej funkcjonowanie. Fundacja ma bardzo ważną misję społeczną, bo pokazywała m.in. jak za pana [Arłukowicza] czasów wydłużały się kolejki. Sprawozdania finansowe Fundacji są publikowane od lat i nie ma w tym żadnej tajemnicy – dodał K.Łanda.

Odnosząc się do zgłaszanych wątpliwości, że osoby związane z Fundacją i agencjami HTA, z którymi w przeszłości współpracował wiceminister Ładna, zasiadają obecnie w zespołach eksperckich resortu zdrowia, J. Pinkas podkreślił: Żeby zarządzać trzeba mieć zaufanie do pracowników i wiedzę, że pracownicy prezentują poziom merytoryczny i mają doświadczenie. To nie jest tak, że można odciąć relacje z szeroko rozumianym przemysłem i branżą farmaceutyczną. To muszą być relacje dobre i nie skażone złym dotykiem – podkreślił. Swoją wypowiedź zobrazował piłkarskim porównaniem pytając retorycznie, czy trener Nawałka wystawiając R.Lewandowskiego w meczu z Niemcami miał jakiekolwiek wątpliwości, bo na co dzień gra on w Bundeslidze?

Sam wiceminister Łanda bardzo jasno zadeklarował, że dobierając ludzi, z którymi współpracuje kieruje się przede wszystkim ich wiedzą, doświadczeniem i kompetencjami. Potwierdził, że osoby, o które pytał Arłukowicz współpracują z resortem zdrowia - Zmieniłem w Radzie [Taryfikacji] ludzi, co do których kompetencji miałem wątpliwości. W tej Radzie nie ma osoby, która nie miałaby konfliktu interesów. Ja się nie boję ludzi, którzy mają konflikt interesów. Ja się boję ludzi, którzy takiego konfliktu nie zgłaszają. Wówczas zajmują się nimi odpowiednie służby. Jestem pewny, że jestem osobą otoczoną najlepszą tarczą antykorupcyjną w tym kraju.

Dzisiejsze posiedzenie powinno zakończyć serię domysłów i medialnych spekulacji na temat sytuacji w resorcie zdrowia i związków wiceministra z firmami farmaceutycznymi i agencjami HTA. Jasna deklaracja ze strony resortu, że kierownictwo ma wiedzę i świadomość potencjalnych konfliktów interesów u osób, które z resortem współpracują była potrzebna.  Po raz pierwszy też od lat urzędnicy nie boją się korzystać z wiedzy i wparcia rynkowych ekspertów. Daje to nadzieję, że rozwiązania tworzone w resorcie będą możliwe do implementowania w tzw. realnym świecie.  W przeszłości wielokrotnie bowiem zdarzało się, nie tylko w zdrowiu, że urzędnicze wizje na etapie wdrożenia zderzały się z codzienną praktyką. Istotne jednak jest, by ostateczny kształt zmian i propozycji przygotowywanych przez ekspertów był weryfikowany przez samych urzędników, a cały proces podejmowania decyzji był monitorowany przez odpowiednie służby.

AS

Foto: Sejm/K.Białoskórski 

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz

1 komentarz

Ark Środa, 06 Lipca 2016, 16:31
Oczywiście. Wszytko pięknie, tak jak pomysł Pana Ministra z wciągnięciem wyrobów medycznych Klasy I na tą samą ścieżkę oceniania co farmaceutyki. Nie wystarczy kasa zgarniana przez firmy konsultingowe (w których do niedawna Pan Ł. miał udziały) od koncernów farmaceutycznych, teraz trzeba doić jeszcze producentów i dystrybutorów pieluch, lasek, balkoników, wózków, protez czy aparatów słuchowych - czyli wyrobów nigdzie na świecie w podobny sposób nie ocenianych. Żyła złota.