K. Bukiel: czekają nas kolejne lata stracone dla publicznej służby zdrowia

27 Lipca 2016, 9:25

Czekają nas kolejne lata stracone dla publicznej służby zdrowia w Polsce. Dziwię się, ze obecny minister zdrowia chce tę „lipę” autoryzować. Gdyby podobny program pojawił się – powiedzmy – osiem lat temu, to ówczesny prezes NRL Konstanty Radziwiłł nie pozostawiłby na nim suchej nitki – uważa K. Bukiel. Myślę, że przyszedł czas, kiedy już można i trzeba jasno powiedzieć, że obecny rząd traktuje służbę zdrowia jako dziedzinę gorszego rodzaju, nie zasługującą na szczególne zainteresowanie, ani na szczególny wysiłek – tak przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy komentuje przedstawiony wczoraj przez ministra K. Radziwiłła projekt reformy w ochronie zdrowia. 

Zdaniem K. Bukiela, przedstawiony wczoraj projekt zmian w zdrowiu nie rozwiąże żadnego istotnego problemu, z jakim boryka się polska służba zdrowia. Nie usłyszeliśmy w jaki sposób rząd chce zlikwidować kolejki do leczenia, jak zrównoważyć publiczne nakłady z zakresem bezpłatnych świadczeń zdrowotnych, jak poprawić wynagrodzenia personelu medycznego, jak zlikwidować olbrzymi deficyt kadry medycznej - zwłaszcza lekarzy i pielęgniarek, co zrobić aby szpitale przestały się zadłużać, w jaki sposób doprowadzić do bardziej sprawiedliwego obciążenia obywateli ciężarem utrzymania publicznej ochrony zdrowia – wymienia przewodniczący OZZL.

Zamiast tego usłyszeliśmy zapowiedź kolejnej już „pseudoreformy’, polegającej na zmianie szyldów, nazw, struktur biurokratycznych, stanowisk itp. Żałośnie i jednocześnie groteskowo  brzmiała zapowiedź rzekomo wielkiej zmiany w POZ, polegającej na powołaniu zespołu profesjonalistów, który poradzi sobie wreszcie z koordynacją leczenia pacjenta. Pełne niedopowiedzeń są zapowiedzi dotyczące funkcjonowania szpitali i ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Można się domyśleć, że głównym celem zmian jest likwidacja lub znaczne ograniczenie prywatnych podmiotów w tych dziedzinach – uważa K. Bukiel i dodaje, że takie zmiany doprowadzą najprawdopodobniej do drastycznego ograniczenia dostępności do bezpłatnego leczenia specjalistycznego. Zdaniem Bukiela zastanawiająca jest wybiórczość w „tępieniu prywaciarstwa” w publicznej służbie zdrowia przez obecny rząd. Prywatne szpitale są złe, prywatne poradnie AOS są złe, ale POZ prywatny jest już dobry - podobnie jak dobre są prywatne apteki (chociaż też nie wszystkie).  Wygląda na to, że jest to wynikiem raczej emocji niż racjonalnej analizy - ocenia.

W projekcie ministra K. Radziwiłła są jednak zmiany, które przewodniczący związku zawodowego lekarzy ocenia pozytywnie. Należy do nich m.in. wprowadzenie powszechnego dostępu do publicznej opieki zdrowotnej bez względu na status ubezpieczeniowy.  Zmiana ta jest słuszna,  chociaż nie aż tak rewolucyjna, jak uważa rząd – podkreśla K. Bukiel. Obecny system ubezpieczeniowy nigdy tak naprawdę nie był ubezpieczeniowy i przewidywał niezliczone odstępstwa od ściśle ubezpieczeniowego uprawnienia do leczenia. Słuszne zatem jest uproszczenie tego systemu i przyznanie wprost tego, co było stosowane nie wprost czyli, że każdy obywatel ma prawo do publicznej ochrony zdrowia. Fakt, że w ostatnich latach wzrosła liczba ludzi „poza systemem” NFZ wynikał nie tyle z zasad tego systemu, ale z patologii jaka pojawiła się przy zatrudnianiu pracowników, czego przyczyną jest wadliwy system podatkowy (nadmierne obciążenie pracy podatkami), a nie wadliwy system ubezpieczenia zdrowotnego – uważa przewodniczący OZZL, ale dodaje jednocześnie, że czym innym jest budżetowe finansowanie publicznej ochrony zdrowia, a czym innym budżetowa (państwowa, etatystyczna, antyrynkowa) organizacja udzielania świadczeń zdrowotnych.  Rząd przy okazji wprowadzenia budżetowego finansowania chce również przemycić budżetowe finansowanie podmiotów leczniczych i uprzywilejowanie podmiotów publicznych. Obawiam się, że przyniesie to wiele złych skutków – dodaje K. Bukiel.

Przewodniczący OZZL krytykuje także propozycję Ministerstwa Zdrowia dotyczącą systematycznego zwiększania nakładów na zdrowie, aż do osiągnięcia poziomu 6 proc. PKB w 2025 roku. Minister Zdrowia zapowiada wzrost nakładów publicznych do 6% PKB za 10 lat, kiedy to obecny rząd może będzie już dawno w opozycji, a przez trzy najbliższe lata rządzenia obecnej ekipy  przewiduje się spadek wydatków na zdrowie (jak wynika z tabeli opublikowanej na tt przez MZ). Zdaniem K. Bukiela, dla chorych oznacza to dalsze utrudnienie dostępu do leczenia i pogorszenie jakości. Dla pracowników medycznych - zamrożenie niskich płac, przeciążenie pracą i zwiększenie emigracji zarobkowej.   

Jaka jest więc recepta na poprawę sytuacji w zdrowiu zdaniem przewodniczącego związku zawodowego lekarzy? Podstawowym problemem publicznej ochrony zdrowia w Polsce jest dramatyczny niedobór środków przeznaczonych na lecznictwo w stosunku do zakresu gwarantowanych, bezpłatnych świadczeń zdrowotnych oraz brak mechanizmów przeciwdziałających nadmiernemu, nieuzasadnionemu korzystaniu z tych świadczeń - w tym zwłaszcza takich, które motywują pacjentów do właściwych postaw – uważa K. Bukiel. Wszystkie inne problemy są wtórne lub nie do rozwiązania bez załatwienia tego pierwszego dodaje. Tymczasem rząd zajmuje się wszystkim, tylko nie tym co trzeba i co jest istotne. Faktyczne problemy systemu publicznej ochrony zdrowia, chorych i pracowników medycznych pozostaną nie rozwiązane. Co więcej można spodziewać się jeszcze większego chaosu, a na pewno kolejnych niepotrzebnych wydatków – ocenia Krzysztof Bukiel.

 

AS

Źródło: OZZL

Foto: tt

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz