Przepisy dot. sklepików szkolnych złagodzone. Co na to dietetycy?

11 Sierpnia 2016, 12:59

Minister K. Radziwiłł podpisał nowe rozporządzenie określające jaka żywność może być sprzedawana w sklepikach szkolnych. Nowe przepisy są znacznie mniej restrykcyjne. Co na to specjaliści od żywienia? Zmiany w rozporządzeniu „sklepikowym” komentuje dla Polityki Zdrowotnej Hanna Stolińska – Fiedorowicz, dietetyk kliniczny z Instytutu Żywności i Żywienia.

Aktualne rozporządzenie dopuszcza między innymi sprzedaż w sklepikach pieczywa produkowanego z białej mąki. To nie jest najgorsza z wprowadzonych zmian – białe pieczywo jedzone od czasu do czasu nie powinno dzieciom zaszkodzić. Na szczęście utrzymano zakaz sprzedaży w sklepikach i podawania na szkolnych stołówkach pieczywa mrożonego. Nowe rozporządzenie dopuszcza również stosowanie większej ilości soli, ale tu zmiana jest niewielka i  nie powinna mieć większego wpływu na zdrowie dzieci. Są również inne zmiany, które już od września pojawią się w szkolnych sklepikach i stołówkach – na przykład zwiększono dopuszczalną ilość cukru w sprzedawanych i przygotowywanych produktach, dopuszczono większą ilość produktów smażonych (do 2 razy w skali tygodnia) i zezwolono na dodawanie do potraw różnych sosów, w tym majonezu. Na tę ostatnią zmianę trzeba szczególnie uważać – sosy bardzo mocno podwyższają wartość kaloryczną nawet najzdrowszych potraw w tym kanapek do których dzieci tak chętnie używają majonezu. Dopuszczenie większej ilości cukru w produktach i potrawach oznacza to, że w sprzedaży pojawią się na przykład jogurty owocowe zamiast naturalnych. Nowe przepisy gwarantują podawanie potraw rybnych na szkolnych stołówkach jedynie raz w tygodniu. To jest minimum, ale warto żeby ryby, ze względu na swoje wartości odżywcze, były jedzone częściej.

Ubiegłoroczne rozporządzenie zapoczątkowało reformę szkolnych sklepików i stołówek zmierzającą w kierunku skutecznej walki z nadwagą i otyłością wśród dzieci i młodzieży. Obserwowałam przez ostatni rok jak uczniowie i młodzież do wprowadzonych zmian się przyzwyczajają i akceptują nowe smaki i potrawy.  Liczę na to, że modyfikacje które wprowadzono nowym rozporządzeniem będą ostatnimi, które „liberalizują” kwestię żywienia w szkołach. Potrzebne są aktywnie prowadzone działania edukacyjne zarówno wśród dzieci jak i rodziców tak, aby zrozumienie związku między wybieranym jedzeniem a zdrowiem przełożyło się na codzienne nawyki i wybory.

Z Hanną Stolińska – Fiedorowicz, dietetyk kliniczną z Instytutu Żywności i Żywienia rozmawiała Agnieszka Kramza.

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz