Polacy chcą pracować... o ile zdrowie pozwoli

24 Sierpnia 2016, 15:41

Prawie jedna trzecia Polaków deklaruje chęć pracy zawodowej nawet po przekroczeniu wieku emerytalnego – tak wynika z przeprowadzonego przez Millward Brown badania aktywności zawodowej Polaków. Jednocześnie aż 49 procent badanych uważa, że biorąc pod uwagę swój obecny stan zdrowia nie będzie w stanie pracować aż do emerytury. 

Wyniki badań związanych z wpływem stanu zdrowia na aktywność zawodową przedstawili eksperci w obszarze zdrowia i ekonomii wspierający inicjatywę „Głosuję na zdrowie”. Badania wykazały między innymi, że ponad 90 procent Polaków jest przekonanych, że właściwa opieka zdrowotna, to jeden z najważniejszych czynników systemowych umożliwiających pozostanie jak najdłużej na tynku pracy.  Profesor Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego podkreśla, że od dawna wiadomo, że zdrowie wprost przekłada się na produktywność pracowników. Dlatego zdrowi, dłużej i efektywniej pracujący ludzie oznaczają wyższy wzrost gospodarczy. – Dobrze widać to na przykładzie Niemiec, gdzie produktywność pracowników jest około 3 razy wyższa niż w Polsce, ale też nakłady na ochronę zdrowia znacząco przewyższają nakłady w naszym kraju – dodaje profesor Mączyńska.

Problemy stanu zdrowia i aktywizacji zawodowej będą miały w Polsce coraz większe znaczenie ze względu na zmiany demograficzne. Zgodnie z prognozami Głównego Urzędu Statystycznego, w 2035 roku osoby w wieku powyżej 65 lat będą stanowiły ponad 24 procent populacji, a w 2050 roku aż jedną trzecią populacji. – Musimy dobrze wykorzystać potencjał ponad 30 procent osób deklarujących, że chciałyby pracować nawet po osiągnięciu wieku emerytalnego pod warunkiem zachowania dobrego zdrowia – mówi dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, wiceprzewodnicząca Rady NFZ, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego. – Dziś jest tak, że Polacy wygaszają swoją aktywność zawodową już około 55 roku życia.  Powinniśmy się skupić na tym żeby ją wydłużyć. Jak to zrobić? W mojej opinii potrzebny jest gwałtowny, zauważalny wzrost nakładów na ochronę zdrowia, a w tym inwestycja w innowacyjne terapie.

Dorota Hryniewiecka-Firlej, prezes Zarządu Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA podkreśla, że w Polsce dostęp do innowacyjnych terapii jest najniższy w porównaniu do innych krajów europejskich. – Jedynie 6,6% wydatków przeznaczanych przez państwo na leki finansuje innowacyjne terapie.  Doświadczenie innych krajów pokazuje, że w wielu chorobach dostęp pacjentów do innowacji pomógłby im sprawie funkcjonować i utrzymywać aktywność zawodową.

 – Niestety ciągle brakuje u nas sprawnych mechanizmów, które pozwoliłyby na ocenę terapii nie tylko przez pryzmat wpływu na budżet, ale również ze względu na ich oddziaływanie społeczne – dodaje Małgorzata Gałązka-Sobotka.  – Musimy koniecznie brać pod uwagę, jakie są koszty społeczne chorób. Przy takim podejściu wydatki na innowacyjne leczenie to nie „strata” dla budżetu, ale konkretna inwestycja w zdrowie człowieka.  Trochę mnie martwi, że w planie ministra Mateusza Morawieckiego kwestii zdrowia, które pojawia się w kontekście produktywności poświęcono zaledwie jeden niewielki akapit. Ale liczę na to, że to po prostu mały krok w dobrą stronę.  

Agnieszka Kramza

Dziękujemy! Twój komentarz został pomyślnie dodany i oczekuje na moderację.

Dodaj komentarz