MZ przygotowało propozycje zmian w kształceniu lekarzy

24 Sierpnia 2016, 10:35

Zniesienie wolontariatu, podwyżka wynagrodzeń, określanie liczby miejsc na rezydenturach na podstawie map potrzeb zdrowotnych i uwzględnianie lekarzy odbywających specjalizację przy kontraktowaniu z NFZ – to założenia wypracowane przez zespół ekspertów w Ministerstwie Zdrowia do spraw zmian w systemie kształcenia.

Zespół, który nad rekomendacjami w kształceniu kadry medycznej pracuje od marca, proponuje całkowite zniesienie wolontariatu, który wciąż obowiązuje jako forma odbywania szkolenia w specjalizacjach najbardziej obleganych, takich jak ginekologia i położnictwo, dermatologia czy okulistyka. Lekarze, którzy nie zdołali się dostać na rezydenturę, zatrudniają się w szpitalach jako wolontariusze.

Najczęściej jest to sposób na przeczekanie. Lekarze pracują tak rok, dwa lata, nim zwolni się miejsce na rezydenturze. Jest to jednak forma niewolnictwa, niedopuszczalna w kraju Unii Europejskiej w XXI w. – mówi Damian Patecki z Porozumienia Rezydentów w rozmowie z Rzeczpospolitą. Mam kolegę, który na zasadzie wolontariatu robił specjalizację z anestezjologii i co miesiąc płacił szpitalowi 500 zł tylko za to, że mógł dotknąć pacjenta – dodaje.

Zespół złożony z kilkudziesięciu specjalistów i przedstawicieli młodych lekarzy rekomenduje też zmiany w poziomie wynagrodzeń. Lekarz na stażu miałby zarabiać średnią krajową (obecnie to 3900 zł brutto), a stażysta dyżurujący 150 proc. średniej, czyli (5850 zł brutto). Dziś zarabia – odpowiednio – 2007 zł brutto bez dyżurów i 97 zł brutto za każdy dyżur, których stażysta ma obowiązek odbyć cztery w miesiącu. Rezydent otrzymywałby dwie średnie krajowe (7800 zł brutto), a specjalista trzy (11 700 zł brutto).

Zespół rekomenduje też, by rezydentów i medyków odbywających specjalizację Narodowy Fundusz Zdrowia uwzględniał przy kontraktowaniu świadczeń. Dziś warunkiem otrzymania przez szpital kontraktu jest zatrudnianie odpowiedniej liczby specjalistów. Rezydenci, nawet pod koniec szkolenia specjalizacyjnego, będący w stanie samodzielnie wykonywać skomplikowane procedury (choć pod okiem specjalisty), są niewidoczni dla Funduszu.

Zmieniłby się także sposób ustalania miejsc na rezydenturach. Dziś minister zdrowia bierze pod uwagę opinię konsultantów wojewódzkich. A ci mogą blokować miejsca na specjalizacji, by nie dopuszczać do zawodu konkurencji. W poprzednich latach zdarzało się, że konsultanci okulistyki czy dermatologii zgłaszali zapotrzebowanie na zero miejsc szkoleniowych, choć w ich województwach ewidentnie brakowało specjalistów. Teraz miejsca na rezydenturach miałyby być ustalane na podstawie map potrzeb zdrowotnych, które prognozują liczbę pacjentów w danej dziedzinie medycyny i liczbę potrzebnych specjalistów.

AS

Źródło: Rzeczpospolita

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz