MZ nie ma pomysłu jak poprawić sytuację pielęgniarek i położnych

08 Lipca 2016, 16:45

Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że jednym z istotnych problemów ochrony zdrowia w Polsce jest niski wskaźnik pielęgniarek zatrudnionych na 1000 mieszkańców. Ze świadomości tego problemu zdaje się jednak wiele nie wynikać. Propozycje resortu na poprawę tej sytuacji wydają się być niewystarczające.

Z pewnością jednym z istotnych elementów wpływających na sytuację pielęgniarek i położnych jest wysokość wynagrodzeń w tej grupie zawodowej, ale równie istotne są warunki pracy. Znaczącym problemem jest nie tylko liczba absolwentów kierunków pielęgniarstwa i położnictwa, ale też fakt, że spośród tych, którzy je kończą i otrzymują dyplomy, zaledwie połowa decyduje się na podjęcie pracy w zawodzie w Polsce.

Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych od lat precyzyjnie wskazuje, jakie problemy tego środowiska wymagają pilnego rozwiązania, by zabezpieczyć pacjentom odpowiednią opiekę. Wśród nich są oczywiście płace, ale też zmiany w zakresie minimalnych norm zatrudnienia i określenie ilości pacjentów, którzy mogą być pod opieką pielęgniarki na oddziałach szpitalnych. Do dziś też nie został ustalony zakres czynności, które mogłyby być wykonywane np. opiekunów medycznych pod nadzorem pielęgniarki, co znacznie usprawniłoby pracę i zracjonalizowało wykorzystanie zasobów ludzkich.

Palącym problemem stają się też programy kształcenia pielęgniarek i położnych, które wymagają doprecyzowania i dostosowania do zmieniających się warunków pracy, a także struktury społeczeństwa.

Jakie więc działania zamierza podjąć resort zdrowia by poprawić obecną sytuację? Odpowiedź, jakiej w tej sprawie udzieliło ministerstwo Rzecznikowi Praw Obywatelskich, niestety nie napawa optymizmem. Poza deklaracją rozumienia wagi problemu, pomysłów na jego rozwiązanie nie widać – a może po prostu ich nie ma?

Co z wynagrodzeniami pielęgniarek i położnych?

Wiceminister M.Tombarkiewicz deklaruje, że w ramach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia „prowadzone są prace nad rozwiązaniem systemowym normującym kwestię wynagrodzeń w ochronie zdrowia”. Przywołuje też projekt ustawy o minimalnym wynagrodzeniu pracowników podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Ma ona być punktem wyjścia do rozwiązań systemowych. Przyznaje, że strona społeczna domaga się określenia źródeł finansowania rozwiązań, które dotyczą płac. Nie informuje jednak, że do samej propozycji wysokości wynagrodzenia przedstawiciele związków zawodowych oraz organizacji branżowych zrzeszających pielęgniarki i położne zgłosili znaczące zastrzeżenia.

Zofia Małas, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych w kwestii wynagrodzeń nie kryje swojego rozżalenia. Zdajemy sobie sprawę, że podwyżki to dla budżetu państwa duże obciążenia. Czas jednak by decydujący o finansowaniu opieki zdrowotnej zrozumieli, że są w błędzie argumentując, iż budżetu nie stać na podwyżki i godne warunki pracy dla pielęgniarek i położnych – mówi. Jest dokładnie odwrotnie – państwa nie stać na utrzymywanie w tym obszarze niskich wynagrodzeń i poniżających warunków wykonywania zawodu pielęgniarek i położnych. To się po prostu nie opłaca – dodaje.

Przywołuje przykłady Czech i Węgier, gdzie tamtejsze rządy podjęły strategiczną i odważną decyzję, kierując się właśnie dbałością o pacjentów i potrzebą zapewniania im opieki zdrowotnej na odpowiednim poziomie. Zarówno w Czechach jak i na Węgrzech zdecydowano o podniesieniu pielęgniarkom i położnym wynagrodzeń. Czeskich system już odczuł zmianę – wskaźnik pielęgniarek na 1 tyś mieszkańców nie odbiega obecnie od średniej unijnej. Węgierski minister ds. zasobów ludzkich Zoltan Balog ogłosił natomiast ostatnio harmonogram, zgodnie z którym będą wzrastały płace w tej grupie. Węgierski budżet przeznaczy na ten cel 320 mln euro. Jeszcze w tym roku węgierskie pielęgniarki otrzymają ponad 26% podwyżki.

Na tak odważną i strategiczną decyzję w Polsce chyba jednak nie ma szans w najbliższym czasie.

Co z normami zatrudnienia?

Resort zdrowia wydaje się nie dostrzegać tego problemu. Minister Tombarkiewicz wskazuje, że to do kompetencji kierowników placówek należy określenie liczby pielęgniarek i położnych. Zaznacza, że obowiązujące w tym zakresie rozporządzenie Ministra Zdrowia jasno zobowiązuje ich do ustalenia minimalnych norm zatrudnienia co najmniej raz na trzy lata.

Kierownik podmiotu leczniczego oraz kadra pielęgniarska (pielęgniarki naczelne, przełożone pielęgniarek, pielęgniarki oddziałowe) znają specyfikę danego podmiotu, stany kliniczne pacjentów, czas trwania hospitalizacji, specyfikę udzielanych świadczeń zdrowotnych, organizację pracy jednostek wspomagających proces ich udzielania, tak więc, wykorzystując wiedze w tym zakresie, wszystkie inne kryteria oraz sposób ustalania norm, mogą obliczyć jaka liczba pielęgniarek i położnych jest konieczna do opieki nad chorymi – czytamy w piśmie przesłanym przez M.Tombarkiewicza.

Podkreśla przy tym, że zarządzane w ostatnich latach kontrole wskazują, iż ustalanie przez kierowników kontrolowanych placówek norm zatrudnienia było realizowane zgodnie z przepisami.

Tymczasem pielęgniarki i położne od lat wskazują, że obecnie obowiązujące przepisy w tym zakresie są wadliwe i nie dają gwarancji bezpieczeństwa pacjentów, narażając jednocześnie pielęgniarki i położne. Jako samorząd zawodowy od lat zgłaszamy ministerstwu postulat, żeby w szpitalach pielęgniarka miała pod opieka nie więcej niż 6-8 pacjentów. I nie była zmuszana do wykonywania przy pacjencie czynności, które pod jej nadzorem z powodzeniem może wykonywać opiekun medyczny – mówi Zofia Małas.

Środowisko pielęgniarek i położnych apeluje o jasne określenie nie tylko norm ilościowych jeśli chodzi o zatrudnienie w placówkach, ale także o jasne określenie kompetencji zawodowych po ukończeniu poszczególnych rodzajów, dziedzin i zakresów kształcenia podyplomowego. Postulują także, by pielęgniarki i położne, mogły się w swojej pracy skoncentrować przede wszystkim na edukacji i opiece nad pacjentem, a nie na biurokracji. Podpowiadają, że część zadań może z powodzeniem wykonywać niższy personel i wcale nie jest do tego konieczne tworzenie nowego zawodu „asystenta pielęgniarki”, o czym wspomina czasem resort zdrowia.

Co z system kształcenia i podnoszenia kwalifikacji?

Środowisko pielęgniarek apeluje do resortu zdrowia o doprecyzowanie i dostosowanie programów kształcenia na poziomie przed- i podyplomowym. Zofia Małas zwraca uwagę, że zarówno demografia jak i postęp medycyny wymaga dostosowania systemu kształcenia tej grupy zawodowej. Od tego jak są kształcone pielęgniarki i położne, jakie będą miały kompetencje, jakie będą miały perspektywy rozwoju, zależy czy zdecydują się związać z nim swoją przyszłość i pozostać w kraju.

Ministerstwo w obszarze kształcenia pielęgniarek i położnych duży nacisk kładzie na europejskie programy. Jak deklaruje wiceminister Tombarkiewicz resort zdrowia wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju w ramach podejmowania decyzji o wykorzystaniu środków unijnych w latach 2014-2020 brały pod uwagę sytuację kadry pielęgniarskiej i położniczej w Polsce.  W ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój wyodrębniono specjalny priorytet „Wsparcie dla obszaru zdrowie”, w ramach którego na kształcenie kadr medycznych zabezpieczono 221 mln euro.  Zdaniem resortu działania zaplanowane w tym zakresie pozwolą zwiększyć liczbę osób uprawnionych do wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej o dodatkowych 10 625 osób w roku 2023.

Czy działania resortu zdrowia sprawią, że sytuacja pielęgniarek i położnych w Polsce się zmieni? Z pewnością brakuje jasnej i spójnej strategii, która precyzyjnie określi gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Resort pracuje obecnie m.in. nad strategią polityki lekowej państwa i nad założeniami do ustawy o poz. Wśród zespołów eksperckich, które zostały powołane do analizy wybranych problemów i zaproponowania rekomendacji, brakuje jednak zespołu, który byłby dedykowany pielęgniarkom i położnym. W tych, które w resorcie zostały już powołane często brakuje nawet przedstawicieli pielęgniarek i położnych.

Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych proponuje, by zbudować strategię naprawy świadczeń pielęgniarskich, której celem byłoby wypracowanie rozwiązań, by jak największa liczba pielęgniarek i położnych posiadających dyplomy, chciała pracować w tym zawodzie w Polsce. Sam resort przyznaje, że w ostatnich dwóch latach wydano niemal 19 tyś zaświadczeń, które umożliwiają pielęgniarkom i położnym podjęcie pracy w innych państwach UE. Ponad 4200 pielęgniarek i położnych podjęło na ich podstawie pracę w zawodzie. Pozostałe, albo nie wyjechały, albo za granicą podjęły pracę w innych zawodach – przyznaje M.Tombarkiewicz.

Rzecznik Praw Obywatelskich poproszony przez nas o komentarz do odpowiedzi jaką otrzymał na swoje wystąpienie zaznacza, że po raz kolejny już interweniował w sprawie sytuacji zawodowej pielęgniarek i położnych, podnosząc problem zbyt małej liczby pielęgniarek i niskiego wynagradzania ich za pracę. Stan taki trwa już bowiem od wielu lat. Jest to już sproblem systemowy, który wymaga pilnego rozwiązania – podkreślił. Po zapoznaniu się z działaniami jakie wskazał resort będę bacznie monitorował działania Ministra w tej sprawie, a w razie konieczności podejmę kolejne interwencje – zapewnił Adam Bodnar. 

Zofia Małas, szefowa Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych oczekuje konkretnych działań - Domagamy się konkretów - co, jak i kiedy zostanie zrobione. Zapisów w dokumentach gwarantujących realizację podjętych zobowiązań. Tego dotyczą rozmowy, jakie cały czas przedstawiciele NRPiP prowadzą w Ministerstwie Zdrowia, o to apelowaliśmy do Premier Rządu postulując zwołanie posiedzenia Rady Ministrów, na którym zostaną podjęte decyzje, które zatrzymają w zawodzie pielęgniarki i położne pracujące w Polsce oraz skłonią do powrotu pracujące poza jej granicami.

Aleksandra Smolińska

Foto: OZZPiP

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz